Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo cywilne

Odrębne postępowanie gospodarcze wraca. Będzie szybciej, drożej, ale czy sprawiedliwie…

Ten tekst przeczytasz w 46 minut

Ś rodowiska prawnicze żyją dziś procedowanym właśnie w Sejmie projektem dużej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego, który kryje w sobie znaczącą przebudowę sądowego postępowania cywilnego. Cel reformy jest szczytny. Ministerstwo Sprawiedliwości, które jest autorem projektu, zamierza usprawnić działanie sądów, dzisiaj nieprawdopodobnie przeciążonych, rozprawić się z problemem zatorów, a także rosnącej lawinowo liczby napływających spraw.

Projekt budzi jednak olbrzymie kontrowersje, bo rzeczywiście jest to zmiana, która całkowicie przeorganizuje działania i pracę wszystkich: sędziów, stron, a także ich pełnomocników. Krytycy uważają, że zmiany są zbyt rewolucyjne. I uderzą w zwykłych obywateli. Wygrają ci, których stać będzie na dobrych prawników i sprawne dostosowanie się do sztywnych ram. Wymagania będą rzeczywiście bardzo rygorystyczne, np. należy przedstawić wszystkie twierdzenia i fakty już w pierwszych pismach procesowych. Brak odpowiedzi na pozew – będzie działał na niekorzyść strony. Podobnie jak nieuzasadnione niestawienie się na rozprawie. Szczególnie dużo kontrowersji budzi pomysł podwyższenia opłat oraz wprowadzenie nowych, m.in. opłaty za powołanie świadków czy za sporządzenie uzasadnienia.

Jednak resort odpowiada, że to wszystko pozwoli przyspieszyć bieg postępowań: zdyscyplinuje strony, zmusi je do aktywnego planowania przebiegu rozprawy (pojawi się posiedzenie przygotowawcze – będzie można poczuć się niczym w amerykańskim sądzie), położy kres przedłużaniu procesów w nieskończoność. A wyższe opłaty? Mają być urealnione (wszak nie zmieniały się od 12 lat) i jednocześnie zachęcać do polubownego załatwiania sporów a zniechęcać do angażowania Temidy w sprawach błahych.

Na razie mało tym projektem interesują się przedsiębiorcy. A niesłusznie. Bo w ich przypadku rewolucja będzie największa. Przede wszystkim – wrócą odrębne postępowania gospodarcze. A tutaj kontrowersyjnych zmian będzie więcej. Analizujemy je szczegółowo na kolejnych stronach. ©

Joanna Pieńczykowska

joanna.pienczykowska@infor.pl

Zmiany w sądach. Niekoniecznie na lepsze

Rozpatrywanie spraw być może będzie szybsze. Jednak wydawane wyroki nie zawsze będą sprawiedliwe. Wygrają ci, którzy dostosują się do sztywnych ram i zatrudnią uważnych (czyli droższych) prawników

Projekt dużej nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego jest na ostatniej prostej. Przeszedł już pierwsze czytanie w Sejmie, jego uchwalenie wydaje się formalnością. Szykuje się ustawa, która wprowadzi ogrom zmian. Dla przedsiębiorców będzie wręcz rewolucyjna. Powróci zapomniane już przez wielu, bo zlikwidowane w atmosferze niesmaku w 2012 r., odrębne postępowanie gospodarcze. Zarówno prawnicy, jak i przedstawiciele biznesu nie mają wątpliwości, że to zmiana na gorsze.

Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało projekt nowelizacji, uważa, że zniesienie odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych było błędem. Liczba spraw wpływających do sądów gospodarczych wzrosła z 1,44 mln w 2012 r. do 1,97 mln w 2017 r. Temida nie nadąża: liczba spraw zaległych wzrosła ze 183 tys. w 2012 r. do 400 tys. na koniec 2017 r., a przeciętny czas trwania postępowania w sprawach rejestrowanych w repertoriach GC (czyli w tych postępowaniach gospodarczych, które są rozpoznawane w procesie) wzrósł z 9,1 miesiąca do 15,7 miesiąca w sądach okręgowych i z 6,4 miesiąca do 14,1 miesiąca w sądach rejonowych. Krótko mówiąc: biznes czeka długo, za długo, na wyrok.

Tymczasem sprawy gospodarcze powinny być rozpoznawane szybciej niż pozostałe sprawy cywilne – uważa MS. Zdaniem ministerstwa skutecznym sposobem osiągnięcia tego celu będzie przywrócenie właśnie odrębnego postępowania. Zgodnie z projektowaną definicją sprawami gospodarczymi będą ”sprawy ze stosunków cywilnych między przedsiębiorcami w zakresie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej„. – Na mocy projektowanej nowelizacji dla wszystkich spółek, także tych z sektora małych i średnich przedsiębiorstw, odrębne postępowanie gospodarcze będzie obligatoryjne i nie będą one mogły z niego zrezygnować. Takie uprawnienie będzie natomiast przysługiwało osobom fizycznym prowadzącym działalność gospodarczą: one będą mogły wybrać, czy chcą procesować się w trybie gospodarczym, czy w zwykłym – wyjaśnia adwokat Tomasz Waszczyński. Jego zdaniem to stanowi naruszenie zasady równości stron, gdyż każdy podmiot prowadzący działalność gospodarczą powinien mieć równe uprawnienia procesowe.

Sędzia już nie poczeka cierpliwie

Jak nas przekonują prawnicy, przeciętny przedsiębiorca może wcale nie być zadowolony z konieczności korzystania z zaprojektowanych dla niego dobrodziejstw. W odrębnym postępowaniu nie będą dopuszczalne m.in. takie instytucje procesowe, jak zmiana powództwa polegająca na wystąpieniu z nowym roszczeniem zamiast lub obok dotychczasowego (z wyjątkiem rozszerzenia o kolejne świadczenia powtarzające się i zamiany dotychczasowego przedmiotu świadczenia na inny bądź jego równowartość), zawieszenie postępowania wskutek niestawiennictwa stron na rozprawie czy powództwo wzajemne oparte na art. 203 k.p.c.

Skróceniu ulegną też terminy wiążące strony. Termin pozwalający na umorzenie postępowania zawieszonego skrócony zostanie np. do roku z obecnych pięciu lat, termin żądania wznowienia postępowania wyniesie zaś co do zasady pięć lat zamiast dziesięciu. Z kolei termin do rozstrzygnięcia danej sprawy w instancji (oczywiście instrukcyjny) wynosić ma sześć miesięcy od wniesienia odpowiedzi na pozew.

Wszystkie karty na stół od razu

W zamyśle projektodawcy przyspieszyć rozpoznawanie spraw ma daleko posunięta prekluzja dowodowa. ”Strony winny podać wszelkie swe twierdzenia co do faktów i dowody na ich poparcie już w pierwszych pismach procesowych: powód w pozwie, a pozwany – w odpowiedzi na pozew„ – wskazuje resort sprawiedliwości w uzasadnieniu projektu. Sankcją niedochowania tego obowiązku będzie pominięcie przez sąd spóźnionych twierdzeń i dowodów. Przy czym, rzecz jasna, w szczególnych okolicznościach możliwe będzie późniejsze powoływanie twierdzeń i dowodów. Trzeba to jednak będzie uczynić w ciągu dwóch tygodni od dnia, w którym ich powołanie stało się możliwe lub wynikła potrzeba ich powołania. Mówiąc wprost – zwycięży prawda formalna nad materialną.

Świadek? Nie za darmo

W odrębnym postępowaniu gospodarczym wprowadzona będzie zasada prymatu dowodu z dokumentów. Najkrócej ujmując: papier będzie ważniejszy od świadka. Przesłuchanie tego drugiego będzie stosowane dopiero wówczas, gdy sąd uzna, że zgromadzona dokumentacja jest niewystarczająca. Zarazem najprawdopodobniej – toczą się jeszcze w Sejmie gorące dyskusje na ten temat – za powołanie świadka przedsiębiorca będzie musiał zapłacić kilkaset złotych. Najlepiej zaś, zdaniem projektodawcy, gdyby świadkowie to, co mają do przekazania, przedstawiali na piśmie.

Przedsiębiorcy muszą pomyśleć o nowej strategii

Co na te zmiany prawnicy? Radca prawny Janusz Mazurek, partner w SSW Pragmatic Solutions, wskazuje, że projektowane zmiany powinny skłonić przedsiębiorców do jak najszerszego dokumentowania transakcji.

– Przywrócenie postępowań gospodarczych stanowi powrót do rozwiązań, które funkcjonowały przed laty i raziły niegdyś w wielu aspektach nadmiernym formalizmem, za co były często krytykowane. Dodatkowo niektórzy postrzegali tryb postępowania gospodarczego wręcz jako relikt z poprzedniej epoki. Pierwotnie wprowadzono je niegdyś dla jednostek gospodarki uspołecznionej – przypomina mec. Mazurek. Jak jednak zaznacza, niektóre rozwiązania, takie jak np. pisemne zeznania, znane są już z postępowań arbitrażowych. I sprawdzają się nieźle. Mogą rzeczywiście przyspieszyć rozpoznawanie spraw.

Zwiększenie formalizmu to większy kłopot dla przedsiębiorców. Nieodzowne stanie się korzystanie z usług profesjonalnych pełnomocników nawet przez tych, którzy się do tej pory przed tym wzbraniali. A to oznacza jedno: większe wydatki.

Więcej zastrzeżeń ma mec. Tomasz Waszczyński. Jego zdaniem krytycznie należy ocenić chęć wprowadzenia do procesu prymatu dowodu z dokumentu, oznaczającego każdy nośnik informacji umożliwiający zapoznanie się z jej treścią. – Oznaczać to będzie konieczność uprzedniego dokumentowania w toku prowadzonej działalności wszelkich działań prowadzących do nabycia, utraty, a, co istotniejsze, także zmiany uprawnienia przez przedsiębiorcę. Za brak dokumentacji grozić będzie sankcja w postaci zakazów dowodowych, mogąca skutkować niemożnością wykazania swych praw w sądzie. Prowadzić to będzie w przypadku dokumentów pisemnych do biurokratyzacji życia gospodarczego, a w przypadku nagrań filmowych zwiększy ryzyko w obszarze ochrony danych osobowych – wskazuje prawnik. W efekcie wzrosną koszty prowadzenia biznesu, co najbardziej odbije się na najmniejszych przedsiębiorcach. – Z kolei ograniczenia w przesłuchiwaniu świadków traktuję jako wyraz przerzucania odpowiedzialności za sposób prowadzenia postępowania dowodowego z sądu na uczestników postępowania. Tymczasem już teraz sąd może żądać od stron konkretyzowania, jakie okoliczności mają być wykazane jakim dowodem. Może też ograniczać liczbę przesłuchiwanych świadków i unikać przedłużania postępowania. W wielu wypadkach jednak z tej możliwości nie korzysta – spostrzega Tomasz Waszczyński. W efekcie powrót do odrębnego postępowania gospodarczego jest zupełnie zbędny, potencjalne przyspieszenie procesu obejmować będzie bowiem jedynie dowody z zeznań świadków. Tymczasem w realiach procesu i w skali wszystkich postępowań, to nie świadkowie, ale opinie biegłych w największym stopniu wydłużają trwanie postępowania. Z tym kłopotem zaś resort sprawiedliwości w ramach projektowanej nowelizacji nic nie robi.

Temida za parawanem opłat

Z kolei zdaniem dr Małgorzaty Świecy, wspólnika w kancelarii Świeca i Wspólnicy, rozmowa o szczegółowych rozwiązaniach z projektu jest o tyle pozbawiona sensu, że wszystkie one opierają się na złym założeniu: że ma być szybciej. Podczas gdy – zdaniem prawniczki – najważniejsze jest to, by w sądzie było sprawiedliwie. – Projekt może okazać się utopijną teorią niosącą ze sobą w praktyce katastrofalne skutki dla przedsiębiorców. Reforma jest jak najbardziej konieczna, jednak absolutnie nie w takim kształcie, który – grożąc niweczeniem standardów sprawiedliwości proceduralnej – stoi w sprzeczności z konstytucyjnie zagwarantowanymi prawem do sądu oraz zakazem zamykania drogi sądowej – przekonuje dr Świeca. Uważa, że planowane wprowadzenie daleko idącego formalizmu z rygorystyczną prekluzją dowodową oraz obowiązkowej opłaty od wniosku o wezwanie świadka to zasadnicze elementy przyczyniające się do utrudnienia przedsiębiorcom dochodzenia swoich praw, a tym samym poważnego zakłócenia konstytucyjnych wartości.

– Dyrektywa rozpatrywania spraw bez zbędnej zwłoki powinna zapewniać efektywność sądowej ochrony, ale nie naruszając przy tym wymogu wszechstronnego wyjaśnienia i rozważenia wszystkich okoliczności sprawy. Zmiany ukierunkowane na usprawnienie i uproszczenie postępowań są jak najbardziej konieczne, jednak bezspornie nie za cenę procedury sądowej zgodnej z wymogami sprawiedliwości i rzetelności – konkluduje prawniczka.

Przyspieszenie przez odrzucenie

Może więc chociaż przedstawiciele biznesu bronią projektu? Nic z tego. Adwokat Radosław Płonka z kancelarii Płonka Ozga, ekspert prawny BCC, zauważa, że rozwiązanie bolączek leży w zupełnie innym miejscu. Trzeba zwiększyć nakłady na sądownictwo. A realne przyspieszenie postępowania nastąpi wtedy, gdy w sądach nie będzie brakowało asystentów sędziów oraz pracowników obsługi sekretarskiej.

– Oczywiście prościej jest zmieniać procedury co kilka lat, niż dofinansować sądy. Niemniej jednak to właśnie to drugie rozwiązanie jest skuteczne – przekonuje prawnik. I dodaje, że projektowane zmiany najbardziej posłużą sędziom. Ci będą bowiem mogli wiele zrzucić na karb niedopełnienia obowiązków procesowych przez strony. – A nie chodzi nam przecież o przyspieszenie postępowań poprzez odrzucanie i oddalanie większości powództw i wniosków dowodowych. Gdy przedsiębiorca idzie do sądu, liczy, co prawda, na szybko wydany wyrok, ale chciałby też zostać wysłuchany – spostrzega mec. Płonka.

Problem komorników i wierzycieli

Protestuje również Konfederacja Lewiatan. Zwraca uwagę, że nowe przepisy w sprawach pomiędzy przedsiębiorcami i nieprofesjonalnymi dłużnikami wprowadzają instytucję doręczenia pierwszego pisma w sprawie przez komornika w przypadku bezskuteczności pierwszego doręczenia. Komornik nie będzie występował wówczas jako organ egzekucyjny, dlatego nie będzie miał dostępu do bazy PESEL. Nie zweryfikuje więc adresu pozwanego. W konsekwencji komornik sądowy będzie doręczać pismo raz jeszcze na ten sam adres, na który bezskutecznie zostało wysłane. A po drugiej bezskutecznej próbie doręczenia pisma postępowanie zostanie zawieszone.

– Takie rozwiązanie będzie prowadzić do wielu nadużyć. Uniknięcie procesu stanie się bardzo proste. Wzrosną koszty postępowań i wydłuży się czas ich trwania. Odczują to wszyscy obywatele, mali przedsiębiorcy, osoby, które ubiegają się o alimenty. Dlatego proponujemy pozostanie przy fikcji doręczeń albo umożliwienie komornikom dostępu do bazy PESEL w celu weryfikacji adresów doręczeń – wskazuje Adrian Zwoliński, ekspert Konfederacji Lewiatan, cytowany w komunikacie prasowym rozesłanym przez organizację.

Projekt niesie także propozycję podwyżek opłat od pozwu (patrz infografika). – Istnieje ryzyko, że firmy telekomunikacyjne, ubezpieczyciele, pożyczkodawcy, przewoźnicy itp. będą zmuszeni w wyniku wprowadzonych zmian podnieść opłaty za świadczone usługi oraz przedpłaty z uwagi na wzrost kosztów dochodzenia należności na drodze sądowo-egzekucyjnej. Może się to odbić przede wszystkim na konsumentach korzystających z tych usług – dodaje Adrian Zwoliński.

Radosław Płonka dodaje, że zmiana ta najbardziej uderzy w najsłabszych przedsiębiorców. Dla dużych różnica będzie niewielka. A wielu małych, choć będą przekonani o słuszności swych argumentów, zrezygnuje z procesu w obawie przed wysokimi kosztami. Opłata za pozew w sprawach zamian w spółkach wzrosnąć miałaby np. z obecnych 2000 do 5000 zł.

Resort otwarty na propozycje korekty

Ministerstwo Sprawiedliwości zdaje sobie sprawę z ogromu zastrzeżeń. Łukasz Piebiak, wiceminister odpowiedzialny za projekt nowelizacji, wskazuje, że resort jest otwarty na uwagi i gotowy do pewnych modyfikacji. – Ale na pewno nie chcemy odstępować od samego przywrócenia odrębnych reguł dla sporów pomiędzy firmami, bo one się sprawdzają. Przynajmniej w aspekcie podniesienia sprawności postępowań sądowych – przekonuje.

– Przywrócenie odrębnego postępowania w sprawach gospodarczych nie jest panaceum na wszystkie bolączki. Ale jest to jeden z elementów, który ma dać asumpt do tego, by sądy przyspieszyły. Ja jestem optymistą – wskazywał Piebiak podczas debaty zorganizowanej kilka dni temu przez redakcję DGP.©

opinia eksperta

Gąszcz reguł zwiększa ryzyko popełnienia błędu i tworzy bariery dla stron

Marcin Łochowski sędzia Sądu Najwyższego

Przepisy kodeksu postępowania cywilnego są w pewnym sensie dla stron i sądu ”instrukcją obsługi„ sprawy, która powinna zapewniać, aby sprawiedliwy wyrok został wydany w rozsądnym czasie. Niestety, od chwili uchwalenia w 1964 r. kodeks rozrósł się dwukrotnie. Obecnie jest aktem nadmiernie kazuistycznym, zawierającym wiele zbędnych rozwiązań. Ustawodawca w kolejnych nowelizacjach stara się bowiem przewidzieć i uregulować drobiazgowo każdą możliwą sytuację, zamiast posługiwać się ogólnymi regułami, które byłyby konkretyzowane przez doktrynę i orzecznictwo. Wydaje się, że jest to spowodowane przede wszystkim brakiem zaufania do sędziów i sądów. Taka konstrukcja powoduje, że kodeks jest nieczytelny i trudny w stosowaniu. Z perspektywy stron tworzy zbyt dużo zbędnych barier natury formalnej. Dlatego sądy są postrzegane przez uczestników postępowań jako nieprzyjazne, wymagające podejmowania niezrozumiałych starań i zbędnych czynności. Stąd też bierze się poczucie, że sądy są niesprawiedliwe, skoro niewielka pomyłka może skutkować przegraniem sprawy. Z kolei istny gąszcz reguł dotyczących poprawności dokonywanych czynności zwiększa ryzyko popełnienia błędu. Sądy często, zamiast koncentrować się na rozstrzygnięciu sprawy co do meritum, kierują swoje wysiłki na pokonywanie kolejnych przeszkód procesowych, stawianych przez ustawodawcę. Starają się w ten sposób wyeliminować ewentualne podstawy do zaskarżenia wydanego orzeczenia. Powoduje to jednak zbędne przedłużenie postępowania. Zdarza się też, że wyroki są uchylane ze względu na stosunkowo nieistotne uchybienia procesowe, niepotrzebnie podniesione przez ustawodawcę do rangi mających duże znaczenie. Wszystko to powoduje, że k.p.c. jest traktowany jako zbyt ciasny gorset krępujący zarówno strony, jak i sąd, utrudniający sprawne procedowanie oraz sprawiedliwe wyrokowanie. Niestety projektowane zmiany w k.p.c. nie odwracają tych niekorzystnych zjawisk. Ustawodawca po raz kolejny zdecydował się na rozbudowę istniejących regulacji i dodanie kolejnych instytucji. Zwiększy to dodatkowo nieczytelność przepisów i utrudni posługiwanie się nimi w praktyce. ©

Przedsiębiorcom w sądach ma być łatwiej

Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje gruntowną reformę postępowania cywilnego. Powinno się stać sprawniejsze, prostsze i szybsze. Jednym z elementów jest powrót odrębnego postępowania gospodarczego

Coraz głośniej ostatnio o rządowym projekcie nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego. Dlaczego? Ponieważ planowane zmiany wprowadzają nowatorskie, rewolucyjne, a czasem kontrowersyjne rozwiązania. Łączy je jedno: wszystkie będą miały wpływ na sytuację stron w sądzie. I nie zawsze będzie on pozytywny.

Cel reformy jest szczytny. Ministerstwo Sprawiedliwości, które jest autorem projektu, zamierza usprawnić działanie sądów, dzisiaj nieprawdopodobnie przeciążonych. Ministerstwo zakłada, że w dalszej perspektywie za zmianami pójdzie przyspieszenie postępowania, a więc skrócenie czasu oczekiwania na wyrok w sprawie. Trudno z takim założeniem polemizować, niemniej jednak konkretne rozwiązania, przyjęte dla jego realizacji, budzą wątpliwości co do ich skuteczności oraz możliwości ich zastosowania w praktyce. Zdaje się ponadto, że niektóre z nich mogą przynieść więcej szkody niż pożytku.

Projekt trafił już do Sejmu, gdzie 20 lutego odbyło się pierwsze czytanie. Następnie został skierowany do Komisji nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem autorów projektu, to wkrótce możemy spodziewać się w sądach cywilnych prawdziwego trzęsienia ziemi, a największe zmiany dotkną przedsiębiorców, dla których projekt przewiduje odrębne przepisy procesowe. Jeśli dojdzie do uchwalenia nowelizacji przez Sejm, to większość zmian wejdzie w życie w terminie trzech miesięcy od dnia ich ogłoszenia. Na zasadzie wyjątku niektóre zmiany wymienione w projekcie wejdą w życie wcześniej: w terminie 14 dni. Na razie nie jest znana data kolejnego posiedzenia Sejmu, na które trafi projekt nowelizacji, dlatego trudno przewidzieć, kiedy dokładnie zmiany wejdą w życie.

Powrót na stare śmieci

Odrębne zasady prowadzenia sporów sądowych między przedsiębiorcami nie są, oczywiście, nowością w polskim systemie prawnym. Postępowanie w sprawach gospodarczych funkcjonowało w sądach od 1989 r. przez ponad 20 lat. Dopiero od 3 maja 2012 r. spory sądowe między przedsiębiorcami są rozpoznawane na mocy zwykłych przepisów, a więc według analogicznych zasad jak sprawy pomiędzy osobami nieprowadzącymi działalności gospodarczej. Jedyną pozostałością po poprzednim rozwiązaniu są wydziały gospodarcze.

Zdaniem autorów projektu nowelizacji likwidacja trybu gospodarczego zaowocowała tym, że w sądach wzrosła liczba zaległych spraw, a także wydłużył się przeciętny czas trwania postępowań pomiędzy przedsiębiorcami. Trudno rozstrzygnąć, czy jest to rzeczywiście skutek likwidacji odrębnego trybu przewidzianego dla sprawy gospodarczych, czy raczej naturalna konsekwencja wzmożonego napływu spraw do sądów gospodarczych w ostatnich latach (wzrost z 1,44 mln w 2012 r. do 1,72 mln spraw w 2015 r.). Niewątpliwie jednak sprawy gospodarcze z wielu powodów powinny być rozpoznawane szybciej, bo procedowanie ich latami nikomu nie przynosi korzyści. Resort sprawiedliwości wyszedł z założenia, że skoro postępowania te toczą się pomiędzy podmiotami profesjonalnymi, to można je objąć większymi rygorami i w ten sposób skrócić czas trwania postępowania.

Jakie przepisy do spraw firm?

Nowe postępowanie będzie miało zastosowanie do spraw gospodarczych. Pod tym pojęciem projektodawca rozumie sprawy ze stosunków cywilnych (wynikających np. z umów, roszczeń odszkodowawczych czy czynów nieuczciwej konkurencji) między przedsiębiorcami w zakresie prowadzonej przez nich działalności gospodarczej. Co ważne, sprawa między przedsiębiorcami będzie traktowana jako gospodarcza nawet wtedy, gdy powód lub pozwany zaprzestanie prowadzenia tego rodzaju działalności. Przedsiębiorcą jest w tym znaczeniu, oczywiście, nie tylko spółka prawa handlowego, lecz także osoba prowadząca jednoosobową działalność gospodarczą. Zasady będą dla wszystkich takie same. Niezależnie od tego, czy któraś ze stron jest przedsiębiorcą, przepisami gospodarczymi będą objęte także m.in. spory wynikające ze stosunku spółki, z zakresu prawa upadłościowego i restrukturyzacyjnego, z umów o roboty budowlane czy umów leasingu.

Mimo że ustawodawca wprowadza do kodeksu odrębny dział zatytułowany ”Postępowanie gospodarcze„, to przepisy regulujące postępowanie między przedsiębiorcami będą figurowały także wśród pozostałych przepisów znajdujących zastosowanie do zwykłych spraw. W konsekwencji na procesową sytuację przedsiębiorców będą oddziaływały również zmiany z zakresu sporów prowadzonych przez podmioty niebędące przedsiębiorcami, a tych szykuje się niemało. Najważniejsze z nich zostały omówione poniżej.

Nakłanianie do ugody

Dla wszystkich kategorii spraw projekt wprowadza instytucję posiedzenia przygotowawczego. Ma ono – w myśl założeń projektu – stanowić formę odbywającej się poza salą sądową debaty sędziego ze stronami i ich pełnomocnikami. Jego przeprowadzenie jest co do zasady obligatoryjne (projektowany art. 2054 par. 1 k.p.c.).

Jeśli czytającym stanęła właśnie przed oczami scena z amerykańskiego serialu, to jest to słuszne skojarzenie. Spotkanie miałoby się bowiem odbywać w mniej formalnej atmosferze, w której strony konfliktu będą mogły – bez obaw, że wpłynie to na rozstrzygnięcie sprawy – ustalić swoisty protokół rozbieżności i podjąć próbę uzgodnienia stanowisk. Nadzieje pokłada się w tym rozwiązaniu duże: ma ono służyć zakończeniu sprawy bez konieczności wyznaczania dalszych rozpraw. Podczas tego spotkania sędzia powinien zatem ustalić, czego dokładnie strony się od siebie domagają, jakie kwestie są szczególnie sporne oraz czy są okoliczności, co do których możliwe są ustępstwa. Do tej pory jedyną formą spotkania stron w ramach postępowania sądowego na neutralnym gruncie były mediacje. Po wejściu w życie omawianych zmian to na sędziach będzie spoczywał główny ciężar aktywnego zachęcania stron do zawarcia porozumienia – zdaniem autorów projektu powaga sędziowskiego urzędu powinna znacząco w tym pomóc.

Czy sprawy będą się więc kończyć, zanim na dobre się zaczną? Na usta ciśnie się odpowiedź ”to zależy„. Od czego? Przede wszystkim od samych stron i od tego, w jakim momencie sporu się znajdują. Jeśli miesiącami prowadziły negocjacje, które ostatecznie zakończyły się klęską, to prawdopodobnie obie wyszły z nich z poczuciem pokrzywdzenia przez oponenta. W takich warunkach poziom wzajemnej niechęci przełoży się zapewne na niewielką skłonność do ustępstw – i to nawet w drugorzędnych kwestiach. Dodatkowo tak wczesny etap sporu sądowego z natury rzeczy nie jest momentem sprzyjającym ugodzie. Obie strony poniosły już bowiem koszty pomocy prawnej, pierwsze koszty sądowe, ale i dopiero co podjęły wysiłek zgromadzenia materiału dowodowego i wniesienia pierwszych pism procesowych. Kiedy do tego dołożymy żywe jeszcze na tym etapie emocje związane z prowadzonym sporem, to uzyskamy mieszankę niedającą większych szans na wzajemne złagodzenie stanowisk. Z doświadczenia wynika, że strony stają się bardziej skłonne do rozmów wraz z upływem czasu, kiedy okazuje się, że prawomocny wyrok zostanie wydany dopiero za kilka lat. Reasumując: uważam, że skuteczność posiedzeń przygotowawczych w zakresie negocjacji będzie niewielka.

Odbycie posiedzenia przygotowawczego powinno być w myśl projektu nowelizacji zasadą, ale w myśl art. 2054 par. 3 k.p.c. sędziowie będą mogli od niej pod pewnymi warunkami zrezygnować z niego (np. w sytuacji, w której od razu widać, że postępowanie powinno być zawieszone albo pozew podlega odrzuceniu). Jak jednak wskazują autorzy projektu, nie powinny to być jedyne przesłanki rezygnacji z posiedzenia – w tym zakresie przyznano sędziom daleko idącą swobodę. Jak wskazano w uzasadnieniu do projektu, sędzia może pominąć ten etap, mając na względzie warunki organizacyjne panujące w sądzie, swoje bieżące obciążenie oraz okoliczności sprawy, z których wynika, że przeprowadzenie posiedzenia nie przyczyni się do szybszego rozpoznania sprawy.

Obawiam się, że przy obecnym przeciążeniu sędziów liczbą podlegających rozpoznaniu spraw, posiedzenie przygotowawcze stanie się po prostu elementem pierwszej rozprawy. To w jej trakcie sędziowie będą zapewne sondować, czy strony są skłonne rozpocząć rozmowy ugodowe i czy potrzebują w tym zakresie wsparcia.

Harmonogram dalszych działań

Kiedy zrealizowanie najważniejszego celu posiedzenia przygotowawczego, jakim jest ugodowe zakończenie sprawy, okaże się niemożliwe, nowelizowane przepisy nakładają na uczestników postępowania obowiązek ustalenia harmonogramu. Na posiedzeniu sędzia wraz ze stronami sporządzać ma szczegółowy plan postępowania (projektowany art. 2059 par. 2 k.p.c.).

Tę zmianę można ocenić pozytywnie. Nawet jeśli posiedzenie przygotowawcze nie doprowadzi do szybkiego zakończenia sprawy, powinno wpłynąć na jej znaczące przyspieszenie. W jaki sposób?

Po pierwsze, posiedzenie przygotowawcze powinno zostać przez sąd wyznaczone dość szybko: nie później niż w ciągu dwóch miesięcy po wpłynięciu odpowiedzi na pozew lub ostatniego pisma procesowego złożonego w wyniku zarządzenia sądu.

Po drugie, ma ono służyć ustrukturyzowaniu przebiegu postępowania i wyznaczeniu przybliżonego czasu zakończenia sprawy. Ustalony wspólnie przez sąd i strony (czy ich pełnomocników) harmonogram postępowania powinien zawierać:

  • terminy kolejnych rozpraw,
  • kolejność i terminy przeprowadzania dowodów (czyli przesłuchania świadków i stron, etap na którym ewentualnie zostanie przeprowadzona opinia biegłego),
  • czas potrzebny na ich przeprowadzenie (a więc np. określenie, jak długo może potrwać przesłuchiwanie kolejnych świadków czy analiza materiału i sporządzenie opinii przez biegłego),
  • termin wydania wyroku.

W ten sposób żadna ze stron nie będzie zaskakiwana przebiegiem postępowania, a sędzia będzie mógł się zorientować, ile szacunkowo powinien – dla zrealizowania tak zakreślonego postępowania dowodowego – przewidzieć posiedzeń. Według autorów projektu postępowanie powinno się zakończyć na pierwszym posiedzeniu, chyba że konieczne okaże się przeprowadzenie kolejnych. Jeśli sąd uzna, że kolejna rozprawa jest potrzebna z uwagi na rozmiar planowanego postępowania dowodowego, to powinna być ona wyznaczona możliwie szybko, tak aby między rozprawami nie było dużych przerw.

Co ważne, wyeliminowano możliwość bezzasadnego tamowania przebiegu posiedzenia przygotowawczego przez strony. Jeśli powód bez usprawiedliwienia nie stawi się na to posiedzenie, sąd umorzy postępowanie (tylko w przypadku gdy niestawiennictwo będzie usprawiedliwione – ma być odraczane). Jeśli natomiast nieobecny będzie sam pozwany, to harmonogram postępowania zostanie sporządzony bez jego udziału. Sędzia nie będzie również uzależniał przyjęcia harmonogramu od aktywności stron obecnych na posiedzeniu. Jeśli powód lub pozwany się stawią, ale nie będą angażować się w zaplanowanie przebiegu rozprawy, sędzia opracuje plan wyłącznie z udziałem aktywnej strony (lub samodzielnie). Dodatkowo za obstrukcyjną postawę sąd może ukarać stronę: jeśli nie stawi się na posiedzeniu albo nie bierze w nim udziału, uczestnik sporu musi się liczyć z nałożeniem na niego obowiązku zwrotu kosztów drugiej stronie sporu (projektowany art. 2055 par. 5). Przepisy są pod tym względem bezlitosne dla stron postępowania prezentujących bierną postawę. Nawet wygrywający sprawę może zostać obciążony całością kosztów procesu, jeśli uzasadnia to jego postawa w toku posiedzenia przygotowawczego. Nie będzie również możliwości odraczania posiedzenia w nieskończoność w razie niedojścia przez strony i sąd do porozumienia w kwestii planu postępowania. Projekt jest w tym zakresie precyzyjny i pozwala na jednokrotne odroczenie posiedzenia przygotowawczego na wniosek stron – nie na dłużej niż trzy miesiące.

!Postępowanie sądowe będzie droższe niż obecnie, szczególnie w sprawach o największych wartościach. Maksymalna opłata sądowa od wszczęcia postępowania może sięgnąć nawet 500 tys. zł (do tej pory maksymalnie 200 tys. zł).

Jaka będzie rola planu rozprawy? Przede wszystkim ma on zastąpić wydawane dotychczas przez sądy – w trakcie całego postępowania – postanowienia dowodowe (np. o dopuszczeniu dowodu z zeznań świadków, o włączeniu do akt sprawy złożonych przez strony dokumentów, o zleceniu biegłemu sporządzenia opinii w sprawie).

Co to zmieni dla stron? Mogłoby się wydawać, że w praktyce niewiele, poza nadaniem sprawie bardziej uporządkowanego charakteru i zdyscyplinowaniem wszystkich uczestników sporu. Zmiana ta może jednak wywołać dodatkowy pozytywny skutek. Może mianowicie w niektórych przypadkach pozwolić stronom – już na bardzo wstępnym etapie postępowania – na zorientowane się, jak sędzia postrzega sprawę i w którym kierunku zmierza tok jego rozumowania. To zaś, z jednej strony, umożliwiałoby modyfikację przyjętej strategii procesowej w taki sposób, aby zwiększyć swoje szanse na przekonanie sędziego do swoich racji, z drugiej zaś przyspieszałoby tok postępowania i racjonalizowało jego koszt.

Do tej pory strony były częstokroć zaskakiwane decyzjami sądu co do środków dowodowych. Zwykle najpierw następowało przesłuchiwanie świadków i samych stron, sędzia zapoznawał się również z dokumentami, a dopiero pod koniec postępowania podejmowana była decyzja w przedmiocie ewentualnej opinii biegłego.

Teraz sytuacja ma się zmienić: nie tylko strony, lecz także sędzia będzie musiał wyłożyć karty na stół. Z uzasadnienia do projektu nowelizacji wynika, że takie ukształtowanie nowych zasad ma spowodować uelastycznienie dotychczasowych reguł prowadzenia postępowania dowodowego. Przykładowo: harmonogram będzie mógł przewidywać, że opinia zostanie od razu po posiedzeniu przygotowawczym zlecona biegłemu. W ten sposób strony będą mogły zająć w stosunku do niej stanowisko jeszcze przed pierwszą formalną rozprawą, na której biegły mógłby się stawić w celu wyjaśnienia zgłoszonych wątpliwości. Nie można oczywiście wykluczyć, że będą sprawy, w których decyzję w przedmiocie konieczności skorzystania z pomocy biegłego da się podjąć dopiero po wysłuchaniu świadków i stron. Jednak w zdecydowanej większości spraw moment utrwalenia i oceny pewnych dowodów (z uwagi na upływ czasu i ulotną pamięć ludzką) będzie miał kluczowe znaczenie. Jeśli sprawa dotyczy np. wad budynku, to, być może, nie będzie trzeba czekać z ich usunięciem, aż biegły sporządzi opinię, a czas zatrze ich rzeczywisty rozmiar, lecz uda się zaplanować postępowanie tak, by dokonał oceny, nim sprawa nabierze tempa.

Plan rozprawy będzie można zmienić, jeśli stanie się nieaktualny. Zrobi to sąd w drodze postanowienia, po wysłuchaniu stron (art. 20511 par. 1 k.p.c). Możliwe jest również sporządzenie całkowicie nowego planu, wtedy jednak konieczne będzie przeprowadzenie kolejnego posiedzenia przygotowawczego. Zmiana planu rozprawy lub wyznaczenie kolejnego posiedzenia przygotowawczego nie otworzy jednak stronom możliwości do zgłaszania nowych twierdzeń i dowodów.

Wprowadzeniu większej transparentności w stosunkach sędzia – strony ma służyć także przewidziana w projekcie możliwość pouczenia stron przez sąd co do prawdopodobnego (w świetle dotychczas zgłoszonych twierdzeń i dowodów) wyniku rozprawy. Rozwiązanie to należy ocenić pozytywnie. Powinno się przyczynić do usprawnienia przebiegu całego postępowania, wyeliminowania konieczności prowadzenia postępowania dowodowego mimo braku widoków na jego pozytywny wynik czy wreszcie stworzenia warunków realnie umożliwiających stronom dojście do porozumienia (czy to w odniesieniu do istoty sporu, czy też co do poszczególnych czynności dowodowych).

WAŻNE Możliwe stanie się dokonanie zabezpieczenia już na podstawie wyroku sądu I instancji.

Pisemne zeznania

Projekt wprowadzić ma także zmiany – w żelaznych dotychczas – zasadach przesłuchiwania świadków. Dla wszystkich kategorii spraw, w tym dla spraw gospodarczych, wprowadzono, wzorowaną na sądownictwie prywatnym, możliwość złożenia przez świadków zeznań na piśmie (projektowany art. 2711 k.p.c.). Dotychczas możliwości pozyskania zeznań świadków były właściwie dwie: osobiste stawiennictwo świadka w sądzie lub (pod pewnymi warunkami) w miejscu jego zamieszkania, przed miejscowym sądem. W efekcie zdarzało się, że strony wielokrotnie spotykały się na posiedzeniach, na które nie stawiali się świadkowie. W rezultacie konieczne było podróżowanie do odległych ośrodków, żeby wziąć udział w przesłuchaniu osoby, która nie mogła się zjawić w sądzie. Bywało, że świadek – wezwany po kilku latach od zdarzeń będących podstawą sporu – zwyczajnie nie pamiętał ich przebiegu. Wszystko to wydłużało czas trwania postępowania i podnosiło jego koszt, a jednocześnie nie zbliżało sądu do rozstrzygnięcia sprawy.

Teraz sąd będzie mógł zezwolić na złożenie zeznań przez świadka na piśmie. Rozwiązanie to może również ułatwić stronom dowodzenie swoich racji poprzez swego rodzaju zamrożenie zeznań, tj. utrwalenie ich treści i uniemożliwienie ich późniejszej zmiany. To nowatorskie rozwiązanie może mieć szczególne znaczenie właśnie w ramach sporów między przedsiębiorcami, ponieważ dowodzenie swoich racji wymusza konieczność korzystania z pomocy pracowników, osób zajmujących stanowiska kierownicze, członków organów czy kontrahentów. Relacje biznesowe mają jednak to do siebie, że zmieniają się w czasie i po kilku latach świadkowie, którzy jeszcze jakiś czas temu byli skorzy zjawić się w sądzie i na świeżo odpowiedzieć na pytania, zasłaniają się w sprawie niepamięcią, zmieniają miejsce pracy lub zamieszkania lub najzwyczajniej wspomnienia dotyczące przedmiotu sporu blakną.

Świadek – ekspert

Projekt – na etapie prac w Ministerstwie Sprawiedliwości – zawierał również nowoczesne i niezwykle potrzebne z praktycznego punktu widzenia rozwiązanie, polegające na wprowadzeniu instytucji świadka – eksperta do wszystkich postępowań. Niestety na etapie dalszych prac legislacyjnych instytucja ta została ograniczona do postępowań prowadzonych w trybie uproszczonym (art. 5057 k.p.c.), który stosuje się wyłącznie do spraw, w których wartość przedmiotu sporu nie przekracza 20 tys. zł. W uzasadnieniu do projektu wskazano, że dowód ten ograniczono na razie do spraw o niższej wartości przedmiotu sporu, ”w których skutki ewentualnych błędów przy stosowaniu nowej instytucji nie będą zbyt dotkliwe„. Rozwiązanie to ma porządkować funkcjonowanie prywatnych biegłych w ramach postępowań sądowych. Są to fachowi doradcy zatrudniani przez strony w bieżącej działalności firmy i z tego tytułu mający szczegółową wiedzę z zakresu rozpoznawanej sprawy – albo specjaliści, z których pomocy szczególnie chętnie korzystają przedsiębiorcy, zlecając im opracowanie opinii prywatnej np. z zakresu sporu budowlanego. Projekt zawierał przepis umożliwiający przesłuchanie takiego biegłego w charakterze świadka i jednocześnie ”zasięgnięcie jego opinii jako biegłego także co do faktów, o których zeznał„. Niestety we wszystkich postępowaniach poza uproszczonym trybem znajdującym zastosowanie do drobnych spraw ustawodawca zdecydował się na razie na utrzymanie sztywnego rozdziału ról świadka i biegłego. Zmiana została ograniczona do umożliwienia sędziemu skorzystania z opinii biegłego sporządzonej na zlecenie organu władzy publicznej w innym postępowaniu. Oznacza to m.in. możliwość skorzystania z opinii biegłego sądowego przygotowanej w ramach innego postępowania sądowego. Jednocześnie opinie pozasądowe zlecane przez strony pozostaną – jak dotychczas – jedynie elementem stanowiska strony.

Szkoda, że nie dano sędziom możliwości wsparcia się wiedzą świadka i zrezygnowania z wzywania biegłego sądowego. Na jego opinię w skrajnych przypadkach czeka się przecież nawet kilka lat, a bywa, że podnosi ona koszt postępowania nawet o kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Wyższe opłaty

Postępowanie będzie droższe – szczególnie wtedy, gdy pozew będzie opiewał na kwotę powyżej 4 mln zł. Wzrasta bowiem maksymalna opłata sądowa od wszczęcia postępowania.

Do tej pory każdy (zarówno przedsiębiorca, jak i osoba nieprowadząca działalności gospodarczej) składający pozew o zapłatę musiał się liczyć z koniecznością uiszczenia na rachunek sądu 5 proc. żądanej kwoty. Opłata nigdy nie przekraczała jednak 100 tys. zł zł i od poziomu 2 mln zł – pozostawała niezmienna.

Po zmianach możemy zapomnieć o jednej stawce do wyliczenia opłaty. Dla kwot poniżej 20 tys. zł ustawodawca przewidział cennik opłat, wahających się w zależności od kwoty objętej pozwem od 30 do 1000 zł. Te opłaty wynoszą mniej więcej 5 proc. wartości żądania. Sytuacja nie zmieni się również dla podmiotów dochodzących zapłaty powyżej 20 tys. zł, ale poniżej 4 mln zł. Dla nich opłata od pozwu nadal będzie wynosiła 5 proc. Ustawodawca zdecydował się natomiast na podniesienie progu wejściowego do wszczęcia postępowania sądowego dla dużych roszczeń. I tak po przekroczeniu 4 mln zł – opłata wynosi 200 tys. zł i 0,5 proc. od nadwyżki ponad 4 mln zł i może rosnąć, aż osiągnie 500 tys. zł.

Dla finalnych kosztów postępowania znaczenie będzie miała też dana sądom możliwość obciążenia całością lub częścią kosztów procesu tej strony, która zaniechała (przed wszczęciem postępowania) polubownego rozwiązania sporu, uchyliła się od udziału w negocjacjach na zaproszenie drugiej strony lub też uczestniczyła w nich w złej wierze. Sąd ma do tego prawo niezależnie od wyniku sprawy. Ponieważ do kosztów procesu zalicza się również opłatę sądową, może się zdarzyć, że mimo wygranej sprawy konieczne będzie wyłożenie sporej kwoty z tytułu rozliczenia poniesionych w sądzie wydatków.

Jakie zmiany w sprawach gospodarczych?

Drugą grupę przepisów wpływających na zmianę dotychczasowej sytuacji przedsiębiorców w sądzie stanowią przepisy odnoszące się wyłącznie do spraw gospodarczych.

Przede wszystkim postępowanie między przedsiębiorcami ma być szybsze niż rozstrzyganie pozostałych spraw. Zapewnieniu jak najszybszego przebiegu postępowania mają służyć wszystkie wprowadzone zmiany.

Po pierwsze, wydanie wyroku powinno nastąpić nie później niż w ciągu sześciu miesięcy od dnia wniesienia odpowiedzi na pozew. Czy skończą się zatem wielomiesięczne przerwy między rozprawami? Szanse na to są nikłe: skoro sąd ma wyznaczać posiedzenia w nieodległych terminach, to przy obecnym obciążeniu sędziów sprawy będą siłą rzeczy oczekiwały na rozpoznanie nawet przez kilka lat. Część założeń jest przy tym mało realistyczna: bo jak sędzia ma się skupić na danej sprawie, żeby doprowadzić do jej jak najszybszego zakończenia, skoro nadal ma ich zbyt dużo, a każda powinna być rozstrzygnięta w pierwszym możliwym terminie?

!Przedsiębiorca z wszczęciem egzekucji nie będzie musiał czekać do uprawomocnienia się wyroku, czyli zazwyczaj do zakończenia dwuinstancyjnego postępowania.

Po drugie, strony będą miały obowiązek od razu zgłosić wszystkie twierdzenia i dowody (w pierwszym piśmie procesowym, tj. pozwie albo odpowiedzi na pozew) pod rygorem utraty prawa ich powołania na dalszym etapie postępowania (projektowany art. 4584 par. 1 i 4 k.p.c.). Jeśli powołanie konkretnego dowodu będzie niemożliwe albo niepotrzebne na początku postępowania, to jego późniejsze powołanie będzie musiało nastąpić w terminie dwóch tygodni od dnia, kiedy to stało się możliwe lub potrzebne. Jeśli natomiast stronie nie uda się wykazać, że było to niemożliwe lub niepotrzebne, to sąd pominie takie dowody. Do tej pory zasadą było, że strony mogły zgłaszać fakty, twierdzenia oraz dowody na ich poparcie aż do zakończenia sprawy. Sąd pomijał te z nich, które zostały zgłoszone zbyt późno, mając jednak na względzie etap postępowania i stanowisko przeciwnika. Zmiana będzie wymagała od przedsiębiorców dużego zdyscyplinowania i starannego przygotowania się zarówno do wszczęcia sporu, jak i do odparcia argumentów przeciwnika.

Po trzecie, po wniesieniu pozwu nie będzie możliwe wystąpienie z nowym roszczeniem zamiast albo obok dotychczas zgłoszonego (projektowany art. 4587 par. 1 k.p.c.). Od tej zasady będą dwa wyjątki: pierwszy będzie dotyczył zmiany okoliczności sprawy, a drugi spraw o świadczenie powtarzające się (czyli np. czynsz najmu). W ramach pierwszego z nich powód będzie mógł zamiast żądania zgłoszonego w pozwie wskazać inny przedmiot lub jego wartość. W drugim przypadku dopuszczalne będzie rozszerzenie powództwa o kolejne okresy (czyli np. o czynsz za kolejne miesiące, który w międzyczasie stał się wymagalny).

Po czwarte, nie będzie możliwe wniesienie pozwu wzajemnego (projektowany art. 4587 par. 3 k.p.c.). Pozwany nie będzie mógł więc pozwać osoby, która wniosła przeciwko niemu pozew, w ramach tej samej sprawy. Konieczne będzie wszczęcie odrębnego postępowania. Nowe przepisy wykluczają także wszelkie zmiany podmiotowe w ramach prowadzonej sprawy. Konieczne będzie zatem staranne ustalenie podmiotu odpowiedzialnego w stosunku do naszego żądania, bo klamka zapadnie z chwilą złożenia pozwu.

Po piąte, nowelizacja wprowadza nowe zasady przeprowadzania dowodów w sprawach gospodarczych. Przede wszystkim środek dowodowy, z którego strony korzystają najchętniej dla wykazania swoich racji, czyli zeznania świadków, ma według projektu być stosowany w sporach między przedsiębiorcami wyłącznie wtedy, gdy ”po wyczerpaniu innych środków dowodowych lub w ich braku pozostały niewyjaśnione fakty istotne dla rozstrzygnięcia sprawy„. To ciekawa zmiana. Jej wdrożenie powinno przełożyć się na dodatkowe skrócenie czasu trwania postępowania. Jednak może nie przyjąć się w praktyce sądowej. W sprawach przedsiębiorców zeznania świadków (pracowników spółki, klientów, kontrahentów etc.) są bowiem zwykle niezbędne do rozpoznania sprawy i wydania wyroku.

Dodatkowo przedsiębiorcy będą mogli w sprawach wynikających z łączących ich umów zawrzeć tzw. umowę dowodową. W jej ramach mogą postanowić o rezygnacji przede wszystkim z zeznań świadków lub z opinii biegłych. Jest to rozwiązanie, które oceniam pozytywnie, bo skorzystanie z pomocy biegłego często przedłuża postępowanie od kilku/kilkunastu miesięcy do nawet kilku lat. Oczywiście są takie sprawy, w których wydanie opinii przez biegłego jest niezbędne, bo główna oś sporu przebiega w kwestiach technicznych, a sędzia nie jest w stanie rozpatrzyć tych okoliczności samodzielnie. Jeśli strony dojdą do porozumienia co do kwestii technicznych – albo przynajmniej ograniczą zakres kwestii, które wymagają potwierdzenia przez eksperta – to z pewnością postępowanie szybciej się zakończy. Obawiam się jednak, że w tym przypadku sytuacja może często być analogiczna do postępowania przygotowawczego: rezygnacja z dowodów w postaci opinii biegłego czy zeznań świadków będzie możliwa wyłącznie przy dobrej woli obu stron, zaangażowaniu pełnomocników oraz proaktywnej roli sędziego. Doświadczenie pokazuje jednak, że zazwyczaj tego rodzaju kwestie organizacyjno-proceduralne stają się (zwłaszcza na wstępnym etapie, kiedy konflikt pali się jeszcze żywym ogniem) przeszkodą w przejściu do meritum sporu i mogą spowolnić sprawę.

Szybsza egzekucja

Nowa procedura gospodarcza ma gwarantować również szybką i skuteczną egzekucję należności objętych wyrokiem. Na skuteczne zabezpieczenie interesów powoda pozwoli zasada, w myśl której nieprawomocny wyrok stanie się tytułem zabezpieczenia wykonalnym bez nadawania mu klauzuli wykonalności (projektowany art. 45812 k.p.c.). Do tej pory przedsiębiorca musiał czekać z wszczęciem egzekucji komorniczej do dnia uprawomocnienia się wyroku, co oznaczało zazwyczaj konieczność przeprowadzenia dwuinstancyjnego postępowania sądowego. Jeśli bowiem dłużnik odwołał się od wyroku sądu I instancji, to tytułem pozwalającym na uruchomienie egzekucji był dopiero wyrok sądu II instancji. Dwuinstancyjne postępowanie w sprawach gospodarczych trwa średnio od trzech do pięciu lat. W tym czasie sytuacja finansowa dłużnika może się radykalnie pogorszyć, spółka może ulec likwidacji. Jeśli do tego mamy do czynienia z nieuczciwym przeciwnikiem, to nie wykluczone, że zdąży on upłynnić swój majątek. Dlatego rozwiązanie umożliwiające dokonanie zabezpieczenia już na podstawie wyroku sądu I instancji należy ocenić z punktu widzenia realiów obrotu gospodarczego jako bardzo potrzebne. Jeśli tylko sąd wyda na rzecz przedsiębiorcy wyrok zasądzający od pozwanego określoną kwotę pieniężną lub rzecz, to za pośrednictwem komornika możliwe będzie ich umieszczenie w depozycie, gdzie pozostaną aż do końca postępowania.

Lek na całe zło

W ogólnym zarysie nowe zasady postępowań w sprawach gospodarczych wydają się dla przedsiębiorców obiecujące. Jeśli nagrodą za rygoryzm postępowania i konieczność dokonania większego wysiłku w ramach przygotowania się do sporu ma być przyspieszenie postępowania i znaczące usprawnienie egzekwowania należności, to myślę, że zmiany zostaną powitane entuzjastycznie. Obawa dotyczy jednak tego, że idealistyczne założenia projektu mogą nie wytrzymać zderzenia z rzeczywistością sporów gospodarczych – i z przeciążeniem sądów.

O tym, czy nowelizacja okaże się lekiem na całe zło, przekonamy się po kilku latach obowiązywania nowych przepisów. Tyle bowiem czasu potrzeba, aby z jednej strony doprowadzić do trwałej zmiany podejścia sędziów i stron, a z drugiej udrożnić sądy na tyle, aby sędziowie byli w stanie zrealizować te (na razie) idealistyczne założenia.

Co mówi MS o swoich propozycjach

O konieczności większego rygoryzmu

”W ciągu ostatniej dekady wpływ spraw cywilnych do sądów powszechnych wzrósł w takim stopniu, że uwydatniły się wady tego modelu, wynikające z faktycznego pominięcia fazy przygotowania rozprawy. Skutkiem przystąpienia do rozprawy «z marszu» z reguły bywa przewlekłość postępowania spowodowana koniecznością rozpoznawania sprawy na wielu terminach. Co gorsza, ogromny wpływ spraw powoduje, że po każdej przerwie w rozprawie sprawa musi odczekać całą kolejkę spraw wyznaczonych do rozpoznania wcześniej – wskutek czego terminy rozprawy muszą być – i są – odległe od siebie o wiele miesięcy. Zapobiec temu zjawisku winna nowa organizacja postępowania przed sądem, oparta na następujących zasadniczych założeniach:

1) postępowanie sądowe podlega planowaniu,

2) podstawą planu jest znajomość stanowisk wszystkich stron (audiatur et altera pars),

3) rozprawa jest prowadzona tylko w razie rzeczywistej potrzeby (prawa do sądu nie utożsamia się już z prawem do rozprawy).

Postępowanie sądu ze sprawą nie może pozostać, jak w istocie dotychczas, pozostawione przypadkowi. I sąd, i strony winny wiedzieć zawczasu, które czynności spośród żądanych przez strony będą prowadzone oraz gdzie i kiedy to nastąpi„.

O odpowiedzi na pozew

”(…) Równie oczywiste jest oczekiwanie, że pozwany zajmie stanowisko odnośnie do żądania powoda. W ten sposób jeszcze przed jakimkolwiek posiedzeniem w sądzie znajdą się co najmniej dwa dokumenty obrazujące stanowiska stron. Umożliwi to sędziemu wstępną orientację co do przedmiotu sporu i jego podstaw faktycznych, a także rozpoznanie bazy prawnej niezbędnej do jego rozstrzygnięcia. (…)

W tym celu wniesienie odpowiedzi na pozew winno stać się procesowym obowiązkiem strony pozwanej. Niezłożenie odpowiedzi na pozew w przepisanym terminie winno poskutkować uznaniem za przyznane przez pozwanego twierdzeń co do faktów przytoczonych w pozwie – na zasadzie (…) qui tacet, ubi loqui potuit debuit, consentire videtur. Na tej podstawie sąd będzie mógł wydać wyrok zaoczny na posiedzeniu niejawnym.

Zaletą takiego rozwiązania będzie przede wszystkim przyspieszenie postępowania. Należy też pamiętać, że zasadnicze prawo obywatela do sądu nie może być utożsamiane z prawem do rozprawy. Sąd proceduje bowiem w różnych formach, a przejawem jego służebnej wobec obywateli działalności jest wybór takiego sposobu załatwienia sprawy, który będzie najbardziej efektywny, a nie pozbawi stron możliwości obrony ich praw„.

O pismach przygotowawczych

”Jeżeli zasób informacji o sporze przedstawiony w pozwie i w odpowiedzi na pozew okaże się niewystarczający do powzięcia rozstrzygnięcia, przewodniczący ma możliwość uzupełnienia go w drodze zarządzenia wymiany pism przygotowawczych. (…) Praktyka wskazuje, że wymiana pism przygotowawczych niesie ze sobą ryzyko wykroczenia argumentacji stron poza właściwy przedmiot procesu i wynikającej stąd zwłoki, wobec czego konieczne są ograniczenia czasowe i rzeczowe: zarządzając wymianę pism przygotowawczych, przewodniczący winien oznaczyć porządek (kolejność) składania pism i terminy do ich złożenia, a zwłaszcza okoliczności (natury faktycznej lub prawnej), które strony winny w tych pismach szerzej wyjaśnić. Sankcją naruszenia przez stronę tych ograniczeń będzie zwrot pisma przygotowawczego. (…) Regulację treści pisma przygotowawczego należy uelastycznić poprzez wskazanie, że podanie w nim przez stronę wszystkich twierdzeń i dowodów powinno nastąpić tylko na zarządzenie przewodniczącego, wyraźnie przewidujące rygor utraty możliwości ich powoływania w dalszym postępowaniu. Zgodnie z zasadą iura novit curia szczególnego zarządzenia wymaga również zobowiązanie strony do wskazania w piśmie przygotowawczym także podstaw prawnych jej żądań i wniosków, przy czym obowiązek ten można nałożyć tylko na stronę zastąpioną przez fachowego pełnomocnika„.

O posiedzeniu przygotowawczym

”Na posiedzeniu przygotowawczym, w toku debaty sędziego ze stronami i pełnomocnikami, sędzia określi przedmiot sporu w kategoriach prawnych (podstawę i tło faktyczne), a strony sprecyzują roszczenia oraz zarzuty. Będzie to czas i miejsce, gdzie wstępnie strony zostaną zaznajomione z prawnymi aspektami konfliktu, w tym z możliwymi sposobami zakończenia sporu oraz potencjalnymi wynikami takiego, a nie innego sposobu wyjścia z konfliktu. Debata ta nie będzie skrępowana formalnymi regułami postępowania. Sędzia w toku takiej rozmowy ze stronami, poznając ich nastawienie wobec sposobu rozwiązania sporu, ustali właściwy sposób dalszego postępowania w sprawie. Przede wszystkim trzeba położyć nacisk na walory mediacyjne takiego spotkania ze skonfliktowanymi stronami. Sędzia winien przyjąć na siebie rolę rozjemcy, starając się znaleźć i unaocznić stronom te elementy, które mogą zażegnać konflikt, zarazem tłumiąc i wygaszając zarzewia konfliktu. Chodzi o poszukiwanie dróg porozumienia między stronami, punktów zbieżnych i wynikających z tego dla nich korzyści. Musi być to wzmocnione zachętami natury finansowej, np. poprzez radykalne obniżenie opłaty w przypadku powodzenia tak prowadzonych negocjacji„.

O korzyściach dla obywateli

”Poza aspektem czasowym najbardziej znamienny wydaje się aspekt społeczny proponowanych rozwiązań. Bodaj po raz pierwszy zaistnieje szansa zaangażowania stron, czy ogólniej: obywateli, w postępowanie sądu ze sprawą. Dotychczas koncentrowano się na sądzie jako gospodarzu procesu. Wskazywano na kontradyktoryjność, by akcentować rolę i znaczenie stron w rozstrzygnięciu sprawy. Wszystko to pozostaje aktualne, jednak teraz to w istocie strony będą organizować postępowanie sądowe. Dojdzie do tego pod kierownictwem sędziego, ale strony będą aktywnie uczestniczyć w czynnościach organizacyjnych. Przejmą zatem odpowiedzialność za sposób, w jaki ich sprawa zostanie rozpoznana. Przede wszystkim jednak strony z sędzią ustalą porządek czynności w sprawie i będą mogły zawczasu poznać czas rozstrzygnięcia„.

Źródło: uzasadnienie projektu ©

U Temidy będzie drożej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.