Szanse na odszkodowanie wymusi dopiero UE
Do tej pory żadna z ponad 50 grup poszkodowanych, które wniosły pozew zbiorowy, nie otrzymała odszkodowania. Prawnicy i ofiary narzekają na zbytnią restrykcyjność przepisów
Ustawa o pozwie zbiorowym miała wzmocnić pozycję konsumentów, miała też spowodować odciążenie sądów zasypywanych dziesiątkami pozwów. Niestety nowe przepisy z punktu widzenia zwykłego obywatela niewiele zmieniły. Wszystko za sprawą parlamentarzystów, którzy na ostatnim etapie prac w Sejmie obawiając się zasypania sądów tysiącami wniosków ograniczyli zakres roszczeń. - Posłowie doprowadzili do skarłowacenia instytucji pozwów zbiorowych - stwierdza konstytucjonalista prof. Marek Chmaj.
Potwierdzają to prawnicy praktycy, którzy w rozmowie z nami nie potrafili wskazać ani jednej sprawy, w której poszkodowani ostatecznie wygrali. Wręcz przeciwnie, z przyczyn formalnych nie doszło do rozpatrzenia kilku spraw, a w jednej korzystny wyrok został uchylony przez wyższą instancję
- Radzę swoim klientom, aby dochodzili roszczeń indywidualnie. Jest to wprawdzie droższa ścieżka, ale bardziej skuteczna i szybsza - stwierdza radca prawny Wojciech Biernacki z Kancelarii Radców Prawnych Biernaccy.
Z kolei sędzia Krystian Markiewicz z Katowic podkreśla, że instytucja pozwów zbiorowych lepiej chroni całościowe interesy grupy niż każdego z jej członków z osobna.
Tymczasem, choć wielu naszych rozmówców twierdzi, że tak naprawdę jeszcze za wcześnie jest na wystawienie ostatecznej oceny ustawie, wszystko wskazuje na to, że jej nowelizacja jest przesądzona. Parlament Europejski postanowił bowiem ujednolicić procedurę wnoszenia pozwów zbiorowych we wszystkich krajach członkowskich. M.in. chce nie tylko umożliwić występowanie z roszczeniami instytucjom publicznym, co w praktyce oznacza, że oprócz grup poszkodowanych mogliby wnosić je prokuratorzy, rzecznik praw obywatelskich oraz stowarzyszenia konsumentów. Parlament UE proponuje też, by wynagrodzenie adwokata nie było uzależnione od wyniku sprawy, a osoby ubogie miały prawo domagać się zwolnienia od kosztów i przyznania pełnomocnika z urzędu.
Pomysły na wprowadzenie zmian mają też polscy prawnicy. - Uważam, że należy umożliwić wnoszenie pozwów zbiorowych we wszystkich sprawach, które są objęte jurysdykcją sądów cywilnych, bez żadnych ograniczeń podmiotowych i przedmiotowych - mówi prezes Sądu Apelacyjnego w Poznaniu, który był jednym z pierwszych pomysłodawców wprowadzania do polskiej procedury instytucji pozwów zbiorowych. Jednak jego zdaniem pozwy zbiorowe nie mogą stanowić panaceum na wszystkie bolączki wymiaru sprawiedliwości i nie można oczekiwać, aby pokrzywdzeni często z nich korzystali.
Z kolei prof. Marek Chmaj pomysł Unii przewidujący możliwość wnoszenia tych pozwów przez prokuratorów, organizacje konsumenckie oraz RPO ocenia jako ciekawy. - Poczekajmy jednak co z tego wyniknie - dodaje.
@RY1@i02/2012/037/i02.2012.037.070000400.810.jpg@RY2@
Wojciech Górski
prof. dr hab. Tadeusz Ereciński, szef Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, prezes Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, jeden ze współtwórców ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym
Ustawa o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym z 17 grudnia 2009 r. weszła w życie 18 lipca 2010 r. Mimo upływu półtora roku w żadnej sprawie wszczętej na jej podstawie nie zapadł jeszcze wyrok, choć złożono - jak się szacuje - ponad 50 pozwów zbiorowych. Wiele z nich zostało zakończonych na wstępnym etapie postępowania. Nic więc dziwnego, że w publikacjach prasowych pojawiają się pytania o przyczyny takiej sytuacji. Czy przeszkodę stanowią złe przepisy? Czy przyczyną jest brak zapotrzebowania na tego rodzaju postępowanie, a może jest ono zbyt kosztowne? - to tylko nieliczne z pytań. Mnie się jednak wydaje, że dla oceny tej nowej zupełnie w naszym prawie procesowym instytucji potrzeba jeszcze czasu. Z całą pewnością mogę natomiast stwierdzić, że mylne było przekonanie niektórych publicystów, że ustawa z 2009 r. spowoduje widoczne odciążenie sądów cywilnych oraz wpłynie na przyspieszenie postępowań sądowych.
Najważniejszym celem postępowania grupowego było bowiem poszerzenie dostępu do sądu oraz zwiększenie efektywności ochrony prawnej przez umożliwienie jednoczesnego orzekania o zasadności większej liczby podobnych roszczeń i zmniejszenie ryzyka sprzecznych orzeczeń. Postępowanie grupowe miało przyczynić się do rozszerzenia dostępu do sądowej ochrony prawnej w sprawach, w których uprawnieni w zasadzie nie są zainteresowani dochodzeniem roszczeń samodzielnie. Jest oczywiste, że uzyskanie ochrony prawnej przed sądem cywilnym wymaga poświęcenia środków finansowych i czasu. Presja zbiorowego nacisku może jednak sprawić, że strona pozwana będzie bardziej skłonna do pertraktacji i ugodowego zakończenia sporu.
Przystąpienie do pozwu zbiorowego dla uprawnionego oznacza natomiast ograniczenie aktywności wyłącznie do zgłoszenia roszczenia, podczas gdy postępowanie prowadzić będzie za niego reprezentant grupy. Ceną jednak za to jest zgoda na określone zestandaryzowanie (w praktyce ograniczenie) indywidualnych roszczeń. Postępowanie grupowe ma służyć nie tylko potencjalnym wierzycielom, ale także wymiarowi sprawiedliwości. Eliminuje ono potrzebę prowadzenia równoległych postępowań i powtarzania czynności, w szczególności z zakresu postępowania dowodowego.
Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego projektując przepisy tej zupełnie nowej instytucji, po wnikliwych studiach prawnoporównawczych zaproponowała ustawę, która z jednej strony umożliwiała wykorzystanie pozwów zbiorowych bez żadnych ograniczeń z punktu widzenia rodzaju spraw, a po drugie przewidywała etapowość postępowania grupowego, z możliwością zaskarżenia do sądu II instancji postanowień kończących etap dopuszczalności postępowania grupowego, ukształtowania się i ustalenia kształtu grupy, tak żeby eliminować dostatecznie wcześnie sprawy, które nie nadają się do merytorycznego rozstrzygnięcia w tym szczególnym postępowaniu. W parlamencie zburzono pierwsze założenie. Przyjęto, że ustawa będzie miała zastosowanie wyłącznie w trzech kategoriach spraw - o roszczenia o ochronę konsumentów, z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych.
Pomijając już fakt, że sposób określenia sporów, w których możliwe jest wszczęcie postępowania grupowego, nasuwa różne wątpliwości interpretacyjne, to praktycznie istotnie ograniczono możliwość wytaczania powództw zbiorowych. Ustawodawca ponadto nie dostrzegł, że katalog dóbr osobistych jest bardzo szeroki i obejmuje m.in. życie i zdrowie. Te właśnie dobra wykazują zaś znaczną podatność na naruszenia w warunkach, dla których pomyślane zostało postępowanie grupowe i które z reguły chronione są w odpowiednich ustawach zagranicznych. W konsekwencji beztroskie i dyletanckie poprawki parlamentarzystów wyłączyły większość roszczeń pracowniczych. Daje to także odpowiedź na pytanie, dlaczego nie doszło do wydania merytorycznego rozstrzygnięcia pozwu zbiorowego np. powodzian czy poszkodowanych w hali MTK w Katowicach.
W postępowaniu grupowym nie jest dopuszczalne ubieganie się o zwolnienie od kosztów sądowych. Podejmując taką decyzję, kierowano się przede wszystkim specyfiką tego postępowania. Postępowanie grupowe, niezależnie od opłat sądowych, po stronie powodowej stwarza dodatkowe koszty. Są to np. koszty docierania do osób poszkodowanych będących potencjalnymi członkami grupy, koszty korespondencji w ramach grupy, wynagrodzenia tytułem ewentualnych ekspertyz poprzedzających przygotowanie pozwu itp. Wydatki te w ramach mechanizmu pozwu zbiorowego są często kredytowane przez kancelarie prawne prowadzące postępowanie lub instytucje finansowe. Założenie takie stało również u podstaw polskiej ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym. W związku z tym uznano, że podmioty, które zdecydują się wstąpić na tę drogę, muszą dysponować dostatecznymi środkami finansowymi. W przeciwnym razie nie dają one rękojmi pokrycia kosztów postępowania grupowego, a także kosztów należnych stronie przeciwnej w razie oddalenia powództwa. Opłata sądowa wynosząca 2 proc. wartości przedmiotu sporu została o ponad połowę obniżona względem opłaty sądowej obowiązującej w sprawach o prawa majątkowe w postępowaniu zwykłym. Konstrukcja taka nie godzi w gwarancje konstytucyjne ze względu na to, że postępowanie grupowe jest jedynie fakultatywnym sposobem dochodzenia roszczeń. Droga do wytoczenia powództwa w postępowaniu zwykłym, w którym możliwe jest korzystanie z pomocy prawnej i zwolnienia od kosztów, pozostaje bowiem zawsze otwarta.
Nie ulega wątpliwości, że ustawa o postępowaniu grupowym, starając się uwzględnić interesy obu stron postępowania, nie jest ustawą łatwą w stosowaniu. Wymaga ona także wysokiego profesjonalizmu pełnomocnika powoda oraz dużej aktywności sądu. Nie bez powodu sprawy z pozwów zbiorowych rozstrzygane są w I instancji przez trzech sędziów sądu okręgowego. Stosowanie ustawy z 2009 r. będzie także wymagało wykładni niektórych jej rozwiązań przez Sąd Najwyższy. Pierwszą ku temu okazję dało zagadnienie prawne przedstawione przez Sąd Apelacyjny w Krakowie. Sąd Najwyższy w uchwale z 13 lipca 2011 r., III CZP 28/11 (OSNC 2012, nr 1, poz. 9) wyjaśnił, że obowiązkowe zastępstwo powoda przez adwokata lub radcę prawnego, przewidziane w art. 4 ust. 4 ustawy z 2009 r. dotyczy także powiatowego (miejskiego) rzecznika konsumentów, będącego reprezentantem grupy, a pozew wniesiony bez zachowania tego wymagania podlega zwrotowi bez wzywania do usunięcia braków.
W uzasadnieniu uchwały wyjaśniono, że brak argumentów językowych i systemowych, aby rzecznika konsumentów traktować inaczej niż innych reprezentantów grupy. Rzecznik wykonuje wprawdzie zadania w zakresie ochrony konkurencji i konsumentów, jednak nie można go uważać za osobę zajmująca się zawodowo wykonywaniem funkcji pełnomocnika strony w postępowaniu sądowym, zwłaszcza że przepisy nie wymagają od niego w sposób bezwzględny posiadania nawet podstawowych kwalifikacji prawniczych. Specyfika postępowania grupowego wymaga natomiast przymusowego zastępstwa powoda przez adwokata lub radcę prawnego (chyba że powód sam jest adwokatem lub radcą).
Znaczenie tej uchwały wybiega dodatkowo poza rozstrzygnięcie konkretnego zagadnienia prawnego. W uzasadnieniu uchwały Sąd Najwyższy naprawił bowiem drugi ważny błąd popełniony w parlamencie. W art. 24 przyjęto, w wyniku poprawki sejmowej, że w zakresie nieuregulowanym w ustawie stosuje się przepisy kodeksu postępowania cywilnego (z określonymi wyłączeniami). Projekt rządowy przewidywał natomiast, że w zakresie nieuregulowanym w ustawie o postępowaniu grupowym przepisy k.p.c. stosuje się odpowiednio. Sąd Najwyższy precyzyjnie wykazał, że pominięcie w art. 24 ust. 1 wyrazu "odpowiednio" nie może mieć decydującego znaczenia dla jego wykładni, w razie potrzeby sąd prowadzący postępowanie grupowe stosuje określone przepisy kodeksu postępowania cywilnego wprost lub odpowiednio. Jest to ważna wskazówka dla interpretacji przepisów ustawy z 2009 r. Dla jej całościowej oceny należy natomiast wykazać jeszcze trochę cierpliwości.
Beztroskie i dyletanckie poprawki parlamentarzystów wyłączyły większość roszczeń pracowniczych. Doprowadziły do tego, że w wielu sprawach pozwy są po prostu odrzucane
@RY1@i02/2012/037/i02.2012.037.070000400.811.jpg@RY2@
Materiały Prasowe
Stanisław Rachelski, Kancelaria Rachelski i Wspólnicy, radca prawny
Medialne doniesienia, które towarzyszyły pracom nad ustawą o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym i jej wejściem w życie, wskazują dobitnie, jak duże nadzieje, a jednocześnie obawy wywoływało wówczas to nowe rozwiązanie legislacyjne.
Zwolennicy ustawy przekonywali, że jest ona niezbędna do zapewnienia należytej ochrony konsumentom oraz przyczyni się do rozwiązania problemu dużej liczby - a co za tym idzie, wysokich kosztów - drobnych procesów o zbliżonym charakterze. W przypadku konsumentów naruszenie ich praw może mieć charakter zbiorowy i wywoływać niewielkie jednostkowe szkody, jednak z perspektywy wszystkich poszkodowanych ich zakres staje się znaczący. Z drugiej strony pojawiały się głosy wskazujące na niebezpieczeństwo płynące z możliwości nadużywania instytucji postępowania grupowego poprzez występowanie z niepoważnymi roszczeniami niesłusznie podważającymi dobre imię pozwanego. Co więcej, byli też i tacy, którzy wieszczyli paraliż sądów okręgowych spowodowany zalewem pozwów zbiorowych wnoszonych przez pieniaczy, którzy będą szukać sposobów łatwego zarobku.
Z perspektywy czasu okazało się, że zabezpieczenia przewidziane przez ustawodawcę okazały się wystarczające, by nie powiedzieć, zbyt restrykcyjne. Najistotniejszym z nich było wprowadzone przez Senat znaczne ograniczenie zakresu przedmiotowego ustawy. W uchwale Senatu RP z 3 grudnia 2009 r. w sprawie ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym znalazło się stwierdzenie, iż "wprowadzając do polskiego porządku prawnego instytucje postępowania grupowego, której podstawowym celem jest zapewnienie skutecznego dochodzenia roszczeń o masowym charakterze, należy (mając na uwadze przyjęte rozwiązania oraz doświadczenia państw, których systemy prawne przewidują różne formy dochodzenia roszczeń zbiorowych) skoncentrować się na określonych przedmiotach ochrony, którym ma ona służyć". W efekcie w celu wyeliminowania ewentualnego nadużywania w praktyce instytucji pozwu zbiorowego, zdecydowano się ograniczyć możliwość jego wykorzystywania do dochodzenia roszczeń jedynie w sprawach o ochronę konsumentów z tytułu odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny oraz z tytułu czynów niedozwolonych, z wyjątkiem roszczeń o ochronę dóbr osobistych. Poczynione wyłączenie okazało się dość problematyczne i budzi wiele wątpliwości dotyczących tego, co ustawodawca rozumiał pod pojęciem "dobra osobiste", a konkretnie, czy zamierzał rozszerzyć jego zakres na wszystkie szkody na osobie.
Z kolei wentylem bezpieczeństwa chroniącym sądy przed napływem pozwów zbiorowych jest również wprowadzenie zasady, że w postępowaniu grupowym nie mają zastosowania przepisy dotyczące zwolnienia od kosztów sądowych oraz możliwość zabezpieczenia kosztów postępowania poprzez wyznaczenie kaucji. Co do zasady, pozwany ma prawo zgłosić żądanie zabezpieczenia kosztów procesu najpóźniej przy pierwszej czynności procesowej, z wyjątkiem sytuacji, kiedy uznana przez niego część roszczenia wystarcza na zabezpieczenie kosztów. Termin złożenia kaucji oraz jej wysokość (maksymalnie 20 proc. wartości przedmiotu sporu) wyznacza sąd. Po upływie terminu wyznaczonego na uiszczenie kaucji pozwany może złożyć wniosek o odrzucenie pozwu, a sąd w tej sytuacji jest tym wnioskiem związany. Od momentu wejścia w życie ustawy mechanizm ten - o ile mi wiadomo - nie został jeszcze wykorzystany.
