Przegląd orzecznictwa NSA i WSA
Osoba fizyczna nie może mieć prokurenta
Przepisy kodeksu cywilnego nie regulują procedury wpisu prokury w żadnym z rejestrów.
Burmistrz odmówił wnioskodawcy dokonania wpisu w ewidencji działalności gospodarczej prokury udzielonej M.D. Decyzję tę utrzymało samorządowe kolegium odwoławcze. Wyjaśniło, że organy administracji nie są władne do dokonywania oceny skuteczności czynności cywilnoprawnych. Powstał problem, czy na organie ciążył obowiązek ujawnienia prokury we wpisie do ewidencji działalności gospodarczej. SKO przyjęło, że nie można tego domniemywać w drodze interpretacji kodeksu cywilnego, musi to wynikać z prawa administracyjnego. Stwierdziło, że przedsiębiorca podlegający wpisowi do ewidencji działalności gospodarczej nie jest uprawniony do zamieszczania we wniosku o wpis danych dotyczących prokury, tym samym organ nie miał podstaw do jej wpisu. Wynika to z treści wniosku o wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Nie zawiera on danych odnośnie do prokury. Sprawa trafiła do sądu. Wojewódzki sąd administracyjny oddalił skargę. Wyjaśnił, że wpisowi do ewidencji podlegają przedsiębiorcy będący osobami fizycznymi. Przepisy ustawy z 20 sierpnia 1997 r. o Krajowym Rejestrze Sądowym (Dz. U. z 2007 r. nr 168, poz. 1186 ze zm.) zawierają katalog podmiotów, do których stosuje się przepisy dotyczące rejestru przedsiębiorców. Rejestr ten odnosi się np. do spółek czy spółdzielni. Nie dotyczy natomiast osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą. Nie można więc utożsamiać pojęcia ewidencji działalności gospodarczej z rejestrem przedsiębiorców prowadzonym w oparciu o ustawę o KRS. Organ administracji nie miał więc podstawy prawnej do wpisu prokury do ewidencji. Wnioskodawca złożył skargę kasacyjną.
Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę. Wskazał, że prokura jest pełnomocnictwem udzielonym przez przedsiębiorcę podlegającemu obowiązkowi wpisu do rejestru przedsiębiorców, która obejmuje umocowanie do czynności sądowych i pozasądowych związanych z prowadzeniem przedsiębiorstwa. Zarysował się spór co do możliwości udzielenia prokury przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną. NSA uznał, że podstawą dokanania takiego wpisu nie może być art. 1098 par. 1 kodeksu cywilnego. Zgodnie z nim udzielenie i wygaśnięcie prokury przedsiębiorca powinien zgłosić do rejestru przedsiębiorców. Przepis ten adresowany jest do przedsiębiorców i to na nich nakłada obowiązek zgłoszenia prokury do rejestru. Następstwo realizacji tego obowiązku poprzez dokonanie wpisu do rejestru, a zatem procedura wpisu prokury, nie zostało zaś uregulowane w kodeksie cywilnym.
z 22 listopada 2012 r., sygn. akt II GSK 1710/11.
Ewa Maria Radlińska
Szkolenie nie ochroni przed zabraniem prawa jazdy
Zawodowi kierowcy muszą pilnować, aby nie przekroczyć limitu 24 punktów karnych, bo czeka ich zatrzymanie prawa jazdy i kontrolne sprawdzenie kwalifikacji. Nie ma znaczenia, że mogą oni w tym czasie obniżyć liczbę zebranych punktów przez udział w odpowiednich szkoleniach.
Jeden z zawodowych kierowców z województwa świętokrzyskiego przez kilka miesięcy 2011 r. wielokrotnie naruszył przepisy ruchu drogowego i zebrał łącznie 30 punktów. W lutym 2012 r. kierowca odbył szkolenie, które zmniejszyło jego limit o sześć punktów. Mimo to w kwietniu policja wniosła o kontrolne sprawdzenie kwalifikacji kierowcy do prowadzenia pojazdów w ramach posiadanych uprawnień (kat. B + C). Starosta skierował kierowcę na egzamin, orzekł też o zatrzymaniu wydanego prawa jazdy i nakazał zwrócić ten dokument. Dla zawodowych kierowców może to być poważny problem, bo zgodnie z art. 52 par. 13 kodeksu pracy zawiniona utrata przez pracownika uprawnień koniecznych dla danego stanowiska to potencjalny powód rozwiązania umowy o pracę bez wypowiedzenia.
Przedmiotem kontrowersji stały się dwa przepisy - art. 130 ust. 3 ustawy z 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym (Dz.U. z 2012 r. poz. 1137 ze zm.) oraz par. 8 ust. 6 rozporządzenia z 20 grudnia 2002 r. w sprawie postępowania z kierowcami naruszającymi przepisy ruchu drogowego (Dz.U. nr 236, poz. 1998 ze zm.). Zgodnie z ustawą kierowca może na własny koszt uczestniczyć w szkoleniu, którego odbycie spowoduje zmniejszenie liczby punktów. Natomiast z rozporządzenia wynika, że odbycie szkolenia nie zmniejsza liczby punktów, jeśli kierowca przed jego rozpoczęciem nazbierał ich już więcej niż 24 (zarówno ostatecznych, jak i wpisanych tymczasowo). Samorządowe kolegium odwoławcze uchyliło decyzję starosty, argumentując, że przepis rozporządzenia nie może być sprzeczny z normą ustawową, bo ona jest nadrzędna. Sprawa trafiła jednak do sądu, bo decyzję SKO zaskarżył prokurator.
Ze stanowiskiem prokuratora zgodził się sąd. Sędziowie powołali się na art. 114 ust. 1 pkt 2 ustawy. Zgodnie z tym przepisem kontrolnemu sprawdzeniu kwalifikacji podlega kierowca skierowany na nie decyzją starosty w razie przekroczenia 24 punktów. Z kolei zgodnie z art. 138 ust. 1 ustawy decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy starosta musi wydać w razie przekroczenia przez kierującego pojazdem liczby 24 punktów. Organ nie ma żadnej możliwości odstępstwa od obowiązku skierowania na kontrolne sprawdzenie kwalifikacji oraz zatrzymania prawa jazdy. Odbycie szkolenia nie da taryfy ulgowej. - Ustawodawca nie wymaga, aby w dacie wydawania decyzji o skierowaniu na egzamin oraz o zatrzymaniu prawa jazdy w ewidencji kierowców naruszających przepisy ruchu drogowego widniał wpis, że kierujący pojazdem nadal ma przypisane ponad 24 punkty, gdyż w świetle przepisów ustawy istotne jest samo przekroczenie tej liczby punktów - podkreślił sąd. Przepisy rozporządzenia nie były więc sprzeczne z ustawą. Rozporządzenie z 2002 r. już co prawda nie obowiązuje, ale w nowych przepisach sporna kwestia jest rozwiązana tak samo.
z 28 grudnia 2012 r., sygn. akt II SA/Ke 834/12.
Michał Kosiarski
Wniosek wysłany traktujemy jak złożony osobiście
W przypadku wysłania wniosku o wpis do ewidencji działalności gospodarczej listem poleconym datą jego złożenia jest data stempla pocztowego na kopercie, a nie doręczenia organowi ewidencyjnemu.
Prezydent miasta odmówił przedsiębiorcy wpisania do ewidencji informacji o zawieszeniu działalności gospodarczej z datą 31 sierpnia 2011 r. Podał, że wniosek wpłynął 5 września 2011 r. Nie został sporządzony na obowiązującym formularzu CEIDG-1, nie zawierał również oświadczenia o niezatrudnianiu pracowników. Przedsiębiorca został więc wezwany do usunięcia braków. W odpowiedzi wysłał wniosek, z którego wynikało, że podtrzymuje żądanie zawieszenia działalności z 31 sierpnia 2011 r. Organ dokonał jednak wpisu z 5 września 2011 r., czyli z dniem, w którym wpłynął pierwszy wniosek. Wyjaśnił, że z art. 14a ust. 6 ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. nr 173, poz. 1807 ze zm.) wynika, iż okres zawieszenia rozpoczyna się nie wcześniej niż z dniem, w którym wniosek został złożony do organu. Przedsiebiorca wniósł odwołanie. Samorządowe kolegium odwoławcze utrzymało w mocy decyzję. Przedsiębiorca wniósł skargę do sądu.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie orzekł, że skarga zasługuje na uwzględnienie. Wyjaśnił, iż w art. 14a ust. 6 ustawy przewidziano, że okres zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej rozpoczyna się od dnia wskazanego we wniosku. Ustawodawca pozostawił zatem do swobodnej decyzji przedsiębiorcy wybór daty, od której rozpocznie się zawieszenie działalności, wprowadzając jedynie warunek, iż nie może być ona wcześniejsza niż dzień złożenia wniosku.
Nietrafnie organy przyjęły, że za dzień zawieszenia działalności gospodarczej należy uznać dopiero dzień, kiedy wniosek faktycznie wpłynął. Prowadziłoby to do tego, że składając wniosek 31 sierpnia 2011 r. osobiście, skarżący mógłby z tą datą zawiesić działalność gospodarczą, natomiast korzystając z równoważnej formy (przez pocztę), takiego uprawnienia by nie miał (musiałby bowiem czekać na doręczenie dokumentu organowi). Skoro zatem ustawodawca przewidział możliwość złożenia wniosku przez wysłanie go listem poleconym i wskazał, że okres zawieszenia wykonywania działalności gospodarczej rozpoczyna się od dnia wskazanego w tym piśmie, to wskazując na dzień 31 sierpnia 2011 r. jako datę rozpoczęcia zawieszenia działalności i nadając w tym dniu przesyłkę na poczcie, działał zgodnie z prawem.
z 23 października 2012 r., sygn. akt III SA/Kr 354/12.
Ewa Maria Radlińska
Nowy plan może zaszkodzić deweloperowi
Inwestor, który otrzymał decyzję o warunkach zabudowy, powinien kontrolować, czy obszar przyszłej budowy nie zostanie objęty miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Grozi to bowiem poważnymi komplikacjami prawnymi.
Sprawa dotyczyła budowy pięciu segmentów oraz zjazdów do nich z drogi publicznej. W 2009 r. urzędnicy wydali dla tej inwestycji decyzję o ustaleniu warunków zabudowy. Jedna z sąsiadek inwestora po kilku miesiącach złożyła wniosek o stwierdzenie wygaśnięcia tej decyzji. Argumentowała, że miasto dla części terenu objętego warunkami zabudowy uchwaliło właśnie miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który zawiera odmienne ustalenia niż wydana wcześniej decyzja. Sąsiadka podkreślała, że w miejscu projektowanych zjazdów plan miejscowy przewiduje m.in. ścieżki rowerowe. Nie da się ich jednak zrealizować, gdy powstaną przewidziane przez inwestora dojazdy do segmentów.
Prezydent miasta odmówił stwierdzenia wygaśnięcia decyzji. Powołał się na art. 65 ust. 1 pkt 2 ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz.U. nr 80, poz. 717 ze zm.), który przewiduje, że stwierdza się wygaśnięcie decyzji o warunkach zabudowy, gdy dla tego terenu uchwalono plan miejscowy, którego ustalenia są inne niż w wydanej decyzji. Prezydent przyznał, że teren inwestycji położony jest w części na obszarze objętym planem miejscowym. Nie dotyczy to jednak samych budynków, a jedynie zjazdów do nich. Ustalenia planu dla tej części przewidują tereny ogólnodostępnej zieleni parku dworskiego. Jako uzupełnienie przeznaczenia podstawowego dopuszcza się m.in. lokalizację ciągów pieszo-jezdnych, obiektów małej architektury oraz przebudowę istniejącej infrastruktury technicznej. Umożliwia to realizację tej części inwestycji objętej wydaną decyzją o warunkach zabudowy mimo położenia częściowo w obrębie obowiązującego planu.
Sąsiadka inwestora odwołała się od decyzji prezydenta miasta najpierw do samorządowego kolegium odwoławczego, a następnie do WSA.
Sąd uznał, że planowane budynki nie znajdują się na obszarze objętym planem, natomiast zjazdy (czyli infrastruktura techniczna bądź ciągi pieszo-jezdne) są przewidziane jako funkcja uzupełniająca dla terenu objętego planem miejscowym. Sędziowie - oddalając skargę sąsiadki - podkreślali, że stwierdzenie bezprzedmiotowości decyzji o warunkach zabudowy blokuje możliwość ubiegania się o pozwolenie na budowę. Jednym z takich przypadków jest uchwalenie dla danego terenu planu miejscowego, którego ustalenia są inne niż w wydanej decyzji. Określenie "inne" stanowi kategorię szerszą niż pojęcie "sprzeczne" lub "niezgodne". Ustawodawca dopuszcza zatem współistnienie planu i wydanej przed jego wejściem w życie decyzji ustalającej warunki zabudowy, ale tylko wówczas gdy warunki i zasady zagospodarowania terenu wynikające z decyzji są identyczne jak te, które wynikają z planu. Taka regulacja służy temu, by w obrocie prawnym nie istniały dwie różne podstawy prawne do realizacji danej inwestycji (plan miejscowy i decyzja ustalająca warunki zabudowy). Taka sytuacja nie miała jednak miejsca w tej sprawie.
z 21 grudnia 2012 r., sygn. akt II SA/Kr 1246/12.
Michał Kosiarski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu