Frankowicze, którzy stracili mieszkania, mają najgorzej
Prof. Jerzy Pisuliński: Prawo nie zawsze prowadzi do sprawiedliwych rozstrzygnięć. Tym bardziej jeśli mówimy o prostowaniu sytuacji sprzed kilkunastu lat
fot. Marek Matusiak
Prof. Jerzy Pisuliński, dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, kierownik Katedry Prawa Cywilnego na tym wydziale
Po ogłoszeniu wyroku TSUE w sprawie kredytów frankowych (C-260/18) dominuje przekonanie, że ich posiadacze mogą otwierać szampana. Oczywiście nie wszyscy i nie od razu, ale perspektywa stwierdzenia nieważności umowy kredytowej otwiera przed nimi szanse na wyplątanie się z pułapki zadłużenia na zaskakująco dobrych warunkach. Mnie jednak interesuje przede wszystkim sytuacja tych, którzy w pewnym momencie nie byli w stanie dłużej spłacać kredytów, w konsekwencji czego ich nieruchomości zostały zlicytowane przez komornika.
Sytuacja takich osób jest bardzo trudna. Egzekucje komornicze najczęściej były dokonywane na podstawie bankowych tytułów egzekucyjnych (BTE), którym sąd nadawał tylko klauzulę wykonalności. Samo wznowienie postępowania klauzulowego jest bardzo dyskusyjne, skoro jest to postępowanie o pomocniczym charakterze. Nawet zakładając, że jest to możliwe, to i tak można byłoby co najwyżej stwierdzić, że brak było podstaw do przeprowadzenia egzekucji w oparciu o BTE, gdyż nie było podstaw do jego wystawienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.