Ustawa o pozwach zbiorowych jest ustawą trudną. Hamulcem do skorzystania z opisanych w niej rozwiązań procesowych są nie tylko ograniczenia zakresu przedmiotowego oraz konieczność ponoszenia niekiedy znacznych wydatków związanych z zabezpieczeniem kosztów sądowych, ale również - a może przede wszystkim - wymogi organizacyjne. Pozew zbiorowy może złożyć grupa poszkodowanych składająca się minimum z 10 osób, które zgłaszają roszczenia jednego rodzaju i na dodatek oparte na tej samej lub takiej samej podstawie faktycznej. Wysokość roszczeń każdego członka grupy powinna zostać ujednolicona przy uwzględnieniu wspólnych okoliczności sprawy. W imieniu grupy powództwo wytacza reprezentant, którego funkcję pełnić może jeden z członków grupy lub powiatowy (miejski) rzecznik konsumentów. Jeżeli powód nie jest adwokatem lub radcą prawnym, w postępowaniu grupowym musi być zastępowany przez adwokata bądź radcę.
Nieuzasadnione okazały się obawy (może nadzieje?), że omawiana ustawa wprowadzi rewolucję na rynku usług prawnych, skłaniając kancelarie prawne do specjalizacji w wykupywaniu zbiorowych roszczeń i nadużywaniu mechanizmów ich zgłaszania.
Na tym etapie trudno wypowiadać się o skuteczności i korzyściach z wprowadzenia ustawy o dochodzeniu roszczeń w postępowaniu grupowym, ale - z całą pewnością można stwierdzić, że wiązane z nią obawy były w znacznej mierze nieuzasadnione.
Z perspektywy czasu okazało się, że zabezpieczenia przewidziane przez ustawodawcę są wystarczające, by nie powiedzieć - zbyt restrykcyjne
@RY1@i02/2012/037/i02.2012.037.070000400.812.jpg@RY2@
Materiały Prasowe
prof. Andrzej Kubas adwokat, współwłaściciel kancelarii Kubas Kos Gaetner, która wniosła dwa pozwy zbiorowe, cywilista, wykładowca na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego
Instytucja pozwów zbiorowych narodziła się w USA i jest też dosyć popularna na zachodzie Europy. W Polsce ustawa o pozwach zbiorowych została opracowana w taki sposób, że stanowi kompromis między różnymi koncepcjami zaczerpniętymi z ustawodawstwa innych krajów. O jej wprowadzeniu przesądziła szeroko rozbudowana w prawie Unii Europejskiej ochrona konsumentów. Uważa się bowiem, że osobno mogą oni sobie nie poradzić z gigantami rynku.
Pozwów zbiorowych w Polsce wniesiono niewiele, może dlatego, że mało kto dokładnie zapoznał się z tą ustawą. W dodatku ich wniesienie wymaga solidarnego współdziałania poszkodowanych. Wprawdzie występując razem poniosą mniejsze wydatki na opłaty sądowe, ale sąd może na nich nałożyć obowiązek zapłaty kaucji na poczet zabezpieczenia kosztów procesu w wysokości 20 proc. wartości przedmiotu sporu, co stanowi istotny hamulec przed wniesieniem pozwu zbiorowego. W tym miejscu muszę jednak przyznać, że do tej pory nie spotkałem się z taką sytuacją. Zapewne kaucja znajdzie zastosowanie dopiero wówczas, gdy sąd uzna, że pozew jest pieniaczy.
Pozwy, które zostały do tej pory wniesione do polskich sądów, dotyczą przede wszystkim odszkodowań deliktowych, np. szkód powodziowych. Natomiast pozew wniesiony w związku z zawaleniem się hali na Śląsku został odrzucony jako niespełniający wymogów. Poszkodowani domagali się w nim wynagrodzenia szkody na osobie, tymczasem sąd uznał, że ta kategoria roszczeń odszkodowawczych nie może zostać objęta dochodzeniem w trybie pozwu zbiorowego.
Moja kancelaria wniosła dotychczas dwa pozwy zbiorowe. Jeden przeciwko Skarbowi Państwa w sprawie odszkodowań dla poszkodowanych w powodzi w Sandomierzu, natomiast drugi przeciwko ZUS-owi o wynagrodzenie strat spowodowanych mylną informacją udzielaną przedsiębiorcom zgłaszającym czasowe zaprzestanie działalności gospodarczej. Pozew powodziowy nie został odrzucony, ale Sąd Apelacyjny uchylił korzystne rozstrzygnięcie sądu okręgowego i stwierdził, że roszczenie trzeba zestandaryzować nie tylko kwotowo. Zobowiązał, by poszkodowanych podzielić jeszcze na podgrupy ze względu na podobne okoliczności i rodzaj powstania szkód (np. wyrządzone tylko w przedsiębiorstwie lub tylko mieszkalne, bądź polegające tylko na zniszczeniu upraw). Zdaniem sądu oprócz jednakowej kwoty powinien bowiem występować jeszcze inny element tożsamości lub podobieństwa, w efekcie SN polecił przy ponownym rozpoznaniu sprawy skorygować pozwy w tym kierunku.
Moim zdaniem połączenie kilkunastu spraw w jeden pozew zbiorowy tylko w niewielkim stopniu przyspiesza i ułatwia rozpoznanie sprawy. Przepisy ustawy o pozwach zbiorowych zobowiązują bowiem sąd do dokładnego określenia wysokości odszkodowania należnego poszczególnym osobom, nawet jeśli będą one należeć do tej samej podgrupy. Przy czym w ramach podgrupy sąd może przyznać odszkodowanie niższe niż górny pułap przewidziany dla niej, ale nie może przekroczyć tej kwoty. W praktyce więc dla każdego z tych ludzi prowadzone jest odrębne postępowanie, tyle tylko że przed jednym sądem.
Uważam, że pracę sądu może bardziej usprawnić. Moja kancelaria właśnie się zastanawia czy w sprawie powodziowej nie zmienić pozwu. Chcemy domagać się od sądu ustalenia samej zasady odpowiedzialności. Sąd wydawałyby wówczas wyrok, w którym przesądzałby tylko o zasadności przyznania odszkodowania. Wtedy każdy z pokrzywdzonych miałby jasną sytuację, że roszczenie mu się należy i w odrębnym procesie mógłby się domagać zasądzenia na jego rzecz konkretnej kwoty. Dalsze postępowanie w sprawie ograniczałoby się najczęściej do wykazania przez poszkodowanego, na czym polega poniesiona przez niego szkoda, a powołany przez sąd biegły wydałby opinię co do należnej wysokości odszkodowania. Taka zmiana postępowania może nastąpić w ramach obowiązującej obecnie ustawy o pozwach zbiorowych, nie trzeba jej nowelizować. Zaletą tak sformułowanego pozwu zbiorowego byłoby odstąpienie od konieczności standaryzowania roszczeń w procesie toczącym się na skutek wniesienia pozwu zbiorowego.
Ponadto przy dochodzeniu szkód pozwami zbiorowymi powstają wątpliwości polegające na tym, że przy roszczeniach z tytułu tzw. szkód na osobie konsekwencją uszczerbku na zdrowiu jest uszczerbek majątkowy, np. poszkodowany mniej zarabia, a więcej wydaje na leczenie i rehabilitację. Dlatego między innymi problem ze standaryzacją szkód na osobie spowodował, tak mi się przynajmniej wydaje, odrzucenie przez Sąd Okręgowy w Katowicach pozwu zbiorowego w sprawie poszkodowanych zawaleniem się hali.
Sąd w uzasadnieniu stwierdził , o ile pamiętam, że skoro ustawa wyklucza z kręgu pozwów zbiorowych możliwość naruszenia dóbr osobistych, to czy w tym przypadku ustawodawca miał na myśli również roszczenie odszkodowawcze z powodu naruszenia, które doprowadziło do szkody na osobie. Sąd w Katowicach doszedł jednak, że miał.
Tak naprawdę kształt postępowaniu toczącemu się po wniesieniu pozwów zbiorowych nadadzą dopiero sądy rozpoznające powództwa. Proponowałbym jedynie ograniczyć kategorię spraw, które objęte są możliwością wnoszenia pozwów zbiorowych, np. wyłączyłbym niektóre delikty, a zostawiłbym możliwość wnoszenia pozwów w pozostałych kategoriach spraw wymienionych w ustawie, w tym w szczególności o odszkodowanie za szkody wyrządzone przez produkt niebezpieczny.
Połączenie kilkunastu spraw w jeden pozew zbiorowy tylko w niewielkim stopniu przyspiesza i ułatwia rozpoznanie sprawy
Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu