Agent nabroił, koszty poniesie zakład ubezpieczeń
To towarzystwo ponosi odpowiedzialność za szkodę wyrządzoną klientowi przez osobę działającą na jego rzecz. I to nawet wtedy, jeśli była spowodowana umyślnie - wynika z wyroku Sądu Najwyższego
Dla przedsiębiorców, którzy zostali oszukani przez agentów reprezentujących zakłady ubezpieczeniowe, to ważny wyrok. Mogą zgłaszać roszczenia bezpośrednio do towarzystwa, a nie do jego agenta, i to nawet wtedy, gdy szkoda została dokonana przez takiego przedstawiciela umyślnie. Wyrok Sądu Najwyższego potwierdza bowiem, że ciężar odpowiedzialności w razie defraudacji pieniędzy bądź nieuczciwych praktyk spoczywa na barkach zakładu, który podpisał z danym agentem umowę agencyjną.
Sąd nieprzekonany
W sprawie rozpatrywanej przez SN (sygn. akt I CSK 85/15) ubezpieczyciel złożył skargę kasacyjną od wyroku sądu okręgowego, który uznał, że to właśnie on, a nie agentka, która zdefraudowała pieniądze klientów, musi zapłacić powódce kwotę 75 tys. zł wraz z odsetkami za wyrządzoną przez nią szkodę. Sądu nie przekonały argumenty towarzystwa ubezpieczeniowego, że agentka dopuściła się przestępstwa, łamiąc regulaminy i wewnętrzne postanowienia firmy.
Nieuczciwa pracowniczka towarzystwa wielokrotnie przyjmowała bowiem od klientów duże kwoty na poczet wpłat z tytułu umowy ubezpieczenia inwestycyjnego. Wpłaty te nie były rozporządzane w pożądany przez zlecających sposób, gdyż w całości trafiały do kieszeni agentki. Oszustka brała pieniądze w gotówce, pomimo bezwzględnego zakazu takiego działania wewnątrz firmy, czyniąc jedynie adnotację o tym fakcie w umowie. Bez skrupułów proponowała nawet wpłacającym dogodne raty.
W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, że odpowiedzialność za agenta spoczywa na barkach zatrudniającego go towarzystwa ubezpieczeniowego.
Nie przekonały sądu także argumenty, że działania nieuczciwej pracowniczki odbywały się przy okazji wykonywania obowiązków służbowych, a nie w ramach tych obowiązków. Na niekorzyść ubezpieczyciela przemawiały fakty - wszystkie przypadki defraudowania pieniędzy odbyły się w biurze towarzystwa ubezpieczeniowego, za dnia i w godzinach pracy zakładu. Co ciekawe, pracowniczka była wielokrotnie nagradzana jako przykładny agent i cieszyła się nienaganną opinią pracodawcy. W biurze agentki wyraźnie eksponowano również certyfikaty przyznane placówce ubezpieczeniowej. Co więcej, oszustka używała oficjalnych dokumentów i sprzętu biurowego pracodawcy. Wszystko to utwierdzało ofiary malwersacji w przekonaniu, że transakcja odbywa się poprawnie, i stąd taki wyrok SN.
Nadzór konieczny
Sąd zganił zakład ubezpieczeniowy za brak należytego nadzoru nad działaniami agentki. W firmie agenci i inni pracownicy mieli nieograniczony dostęp do firmowych druków i formularzy. Nie były one traktowane jako druki ścisłego zarachowania i można je było drukować swobodnie, nawet ściągając ze strony internetowej.
- W zakresie działalności ubezpieczeniowej zakładów ubezpieczeń, również za pośrednictwem agentów, stosuje się podwyższone standardy odpowiedzialności firm - mówi Paula Fijałkowska, radca prawny w kancelarii Chałas i Wspólnicy. Wynika to z art. 11 ustawy z 22 maja 2003 r. o pośrednictwie ubezpieczeniowym (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1450 ze zm.).
Przepis mówi, że za szkodę wyrządzoną przez agenta ubezpieczeniowego w związku z wykonywaniem przez niego czynności agencyjnych odpowiada zakład ubezpieczeń, chyba że dany agent wykonuje czynności na rzecz więcej niż jednego zakładu w zakresie tego samego działu ubezpieczeń. - Ze względu na zaostrzone regulacje prawne dotyczące odpowiedzialności za szkody towarzystwo powinno wzmocnić kontrolę wewnętrzną nad agentami - mówi radca prawny.
Wtóruje jej Marcin Tarczyński z Polskiej Izby Ubezpieczeń. Podkreśla, że w swoim interesie ubezpieczyciel powinien zapewnić nadzór nad działaniami agentów i wdrożyć procedury, które uniemożliwiają lub utrudniają popełnienie przestępstwa. Paula Fijałkowska rekomenduje również towarzystwom, by wprowadzać w umowach z agentami obowiązek zawarcia przez nich dobrowolnej umowy odpowiedzialności cywilnej za ich działania, z rozszerzeniem na szkodę wyrządzoną umyślnie.
Ekspertka zaznacza, że pełna odpowiedzialność zakładu obowiązuje tylko w przypadku agenta pracującego wyłącznie na rzecz jednego towarzystwa. Za szkody multiagenta zakład ubezpieczeń nie odpowiada. W tym wypadku prawo zapewnia klientom ochronę w postaci obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej takiej osoby.
Odpowiedzialność za agenta spoczywa na barkach zatrudniającego go towarzystwa ubezpieczeniowego. Zatem to bezpośrednio do niego może kierować roszczenia poszkodowany klient.
Jakub Styczyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu