Dziennik Gazeta Prawana logo

Pozwy kredytobiorców są źle konstruowane

27 czerwca 2018

BARTOSZ WYŻYKOWSKI Skarżący często wskazują, że dane postanowienie umowne narusza w sposób rażący ich interesy i dobre obyczaje. Tymczasem to są przecież dopiero ustawowe przesłanki, które następnie należy udowodnić

Na jaką pomoc ze strony rzecznika finansowego mogą liczyć ci, którzy czują się poszkodowani przez banki?

Pomagamy na różne sposoby. Rzecznik podejmuje działania na wniosek klientów, w tym kredytobiorców, po tym, jak banki nie uwzględnią ich reklamacji. Niezbędne jest zatem najpierw złożenie reklamacji w banku. Dopiero jeśli nie zostanie ona uwzględniona, można szukać pomocy u nas. Dajemy też możliwość konsultacji w czasie dyżurów telefonicznych, udzielamy porad e-mailowych. Pomagamy również na etapie sporu sądowego. Możemy przedstawić - na wniosek klienta lub sądu - tzw. istotny pogląd w sprawie. Jest on elementem materiału procesowego i stanowi materiał opiniodawczy o charakterze pomocniczym. Oczywiście nie jest dla sądu wiążący, ale sąd powinien ustosunkować się do niego i dać temu wyraz w uzasadnieniu orzeczenia.

To istotne, bo postępowanie sądowe to trudna droga, zwłaszcza w przypadku kredytów hipotecznych waloryzowanych czy denominowanych w walucie obcej. Dlatego trzeba się do niej dobrze przygotować i odpowiednio skonstruować pozew. Jeżeli to możliwe, warto jednak poszukać polubownego sposobu rozwiązania sporu.

Co najczęściej kredytobiorcy próbują podważać w umowach?

W przypadku kredytów hipotecznych waloryzowanych czy denominowanych w walucie obcej główny zarzut dotyczy sposobu, w jaki banki skonstruowały w umowie waloryzację czy też indeksację. Zdarza się bowiem np., że zapisano odwołanie do kursów walut ustalanych jednostronnie przez bank. Mamy również do czynienia z umowami, z których trudno jest wywnioskować, w jaki sposób te kursy były ustalane. A tymczasem są to istotne kwestie, gdyż kurs waluty ma wpływ na zobowiązanie klienta, bo przekłada się na wysokość rat kapitałowo-odsetkowych.

A inne zarzuty?

Niekiedy kredytobiorcy starają się również wykazać, że zostali wprowadzeni w błąd podczas zawierania umowy kredytu, ewentualnie że nie przekazano im wówczas pewnych informacji, np. co do ryzyka walutowego czy też całkowitego kosztu kredytu. Ponadto klienci starają się podważyć klauzule dotyczące oprocentowania, które pozwalają bankom zmieniać to oprocentowanie w trakcie trwania umowy.

Ale przecież zmienne oprocentowanie jest w naszym prawie dozwolone.

Jak najbardziej. I rzecznik tego nie kwestionuje. Mamy za to zastrzeżenia do tego, w jaki sposób w niektórych umowach zostały określone warunki pozwalające na dokonywanie takich zmian. Stoimy bowiem na stanowisku, że powinny być one określone w sposób precyzyjny, tak aby konsument na podstawie tego, co jest zapisane w umowie, mógł zweryfikować, czy bank zmienił oprocentowanie jego kredytu w sposób zgodny z tym, na co się klient zgodził, podpisując kontrakt. Tymczasem wiele umów zawiera na tyle ogólne lub nieprecyzyjne zapisy dotyczące zmiennego oprocentowania, że bardzo trudno jest odkodować z nich konkretny mechanizm takiej zmiany.

W sprawach dotyczących tego rodzaju umów sądy dość często oddalają powództwa. I to pomimo że widzą podstawy do zasądzenia na rzecz klientów pewnych należności. Jak więc sformułować pozew, aby się na to nie narazić?

W każdym powództwie musi być bardzo jasno wskazane, czego żądamy. Ogólną zasadą postępowania cywilnego jest bowiem, że sąd nie orzeka co do przedmiotu, który nie był objęty żądaniem, ani ponad żądanie. Dla przykładu - jeżeli w powództwie znajdzie się tylko żądanie unieważnienia umowy, to nawet jeżeli sąd doszuka się pewnych nieprawidłowości w umowie, ale nie znajdzie podstaw do unieważnienia całej umowy, prawdopodobne jest, że może powództwo oddalić.

A konkretnie? Weźmy np. żądanie stwierdzenia bezskuteczności pewnych postanowień umownych. Co wówczas musi wykazać powód, aby sąd uznał jego racje?

W takim przypadku należy udowodnić wszystkie przesłanki abuzywności. Tymczasem bardzo często zdarza się, że powodowie - dotyczy to także tych, którzy są reprezentowani przez profesjonalnych pełnomocników - wskazują, iż dane postanowienie umowne narusza w sposób rażący ich interesy, a także dobre obyczaje. I kropka - lub bardzo krótkie uzasadnienie. Tymczasem to są przecież dopiero ustawowe przesłanki, które należy następnie udowodnić. Trzeba wykazać dobre obyczaje i to, na czym polegały. Później należy wskazać, co konkretnie się stało, że zostały one przez bank naruszone. Podobnie jest z naruszeniem interesów konsumentów. Musimy pokazać, na czym ten interes polegał i w jaki sposób został naruszony, a co więcej, że został on naruszony w sposób rażący. Jeżeli tego nie uczynimy, to narażamy się na zarzut drugiej strony, że pewnych okoliczności nie udowodniliśmy.

@RY1@i02/2016/148/i02.2016.148.18300040a.801.jpg@RY2@

FOT. WOJTEK GÓRSKI

Bartosz Wyżykowski, zastępca dyrektora wydziału klienta rynku bankowo-kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego

Rozmawiała Małgorzata Kryszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.