Lekarze nie chcą leczyć. O zdrowiu zdecyduje sąd
Zdrowie
To już kolejna odsłona precedensowego procesu pacjentki zmagającej się z systemem zdrowotnym - aby zechciał jej pomóc.
Dorota Zielińska walczy od ponad roku o dostęp do leczenia na drodze sądowej. Lekarze chcąc uciąć spór, zmienili diagnozę choroby na taką, która wykluczała podanie leku. Tymczasem do sądu właśnie trafiła opinia biegłego, który wyraźnie stwierdził, że z medycznego punktu widzenia pacjentce pomagał właśnie ten lek, o który walczy. Pozwani - szpital, NFZ i skarb państwa mają trzy tygodnie na ustosunkowanie się do tego.
Dorota Zielińska, która choruje około 10 lat na stwardnienie rozsiane, dwa lata temu zaczęła brać innowacyjny wówczas lek. Było to możliwe dzięki pieniądzom, które udało jej się zgromadzić z prywatnych zbiórek. Specyfik bardzo jej pomagał - zaczęła nawet znów chodzić, choć wcześniej choroba ją unieruchomiła. Niestety, leku nie było na liście refundacyjnej, co oznaczało, że musiała w aptece płacić pełną cenę - miesięczna terapia kosztowała ok. 8 tys. zł.
Ten ciężar finansowy był ponad możliwości chorej, walczyła więc o możliwość pobierania takiej terapii w jednym z wrocławskich szpitali. Ale pomimo ewidentnych wskazań medycznych, placówka odmawiała - właśnie dlatego, że kuracja była tak droga.
W marcu 2012 r. Dorota Zielińska złożyła pozew przeciwko szpitalowi - o dostęp do leczenia tym preparatem. Sąd wydał bezprecedensowy nakaz podawania chorej tego preparatu do czasu zakończenia procesu. Jednak placówka się odwołała i sąd uchylił wcześniejsze postanowienie. Głównym powodem było to, że konsylium lekarskie zmieniło diagnozę: lekarze uznali, że choroba Doroty Zielińskiej nie ma już postaci rzutowej-remisyjnej, tylko weszła w fazę wtórnie postępującą. A na tę drugą postać choroby lek nie jest zarejestrowany.
Niezależni eksperci w Szwajcarii nie zgodzili się ze zdaniem polskich lekarzy. Z badania przeprowadzonego w Lozannie przez neurologów prof. Richarda Frąckowiaka oraz Myriam Schelup wynikało, że choroba ma nadal postać rzutowo-remisyjną. A lek, o który pacjentka walczy, działa na nią pozytywnie. I tę diagnozę potwierdził teraz powołany przez sąd na biegłego prof. Krzysztof Selmaj, neurolog z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. - "Leczenie powinno być kontynuowane" - napisał w opinii.
Lek wszedł do programów lekowych, czyli może być refundowany przez NFZ. Czy Dorota Zielińska powinna zostać do niego zakwalifikowana, zdecyduje sąd.
Klara Klinger
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu