Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Gracjan potrzebny od zaraz

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Średniowieczni kanoniści jako pierwsi podjęli skuteczne próby wprowadzania pewnych rozwiązań systemowych. Ponieważ odnieśli sukces na tym polu, warto, porządkując prawo, skorzystać z ich doświadczeń

Dawno już do lamusa odesłano krzywdzące powiedzenie "mroki średniowiecza". Obecnie coraz częściej patrzymy na wieki średnie nie przez pryzmat mało chlubnych incydentów, jak: krucjaty, zabobony, prześladowania heretyków i Żydów, ale staramy się dostrzegać głównie wielkie dokonania ówczesnej kultury. Namacalnym świadectwem średniowiecznego dziedzictwa pozostają strzeliste katedry, niezdobyte twierdze, luksusowe kupieckie domy czy solidne mosty. W ich cieniu skrywa się dorobek średniowiecznej myśli prawniczej. Wszyscy mają świadomość, że europejski porządek prawny opiera się na prawie rzymskim. Rzadziej pamiętamy o tym, że wiele współczesnych instytucji prawnych swój kształt zawdzięcza również średniowiecznemu prawu kanonicznemu, a przecież prawo wszystkich cywilizowanych narodów przez wieki posiłkowało się rozwiązaniami wypracowanymi przez kanonistów. Oni jako pierwsi podjęli skuteczne próby wprowadzania pewnych rozwiązań systemowych. Ponieważ odnieśli sukces na tym polu, warto skorzystać z ich doświadczeń.

Zanim doszło do wykrystalizowania się spójnego systemu prawa kanonicznego, praktycy stawali niejednokrotnie przed nie lada dylematami. Próbując rozstrzygać poszczególne zagadnienia, opierano się na Piśmie Świętym, pismach Ojców Kościoła, postanowieniach synodów i soborów, prawie rzymskim itd. Stan chaosu pogłębiały decyzje papieskie wydawane ad hoc w konkretnych sprawach. Pierwszą kompleksową próbą nadania tej złożonej materii uporządkowanej struktury stało się opracowanie dzieła, które przeszło do historii jako Dekret Gracjana. Łacińska nazwa dzieła brzmi Concordia discordantium canonum, czyli "Pogodzenie sprzecznych ze sobą kanonów". Według tradycji autorem opracowania był benedyktyński pustelnik z klasztoru św. Feliksa i Nabora w Bolonii. Jako datę powstania pracy wskazuje się rok 1140. Miejsce opracowania dzieła nie jest przypadkowe. Powstały na przełomie XI i XII w. uniwersytet boloński należał wówczas do wiodących ośrodków badań zarówno nad prawem rzymskim, jak i kanonicznym. Od niedawna na znaczeniu zyskują opinie, według których Gracjan nie jest jedynym autorem dzieła noszącego jego imię. Miał on być raczej członkiem komisji, który odegrał w jej pracach rolę wiodącą.

Dekret Gracjana natychmiast zyskał sobie ponadprzeciętną popularność. Powoływano się na niego w opracowaniach naukowych (natychmiast napisano do niego mnóstwo summ i komentarzy) oraz w orzecznictwie. Stał się podstawą uniwersyteckiego nauczania prawa kanonicznego. Dzięki Gracjanowi dyscyplina ta ostatecznie i nieodwołalnie wyodrębniła się z teologii. Od początku dzieło podpisane imieniem Gracjana kopiowano na potęgę. Według nieścisłych zarachowań do czasów współczesnych zachowało się około 600 rękopisów dzieła. Po wynalezieniu druku tylko w latach 1471-1500 dekret miał 33 wydania, co pozwala stwierdzić, że nowa edycja dzieła ukazywała się co roku! Od XVI w. Dekret Gracjana zaczął funkcjonować jako pierwsza część korpusu prawa kanonicznego. Korzystano z niego aż do wejście w życie pierwszego kodeksu prawa kanonicznego z roku 1917.

Historia niezwykłego zbioru prowokuje do zadania kilku pytań. Czyż obecnie polska cywilistyka nie boryka się z podobnymi problemami jak średniowieczni kanoniści? Czy, abstrahując od znalezienia odpowiedzi na kluczowe pytanie: "Dekodyfikacja czy rekodyfikacja?", znaczenie naszego kodeksu cywilnego nie uległo znacznemu osłabieniu przez dyrektywy unijne oraz mniej lub bardziej przemyślane rodzime akty ustawodawcze? Czy powiedzenie "gąszcz paragrafów" nie przestało być jedynie konwencjonalnym związkiem frazeologicznym, a stało się męczącą codziennością? Czy nie nadeszła pora, by pogodzić sprzeczne ze sobą przepisy?

Jakiś czas temu zlikwidowano komisję kodyfikacyjną prawa cywilnego. Jej zadania miała przejąć komisja ogólna. W opinii wiceministra sprawiedliwości rozwiązanie to ma nawiązywać do tradycji dwudziestolecia, kiedy również istniała jedna komisja zajmująca się różnorakimi gałęziami prawa. Jej formuły i składu wciąż nie ustalono. "Stan przejściowy", cytując ministra, wciąż trwa, co daje licencję na udzielenie mu małej rady. Jeżeli mające ukonstytuować się w najbliższej przyszłości ciało ma zamiar w ten sposób nawiązywać do chlubnych przedwojennych tradycji, że powieli tempo swojej poprzedniczki z czasów II RP, może warto wyniki jego prac uratować przez cykliczne ogłaszanie ich w jakimś periodyku? Jako tytuł proponuję: "Nowy Gracjan". W reinkarnację starego jakoś nie chce mi się wierzyć.

Historia niezwykłego zbioru zwanego Dekretem Gracjana prowokuje do zadania kilku pytań. Czyż obecnie polska cywilistyka nie boryka się z podobnymi problemami jak średniowieczni kanoniści?

@RY1@i02/2016/094/i02.2016.094.07000050a.803.jpg@RY2@

@RY1@i02/2016/094/i02.2016.094.07000050a.804.jpg@RY2@

MATERIAŁY PRASOWE

dr hab. Maciej Jońca

prawnik i historyk sztuki, adiunkt w Katedrze Prawa Rzymskiego KUL

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.