Studenckie roszczenia w związku z epidemią
Jeśli kształcenie w semestrze zimowym ma odbywać się w większości zdalnie, opłaty za studia powinny być niższe – uważają studenci. Eksperci zwracają jednak uwagę, że wbrew pozorom koszty uczelni w takim wypadku wcale nie muszą być mniejsze
Wystąpienie do sądu przeciwko uczelni rozważają niestacjonarni studenci prawa Uniwersytetu Warszawskiego. – Po pierwsze, chodzi o poziom zajęć, który w ostatnim semestrze w opinii wielu studentów pozostawiał wiele do życzenia – mówi nam jeden z inicjatorów. Zaznacza, że często prowadzący ograniczali się do przesyłania materiałów czy prezentacji do samodzielnej nauki, a niektóre zajęcia w ogóle się nie odbywały – nawet zdalnie. Ponadto zdarzało się, że kontakt z wykładowcą był tylko e-mailowy lub nie było go wcale. – Nie na to liczyliśmy, płacąc niemałe pieniądze za studia – dodaje. Dlatego niektórzy chcą domagać się zwrotu pieniędzy za zajęcia, które się nie odbyły, albo które sprowadzały się do wysłania e-mailem materiałów.
Uczelnia broni się, że dołożyła wszelkich starań, aby zajęcia w formie zdalnej spełniały oczekiwania studentów. A w nowym roku akademickim ma to wyglądać lepiej. Uniwersytet przygotował m.in. rekomendacje dla nauczycieli akademickich i kierowników jednostek dydaktycznych. Dokument jest odpowiedzią na wątpliwości związane z jakością kształcenia w tym trybie. Poza tym wykładowcy mają wykorzystywać jednolite narzędzia informatyczne, a zajęcia będą mogły mieć dwie formy: nagrań wykonanych wcześniej (forma asynchroniczna) oraz zajęć na żywo (forma synchroniczna). – Wykładowcy będą mogli również korzystać z kontaktu e-mailowego ze studentami. Podstawą będzie jednak kontakt wideo – zapowiada Katarzyna Łukaszewska z Biura Prasowego UW.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.