Kto zapłaci za zniszczenia w rosyjskiej ambasadzie
Bezpieczeństwo
Nikt nie pali się do pokrycia szkód, jakich dokonali uczestnicy Marszu Niepodległości w ambasadzie Rosji w Warszawie. MSZ otrzymało od strony rosyjskiej list z dokładnymi wyliczeniami zniszczonego mienia, ale odesłało go do stołecznego ratusza. Tymczasem miasto tłumaczy, że nie jest stroną w sprawie.
Bartosz Milczarczyk, rzecznik stołecznego magistratu, deklaruje jedynie, że Warszawa może pomóc ministerstwu, gdyby zdecydowało się wystąpić na drogę sądową przeciwko sprawcom zniszczeń.
- Jesteśmy w stanie udostępnić zapisy z monitoringu - zapewnia Milczarczyk.
- Warszawa nie powinna dokładać ani złotówki. Zgodnie z literą prawa za szkody odpowiada ten, kto je wyrządził - przekonuje w rozmowie z Dziennik.pl karnista prof. Marian Filar.
Podobnego zdania jest Filip Poniewski, adwokat z BBP Legal.
- Zgoda miasta na przemarsz nie oznacza odpowiedzialności za to, co się działo - mówi.
Prawnicy przekonują, że w pierwszej kolejności należy zrobić wszystko, aby precyzyjnie wskazać sprawców zamieszek.
- Jeżeli to stanie się niewykonalne, wówczas do odpowiedzialności powinien zostać pociągnięty organizator marszu - dodaje Poniewski.
To jednak nie musi wcale oznaczać końca sprawy. Organizator może się bowiem tłumaczyć, że szkody wyrządziły osoby, których on nie zapraszał.
- W efekcie sprawa będzie się ciągnęła latami, a ewentualne odszkodowanie i tak będzie pochodzić z kieszeni podatnika - uważa prof. Filar.
Ekspertów niepokoi również to, że prokuratura do tej pory nie podjęła żadnych działań wyjaśniających wydarzenia z 11 listopada. Powinna zrobić to z urzędu, choćby na podstawie doniesień medialnych.
- Mogłaby ustalić rozmiar szkód, przejrzeć nagrania z monitoringu, przepytać ewentualnych świadków, a następnie podjąć decyzję o wszczęciu dochodzenia czy śledztwa - wyliczają prawnicy.
Podczas Marszu Niepodległości w Warszawie ucierpiały m.in. budka strażnicza i brama ambasady rosyjskiej. Wybito także trzy szyby w samochodach dyplomatów zaparkowanych na terenie placówki. Straty Rosjanie oszacowali na 11 tys. dolarów.
Dorota Kalinowska
Rozmowa z prawnikiem Karolem Karskim w serwisie Dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu