Kredytobiorca opłaca polisę, z której i tak nie skorzysta
Konstrukcja ubezpieczenia niskiego wkładu własnego ulega ciągłym modyfikacjom na korzyść konsumentów. Wciąż jednak dyskusyjna pozostaje generalna praktyka bankowa, która polega na przerzucaniu na klienta kosztów polisy przy jednoczesnym braku uposażenia go z tego tytułu
Proszę wyobrazić sobie sytuację: Kowalski decyduje się na zakup nieruchomości lokalowej za cenę 400 tys. zł. Transakcję chciałby sfinansować ze środków pochodzących z kredytu hipotecznego, jednakże zdaje sobie sprawę, że nie dysponuje wymaganym wkładem własnym (zazwyczaj jest to 20 proc. wartości inwestycji). Kowalski posiada jedynie 20 tys. zł (a więc 5 proc. ceny mieszkania), ale i w takim przypadku banki są przygotowane, aby wyciągnąć pomocną dłoń, która ułatwi Kowalskiemu stanie się - ze zwykłego konsumenta - kredytobiorcą. Jako remedium w ustach doradcy z pewnością pojawi się pojęcie ubezpieczenia niskiego wkładu własnego.
Czym w ogóle jest niski wkład własny (NWW)? Odwołując się do powyższego przykładu, NWW to różnica pomiędzy wymaganą przez bank sumą wkładu własnego (tu: 80 tys. zł - 20 proc.) a posiadanymi przez klienta środkami (tu: 20 tys. zł - 5 proc.). W sprawie Kowalskiego NWW to kwota 60 tys. zł. Dla banku jest to część kredytu podwyższonego ryzyka, dlatego - w sposób jednostronny - Kowalskiemu narzucane jest tytułowe ubezpieczenie NWW. Polisa powinna obowiązywać do momentu, kiedy kredyt zostanie spłacony do wysokości danego NWW.
Konstrukcja ubezpieczenia NWW ulega ciągłym modyfikacjom na korzyść konsumentów (kwestionowane są poszczególne klauzule umowne), co jest zasługą między innymi Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, sądów powszechnych, ale - przede wszystkim - samych klientów banków. Wciąż jednak dyskusyjna pozostaje generalna praktyka bankowa, która polega na przerzucaniu na klienta kosztów ubezpieczenia przy jednoczesnym braku uposażenia kredytobiorcy z tego tytułu.
Nie komplikując zanadto omawianego zagadnienia, klient banku, godząc się na ubezpieczenie NWW, powinien zastanowić się nad następującymi kwestiami oraz zweryfikować je przed podpisaniem konkretnej umowy:
a) Kto jest stroną umowy z towarzystwem ubezpieczeń? W dużej liczbie przypadków będzie to kredytujący bank. Oznacza to, że bank przerzuca na swojego klienta ryzyko prowadzenia własnej działalności gospodarczej. Co więcej, w przypadku przyznania odszkodowania jedynym beneficjentem wypłaty z polisy będzie kredytujący bank.
b) Skoro w relacji ubezpieczenia NWW (bank - ubezpieczyciel) kredytobiorca jest osobą trzecią, to zapłata odszkodowania na rzecz banku może rodzić dla niego istotne konsekwencje. Może bowiem spowodować, że zakład ubezpieczeń wystąpi w stosunku do kredytobiorcy z roszczeniem regresowym. Retorycznym pytaniem będzie, czy doradcy w banku wspominają swoim klientom o tej zależności i tłumaczą jej mechanizm.
c) Kto płaci składkę ubezpieczeniową? Składkę płaci strona umowy z towarzystwem ubezpieczeń, a więc - co do zasady - bank. Co zatem płaci kredytobiorca? Ponosi on koszty działań banku w tym zakresie, a więc można pokusić się o tezę, iż opłaca coś więcej aniżeli tylko cenę składki polisy z tytułu NWW. Proszę także zwrócić uwagę, że w umowie kredytowej najczęściej jest mowa o koszcie ubezpieczenia NWW lub opłacie z tego tytułu, nie zaś o składce ubezpieczeniowej. Koszt, tudzież opłata, zazwyczaj określane są w sposób procentowy i odnoszą się do ogólnej wartości kredytu.
d) Nie jest tajemnicą, iż banki zawierają z ubezpieczycielami zbiorowe (pakietowe) umowy ubezpieczenia. Z tego powodu koszt składki w przeliczeniu na jednego klienta (kredytobiorcę) jest bardzo niski. Znacznie niższy niż pobierana przez bank opłata za ubezpieczenie NWW. Jak zatem nazwać różnicę pomiędzy rzeczywistą ceną ubezpieczenia danego NWW a ponoszonymi przez Kowalskiego kosztami tej polisy? To prowizja banku, czyli kolejna pozycja, na której można zarobić przy znikomej świadomości klienta.
e) Nieodzowne jest też przeanalizowanie harmonogramu spłaty kredytu pod kątem okresu obowiązywania polisy NWW. Może się przydarzyć, iż czas, na jaki zawarto umowę ubezpieczenia NWW, będzie krótszy od terminu potrzebnego na spłatę części kredytu obejmującej omawiany niski wkład własny kredytobiorcy. Bank poinformuje klienta w stosownym momencie, że konieczne jest przedłużenie obowiązywania polisy, a co za tym idzie zabezpieczenie środków pieniężnych, które bank pobierze tytułem kolejnej opłaty za ubezpieczenie NWW. Konkludując, brak starannego rozeznania może spowodować, iż koszt ubezpieczenia NWW wyniesie Kowalskiego znacznie więcej, niż godził się on - nie do końca świadomie - przy podpisywaniu umowy kredytowej.
Banałem byłoby skrytykowanie praktyki bankowej oraz stwierdzenie, że bezpodstawne jest przerzucanie na kredytobiorców kosztów umów ubezpieczenia NWW, które zabezpieczają wyłącznie interesy banków. W ramach konkluzji pragnę zaproponować raczej dwa bardzo proste rozwiązania, które - przy braku rezygnacji z samego ubezpieczenia NWW - dają realną szansę akceptacji wśród klientów. Pierwsza opcja zakłada bezpośrednie zawieranie przez kredytobiorcę polisy ubezpieczeniowej, która stanowić będzie załącznik do umowy kredytu. Drugi sposób poprawy istniejącego stanu rzeczy polega na dokonaniu przez bank cesji wierzytelności przyszłej (z polisy) na rzecz samego kredytobiorcy. Model ten pozwala utrzymać możliwość zawierania pakietowych umów ubezpieczenia przez banki, przy jednoczesnym uposażeniu klienta z tytułu ubezpieczenia niskiego wkładu własnego, którego koszty i tak ponosi.
Powyższe dwie propozycje wzmocniłyby pozycję klienta, bowiem stawiają go w roli strony umowy ubezpieczenia lub nabywcy wierzytelności z tytułu tej polisy. Są to rozwiązania prawnie możliwe, jednakże banki z naturalnych - finansowych - powodów nie są i pewnie nie będą zainteresowane taką praktyką.
W umowie kredytowej jest mowa o koszcie lub opłacie, nie zaś o składce ubezpieczeniowej
Piotr Kwieciński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu