Zawezwania do próby ugodowej wciąż płyną do sądów szerokim strumieniem
Opłata od zawezwania do pr ó by ugodowej wzrosła z 300 zł do nawet 40 tys. zł. Jak wpłynęło to na skłonność stron do pr ó b polubownego zakończenia sporu?
Podwyżki opłat sądowych, które weszły w życie w sierpniu 2019 r., miały charakter skokowy. Wróżono wówczas znaczący spadek liczby nie tylko zawezwań, lecz także postępowań wszczynanych wnioskami o zabezpieczenie i pozwów dotyczących roszczenia pieniężnego. Taki był zresztą cel ministerialnego projektu: odciążenie sądów i przyspieszenie postępowania. Przewidywania części środowiska, które ja także podzielałam, okazały się jednak nieco na wyrost, bo zawezwania do próby ugodowej wciąż płyną do sądów szerokim strumieniem, choć z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że ich liczba znacząco spadła - z dość stabilnego poziomu mieszczącego się w granicach 36-40 tys. rocznie w latach 2016-2019 do 25 tys. w 2020 r. Zanim jednak będzie można ocenić ten trend, w tym zweryfikować, jaki wpływ na spadek zawezwań miała pandemia, trzeba poczekać na dane z kolejnych lat. Uważam jednak, że w obliczu planowanych zmian zakładających pozbawienie zawezwania funkcji przerwania biegu przedawnienia statystyki będą dalej spadać.
Jednym z celów podniesienia opłaty było zniechęcenie do stosowania tego rozwiązania tylko dla przerwania biegu przedawnienia. Niebawem jednak wejdą w życie przepisy o przedawnieniu i zawezwanie do próby ugodowej nie będzie już przerywało jego biegu, ale tylko powodowało jego zawieszenie na czas postępowania pojednawczego. Problem nadużywania tej instytucji niezgodnie z celem postępowania pojednawczego powinien więc zniknąć. A skoro tak, to czy nie należałoby obniżyć opłaty od wezwania do ugody?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.