Dużo fatygi z wyjawianiem majątku
DEBATA DGP Dłużnicy bardziej się dziś boją komornika niż sędziego. Przypadki ukarania ich za fałszywe zeznania co do posiadanego majątku to rzadkość. Czy zatem nie należałoby właśnie komornikom przyznać większych uprawnień?
Trwają prace nad nowelizacją przepisów o egzekucji komorniczej. Przy okazji toczą się dyskusje o tym, czy warto powierzać komornikom sprawy o wyjawienie majątku. Dziś robią to sądy i podobno sobie z tym radzą.
Sprawy dotyczące wyjawienia majątku nie powinny być rozpoznawane przez sądy, zwłaszcza że dłużnik tego majątku najczęściej nie ma. Gdy nie stawia się na wezwanie sądu i nie składa wykazu majątku, sąd ma obowiązek, stosując środki przymusu, doprowadzić go do aktu wyjawienia. Wtedy dłużnik najczęściej oświadcza, że nic nie posiada. Aby doprowadzić do takiego wyznania, zaangażowana jest cała machina wymiaru sprawiedliwości, łącznie z policją. Dłużnik, wobec którego bezskuteczna jest egzekucja np. 200 zł na skutek wszczętego postępowania o wyjawienie majątku, jeżeli nie stawia się na wezwania sądu, może zostać aresztowany na 30 dni. Koszt takiego postępowania jest bardzo wysoki. W praktyce dochodzi do absurdów: znana jest sprawa długo toczącego się postępowania o wyjawienie majątku, podczas którego bezskutecznie egzekwowano grzywny wymierzone dłużnikowi również w postępowaniu o wyjawienie majątku, tyle że wszczętym wcześniej.
Uważam, że komornik jest organem właściwym i wyposażonym w odpowiednie narzędzia do tego, aby ustalać i poszukiwać majątku dłużnika. Takie postępowanie przed komornikiem będzie o wiele bardziej efektywne.
Sprawy o wyjawienie majątku miały doprowadzić do większej skuteczności postępowania egzekucyjnego, prowadzonego przez komorników. Jednak nie udało się tego osiągnąć. Przyczyna? Moim zdaniem przepis o wyjawieniu majątku w tej formule, w jakiej obecnie funkcjonuje, jest przeżytkiem. Wprawdzie dłużnicy stawiają się przed sądem, bo chcą uniknąć płacenia grzywny, ale najczęściej składają i podpisują oświadczenia o tym, że nie mają majątku ani żadnych wartościowych rzeczy. Robią tak nawet, gdy na rękach mają wartościową biżuterię. Dlatego oceniam, że większość spraw o wyjawienie majątku jedynie zajmuje czas sądu, a nie przynosi żadnego efektu. Generuje też postawę roszczeniową wierzycieli, którzy są rozczarowani takim przebiegiem postępowania.
W sądzie procedura wyjawienia majątku trwa dłużej, bo musi zostać wyznaczone posiedzenie. Jest też mało skuteczna, bo sąd opiera się tylko na oświadczeniu dłużnika. Natomiast komornicy mają dostęp do różnego rodzaju rejestrów, w których jest wiedza o majątku dłużnika. Wkrótce uzyskają też możliwość dotarcia w sieci do wiadomości o nieruchomościach dłużnika, dla których prowadzone są księgi wieczyste - wystarczy, że wskażą tylko imię i nazwisko dłużnika.
Nie spotkałem się z tym, aby wyjawienie majątku przez dłużników doprowadziło do skuteczniejszej egzekucji i miało wpływ na odzyskanie większej kwoty. Uważam, że przepis regulujący prowadzenie sprawy o wyjawienie majątku wymaga zmiany, ponieważ jego stosowanie jedynie przedłuża proces skutecznego dochodzenia wierzytelności przez wierzyciela. Propozycję, aby to komornicy prowadzili sprawy o wyjawienie majątku, oceniam więc jako idącą w dobrym kierunku.
A mnie przeraża pomysł, aby wyjawienie majątku było prowadzone przez komorników. Z postępowaniem tym wiążą się poważne konsekwencje. Wobec wyjawiającego majątek są stosowane środki przymusu. Skutkuje to wpisem do rejestru dłużników na dziesięć lat i wiąże się z odpowiedzialnością karną. Wyjawienie majątku winno być ostatecznością, kiedy standardowe sposoby na ustalenie majątku nie będą wystarczające. Tak zresztą skonstruował tę instytucję ustawodawca dzisiaj, aby chronić dłużnika przed ingerencją komornika w sferę majątkową, gdy nie zachodzi taka potrzeba, bo np. majątek znany jest wystarczający do prowadzenia egzekucji. Zasadność wyjawienia majątku musi być weryfikowana przez niezawisły sąd. Oddanie tych spraw komornikom wyposaży ich w dodatkowe narzędzia stosowane przy egzekucji. A przecież już teraz komornik ma dostęp do rejestru rachunków bankowych, nieruchomości i pojazdów oraz do różnych innych centralnych rejestrów, w których może szukać majątku dłużnika.
Opowiadam się za obowiązkiem wyjawienia majątku komornikowi. Żadne postępowanie o wyjawienie majątku, które prowadziłem przed sądem, nie przyniosło pożądanych rezultatów. Odnosiłem zawsze wrażenie, że dłużnicy bardziej boją się komornika niż sędziego, zapewne dlatego, że czują realne zagrożenie utraty majątku. A sądy nie wykorzystują przysługujących im narzędzi. Nie przypominam sobie np., aby dłużnik został skazany za złożenie fałszywego oświadczenia w postępowaniu o wyjawienie majątku. Uważam więc, że wyjawianie majątku przed komornikiem przyspieszy prowadzenie egzekucji. Istotne jest jednak wprowadzenie kontroli dostępu do informacji przez komorników i wprowadzenie sankcji, gdy dojdzie do jego nadużycia.
Przy tym opłata za prowadzenie wyjawienia majątku powinna być stała. Do paradoksów prowadzi wszczynanie spraw o wyjawienie majątku przez urzędy skarbowe dochodzące kilkudziesięciozłotowych roszczeń. Z uwagi na to, że dłużnik nie stawia się do sądu, takie sprawy toczą się latami, a najczęstszym zakończeniem sprawy w sądzie jest albo oświadczenie dłużnika, że nic nie posiada, albo zawieszenie postępowania z uwagi na brak aktualnego jego adresu, po roku bezczynności wierzyciela zakończone umorzeniem. Urzędy skarbowe są zobowiązane własnymi przepisami do takiego postępowania nawet w najdrobniejszych sprawach. Przy okazji egzekucji kilkudziesięciu złotych Skarb Państwa we własnej sprawie generuje więc koszty nieporównywalnie większe.
W celu usprawnienia egzekucji należności zgłaszane są też postulaty, by komornik wyszedł poza zakres dotychczasowych swoich obowiązków i mógł prowadzić mediację w ramach tzw. miękkiej windykacji. To dobry trop?
Przykładowo w sprawach o eksmisję należy stosować mediację. Oprócz profesjonalnych mediatorów powinni się tym zajmować np. komornicy, a nawet sędziowie. Przecież korzystne dla wierzyciela byłoby, gdyby mediacja doprowadziła do dobrowolnego opuszczenia przez dłużnika mieszkania. Pozwoliłoby to uniknąć różnego rodzaju drastycznych scen.
Prowadzenie mediacji przez komorników budzi moje poważne wątpliwości. Mediator powinien być bezstronny, a komornik postrzegany jest jako narzędzie w rękach wierzyciela, służące do odzyskania określonego świadczenia. Obawiam się, że mniej obeznany w prawie dłużnik, widząc u swych drzwi komornika, będzie czuł dużą presję na zgodę na realizację roszczeń wierzyciela. Już obecnie możliwość doręczania dłużnikowi pisma za pośrednictwem komornika jest często wykorzystywana do wywarcia takiej presji. Często wykorzystuje się ten sposób do dochodzenia roszczeń przedawnionych lub nienależnych. Mediacje komornicze mogłyby się udać, jeżeli będą je wykonywać właściwie przygotowani komornicy. Obawiam się jednak, że po otwarciu zawodów prawniczych pojawią się również wśród nich osoby, które będą chciały zbyt szybko się dorobić. Zaczną wówczas wywierać presję na dłużnika, na podobnych zasadach jak obecnie niektóre firmy windykacyjne, aby jednak zapłacił. I zrobią to w majestacie prawa. Obawiam się, że wewnętrzna kontrola prowadzona przez korporacje komornicze nie wychwyci wszystkich takich przypadków.
Uważam, że warto rozwijać mediacje wśród stron, ale niekoniecznie trzeba powierzać ich prowadzenie komornikom. Wiedząc, że mediację prowadzi komornik, dłużnik uzna, że jest z góry przegrany, i zawrze ugodę. Mógłby przed tym chronić przepis zabraniający prowadzenia mediacji komorniczej w sprawie roszczeń przedawnionych lub oczywiście bezzasadnych.
Prowadzenie mediacji przez komornika jest praktycznie możliwe już dzisiaj. Jestem jednak temu przeciwny, bo uważam, że komornik nie będzie bezstronny. Może być np. zainteresowany określonym zakończeniem postępowania, bo ma to wpływ na przyznane mu koszty. W dodatku komornik jest zobowiązany do działania zgodnie z wolą wierzyciela, działa w jego interesie, co niewątpliwie będzie rzutować na jego bezstronność w mediacji. Tymczasem kluczową cechą mediatora powinna być bezstronność.
Jestem wpisany na listę mediatorów przy sądzie okręgowym, więc z doświadczenia mogę powiedzieć, że niestety zdarzają się sytuacje, kiedy mediacja, zamiast usprawnić, przedłuża proces, ponieważ żadna ze stron nie zamierza iść na ustępstwa. Mimo to uważam, że powinniśmy uczyć komorników oraz profesjonalnych pełnomocników prowadzenia skutecznej mediacji na odpowiednim poziomie.
Moim zdaniem na początkowym etapie sprawy, przynajmniej w pewnych rodzajach sporów, powinny być prowadzone obligatoryjnie postępowania mediacyjne, w dodatku odformalizowane. Należałoby podczas nich uzmysłowić stronom, ile zaoszczędzą pieniędzy, czasu i nerwów, np. unikając kosztów sądowych i egzekucyjnych wówczas, gdy już na początku sporu zawrą ugodę. Często wystarczyłoby uświadomić stronie, że lepiej zapłacić należność, aby uniknąć rosnących odsetek, skoro już dorównują kwocie zaciągniętej pożyczki.
Pojawiają się obawy co do połączenia dwóch funkcji: organu egzekucyjnego i mediatora. Na komornika należałoby przy mediacji nałożyć dodatkowe obowiązki, np. w zakresie pouczania stron, niezbyt aktywnego naciskania na dłużnika, aby uniknąć zarzutów, że wywierał presję. Już obecnie komornik może dokonywać czynności, które nie są czynnościami egzekucyjnymi, np. sporządzić protokół stanu faktycznego, spis inwentarza, może też doręczać korespondencję.
Ale mediacja w praktyce nie funkcjonuje. Większość sporów wciąż rozstrzygają sądy, co nie jest dobre ani dla państwa, ani dla stron. Jeżeli komornicy zgłaszają gotowość prowadzenia mediacji, to należałoby rozważyć wprowadzenie przepisów umożliwiających zawieranie ugody na takich samych zasadach, jak przed mediatorem. Sąd mógłby wówczas nadawać zawartej w taki sposób ugodzie, po jej zbadaniu, klauzulę wykonalności.
Mediacje zatrzymałyby też proces przechodzenia dłużników do szarej strefy, aby uchronić wynagrodzenie przed zajęciem. Np. dłużnik godziłby się na potrącenie z pensji, ale mniejszych kwot, niż przewidują aktualne przepisy. Taka sytuacja opłacałaby się też wierzycielowi, bo odzyskałby przynajmniej część roszczenia. Należy jednak podchodzić do tego rozwiązania z rozwagą. Dziś, gdy dłużnik proponuje, że zapłaci należność główną, i wnioskuje o umorzenie odsetek, komornik do tej propozycji nie może się przychylić, bo nie ma prawa niczego umarzać. Ale może wniosek przekazać wierzycielowi, czyli faktycznie już teraz podejmuje swego rodzaju mediację.
Gdy zgłasza się dłużnik i mówi, że chce się ze mną dogadać, to odsyłam go do wierzyciela w celu negocjacji, ponieważ ja jestem organem egzekucyjnym. Natomiast polubowne dochodzenie należności, czyli swego rodzaju negocjacje, komornik będzie mógł prowadzić dopiero po wprowadzeniu regulacji, która mu to umożliwi. Teraz nie musi nawet pouczać dłużnika, aby spróbował się z wierzycielem układać.
@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.18300130c.808.jpg@RY2@
Waldemar Żurek sędzia, Krajowa Rada Sądownictwa
@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.18300130c.809.jpg@RY2@
Katarzyna Kamińska-Krawczyk sędzia przewodnicząca sekcji egzekucyjnej, Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa
@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.18300130c.810.jpg@RY2@
Andrzej Mularzuk komornik, członek KRK
@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.18300130c.811.jpg@RY2@
Piotr Czachorowski radca prawny, Kancelaria Radców Prawnych Czachorowscy
@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.18300130c.812.jpg@RY2@
Stanisław Rachelski radca prawny, Kancelaria Rachelski i Wspólnicy
@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.18300130c.813.jpg@RY2@
Lech Obara radca prawny, Kancelaria Lech Obara i Współpracownicy
@RY1@i02/2013/216/i02.2013.216.18300130c.814.jpg@RY2@
Robert Damski komornik, rzecznik prasowy Krajowej Rady Komorniczej
Debatę prowadziła i opracowała Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu