Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Firmy sprawdzą, ile kosztuje złamanie prawa

30 lipca 2013
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Polscy przedsiębiorcy narzekają - często niestety słusznie - że w razie kontroli w firmie lub decyzji urzędników o nałożeniu kary pieniężnej nie są pewni, jakie sankcje im grożą. Od tej niechlubnej zasady jest jednak wyjątek - prawo konsumenckie, a właściwie jego część, nad której przestrzeganiem czuwa Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na swojej stronie internetowej UOKiK publikuje wyjaśnienia, za co i w jakiej wysokości nakłada kary pieniężne na firmy naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Dzięki tym wytycznym przedsiębiorca może sprawdzić, ile będzie go kosztowała nielegalna praktyka rynkowa (np. reklama wprowadzająca w błąd lub niedozwolona klauzula w umowie).

Czy ta idea jest słuszna? Myślę, że tak, bo ustawa z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów (Dz.U. nr 50, poz. 331 z późn. zm.) przewiduje, że przedsiębiorca może dostać karę w wysokości nawet 10 proc. przychodu (a nie dochodu!) za poprzedni rok rozliczeniowy. Nie ma więc znaczenia rentowność, a jedynie wielkość obrotów. Gdyby nie było wytycznych UOKiK, to firmy byłyby narażone na dowolność działania urzędników. Opinia publiczna też mogłaby negatywnie odbierać np. zbyt niskie jej zdaniem kary dla podmiotu, którego sprzeczne z prawem praktyki stały się znane dzięki nagłośnieniu w mediach.

Taryfikator UOKiK nie jest zbyt restrykcyjny. Kara w wysokości 10 proc. rocznego przychodu to strachy na Lachy. W zasadzie trzeba być mistrzem świata w łamaniu przepisów konsumenckich i wyjątkowym pechowcem, aby otrzymać nawet nie maksymalną karę, ale chociaż jej połowę. Taryfikator nie powstał jednak przypadkowo, a ustalone stawki nie są uznaniowe. Urząd tłumaczy, że przy ustalaniu tego swoistego cennika brał pod uwagę dotychczasowy dorobek orzeczniczy oraz uwagi zgłaszane przez firmy. Co istotne, taryfikator nie jest też - i nie może być - obowiązującym prawem, niemniej jednak UOKiK zastrzega, że jego metodologią będzie się kierował w przyszłości, wyliczając wysokość kar.

Ile i za co zapłacimy? UOKiK stara się zwłaszcza zniechęcić do wykorzystywania przez przedsiębiorców już pozyskanych klientów - ci, którzy kupili produkt, mają bowiem trudności z tanim rozstaniem się ze sprzedawcą, gdy napotkają kłopoty z serwisem, obsługą posprzedażową czy dochodzeniem swoich uprawnień. Kara za sprzeczne z prawem działania na tym etapie to nawet 0,7 proc. przychodu. Stosując wzorzec umowny pełen niedozwolonych klauzul, przedsiębiorca naraża się na utratę 0,6 proc. przychodu. Surowiej karani są recydywiści, czyli firmy po raz kolejny przyłapane na łamaniu prawa konsumenckiego. Urzędnicy pozostawiają sobie też furtkę - ostrzegają, że jeśli wyliczona zgodnie z taryfikatorem kara mogłaby nie spełnić zakładanych celów, to wolno im wymierzyć przedsiębiorcy jej wielokrotność.

Taryfikator UOKiK zainteresuje też specjalistów od zarządzania ryzykiem oraz prawników, wśród których na popularności zyskuje ekonomiczna analiza prawa, czyli ocena skutków finansowych podejmowanych czynności prawnych. Opinie prawne dla klientów można wzbogacić o wyliczenia, czym grozi sprzeczna z prawem praktyka rynkowa.

System kar za naruszenie interesów konsumentów ma słaby punkt - może zachęcać do nadużyć nowe małe firmy (start-upy). Początkowo mają one niskie przychody (a to od ich wysokości, i to w dodatku z poprzedniego roku, wylicza się kary), więc jakaś agresywna praktyka rynkowa może przynieść im olbrzymie finansowe profity, a ryzyko ukarania pozostanie niewielkie. Na to jednak i UOKiK nic nie poradzi, bo tak skonstruowane są przepisy i zmiana w tym względzie leży w gestii Sejmu.

@RY1@i02/2013/146/i02.2013.146.21500020a.802.jpg@RY2@

Michał Kosiarski radca prawny

Michał Kosiarski

radca prawny

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.