Budowlanka ma dość czekania na waloryzację. Rusza lawina pozwów
F i rmy budowlane, które od dłuższego czasu bezskutecznie dopominają się o waloryzację kontraktów publicznych, mówią dość! I masowo ruszają do sądu: pierwsze pozwy już złożono, a jak wynika z przeprowadzonej przez nas sondy, szykuje się istna lawina tego typu spraw. Chodzi o umowy na inwestycje zawierane w latach 2015‒2017, które – na skutek nagłego wzrostu cen materiałów budowlanych (kruszywa, asfaltu itp.), a w końcu także koszów pracy – często stały się niedochodowe, a nawet wykonawcy musieli dołożyć do nich pokaźne sumy.
Firmy mają już dość renegocjacji z zamawiającymi (głównie GDDKiA i PLK), bo choć prawo pozwala im w pewnych sytuacjach podwyższyć wynagrodzenie (co zresztą wykazał niedawno w swojej analizie Urząd Zamówień Publicznych), to urzędnicy robią to niechętnie. Powód? Prozaiczny, obawa przed odpowiedzialnością. Wszak istnieje ryzyko, że w pewnej chwili pojawi się zarzut nieuzasadnionej waloryzacji, a Komisja Europejska oceni, że zmiany w kontrakcie zostały dokonane niezgodnie z prawem zamówień publicznych, co z kolei mogłoby skutkować utratą unijnego dofinansowania. Zatem urzędnicy, asekurując się, wolą poczekać, aż spór o waloryzację trafi do sądu, który zdecyduje za nich. Z jednej strony trudno się dziwić. Ale z drugiej strony przegrana w procesie sądowym może się okazać nawet trzy-cztery razy kosztowniejsza dla Skarbu Państwa.
Budowlanka miała nadzieję, że w kłopotach pomoże jej rząd. Ale – mimo licznych spotkań w tej sprawie ‒ nie ma już złudzeń. Rząd wprawdzie uregulował kwestię bieżących kontraktów (umowy zawierane od lutego mają nowy mechanizm waloryzacyjny), ale nie kwapi się do ustawowego uregulowania dawniejszych umów. Twierdzi, że każdy przypadek wymaga indywidualnego rozstrzygnięcia. I kółko się zamyka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.