Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Przepisy o kosztach dojazdu wymagają doprecyzowania

28 stycznia 2014
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zasada zwrotu kwot za dojazdy adwokata może służyć zastraszaniu strony

Pilnej ingerencji ustawodawcy wymagają przepisy dotyczące zwrotu kosztów dojazdu adwokatów i radców prawnych na posiedzenia sądowe. Obecnie koszty te mogą znacznie przewyższać wartość przedmiotu procesu.

Instytucja zwrotu kosztów procesu w art. 98 k.p.c. przewiduje, że strona przegrywająca obowiązana jest zwrócić przeciwnikowi na jego żądanie koszty niezbędne do celowego dochodzenia praw i celowej obrony. W szczególności do kosztów procesu należy zwrot kosztu wynagrodzenia adwokata (ta i dalsze uwagi dotyczą też i radców prawnych) i zwrot kosztów dojazdu strony występującej bez pełnomocnika do sądu. Ustawa przewiduje przy tym limity w jednym i drugim przypadku.

Razem czy osobno

Przepisy odrębne ustalają stawki wynagrodzenia minimalnego adwokatów, które są też podstawą do orzeczenia o zwrocie kosztów adwokackich. Stawki adwokackie są powiązane z wartością przedmiotu sporu. Wielokrotnie, szczególnie w sprawach rodzinnych i pracowniczych, są bardzo niskie (od 60 zł). W myśl przyjętego orzecznictwa Sądu Najwyższego zasadą jest zwrot kwoty minimalnej, a wyższej jedynie wtedy, gdy przemawiają za tym szczególne okoliczności. Strona zaś może się domagać zwrotu kosztów dojazdu do sądu, łącznie z utraconym zarobkiem, do kwoty wynagrodzenia adwokackiego w danej sprawie. I to tylko wtedy, gdy sąd uznał jej obecność za niezbędną.

A co z kosztami dojazdu adwokatów na rozprawy sądowe? Przepisy kwestii tej wprost nie regulują. Powołany art. 98 k.p.c. mówi jedynie o obowiązku zwrotu adwokackiego honorarium. Przez wiele lat przyjmowano, że stronie reprezentowanej przez adwokata nie przysługuje odrębne roszczenie o zwrot kosztów dojazdu na rozprawę. Uznawano, że kwota ta mieści się w adwokackim honorarium. Wskazywano, że stronie występującej bez adwokata przysługuje roszczenie o zwrot kosztów dojazdu i utraconego zarobku łącznie - do kwoty wynagrodzenia adwokata w danej sprawie.

Pogląd ten okazał się błędny. Sąd Najwyższy w szeregu orzeczeń (np. V CZ 82/12, IIICZP 33/12) stanął ostatecznie na stanowisku, że stronie reprezentowanej przez adwokata także przysługuje roszczenie o zwrot kosztów dojazdu. Co prawda w orzeczeniu z 10 lipca 2012 r. Sąd Najwyższy zastrzega się, że sądy powinny ostrożnie orzekać o kosztach dojazdu w przypadku adwokata. W szczególności powinny przeanalizować, jaka była przyczyna powstania tych wydatków i dlaczego strona ustanowiła adwokata spoza okręgu sądu.

Ryzykowny zwrot

Niemniej jednak w obecnej praktyce sądowej zasadą jest zwrot kosztów dojazdu adwokata do sądu. Rodzi to dla strony przegrywającej wiele niekorzystnych skutków. Oczywistym jest, że na wynajęcie adwokata z innej miejscowości pozwolić sobie mogą tylko podmioty dysponujące znacznymi środkami, w szczególności przedsiębiorcy. Dysponują oni zresztą prawnikami zatrudnionymi bądź na etacie, bądź na stałym zleceniu. Mogą w sprawach pracodawcy peregrynować po całym kraju. Bez trudu więc można wyobrazić sobie proces o przywrócenie do pracy toczący się w Poznaniu, na który spółka z Warszawy wysyła swego warszawskiego radcę prawnego. Orientacyjny koszt biletów PKP w obie strony to 200 zł. Jeżeli rozpraw będzie pięć - to koszt dojazdu wynosi 1000 zł. Tymczasem stawka wynagrodzenia adwokackiego to tylko 60 zł i tyle otrzyma pracownik, jeżeli ustanowił sobie pełnomocnika i sprawę wygra. Pracodawca zaś w razie wygranej obciąży pracownika kwotą 1060 zł! Czy w takiej sytuacji pracownik podejmie ryzyko sporu sądowego, wiedząc, że w razie długotrwałego procesu może ponieść koszty dalece przewyższające wartość przedmiotu sporu sądowego? Podobnie zresztą w sprawach rodzinnych, konsumenckich i tych wszystkich, gdzie jest mała wartość przedmiotu sporu.

W tej sytuacji skonstatować należy, że obecny model zwrotu kosztów dojazdu na rozprawy jest niesatysfakcjonujący. Strona samodzielnie prowadząca proces otrzymać może nierzadko symboliczny zwrot kosztów. Podmiot zaś zatrudniający adwokata może kwestię kosztów dojazdu traktować jako element taktyki procesowej zmierzający do zastraszenia przeciwnika. Należy mieć też na uwadze, że na obecnym rynku usług prawnych nie ma już sądów, w których okręgu brakuje zawodowych pełnomocników. Nie ma więc powodu, aby dodatkowo generować koszty procesu.

W tej sytuacji postulować należy, aby ustawodawca zastrzegł w art. 98 k.p.c., że zwrot kosztów procesu nie obejmuje kosztów dojazdu adwokata do siedziby sądu I instancji.

@RY1@i02/2014/018/i02.2014.018.183001300.802.jpg@RY2@

Andrzej Nogal adwokat

Andrzej Nogal

adwokat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.