Dziennik Gazeta Prawana logo

NSA nie wskaże właściciela wału

28 czerwca 2018

Postanowienie

Urzędnicy spierają się, kto jest odpowiedzialny za urządzenia chroniące tereny przed zalaniem. Naczelny Sąd Administracyjny również umywa ręce i twierdzi, że nie jest właściwy do rozstrzygania takich sporów. Tymczasem niechciane wały niszczeją. Problem wróci, gdy pojawi się powódź.

Konflikt między starostą ostrowskim a marszałkiem województwa mazowieckiego pojawił się w momencie, gdy koleje państwowe zrezygnowały z użytkowania wieczystego działek, którymi przebiega wał przy jednej z rzek. Tereny te wróciły do Skarbu Państwa. Starosta ostrowski wniósł więc do sądu administracyjnego o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między nim a samorządem wojewódzkim. Chciał, aby ten ustalił, kto jest odpowiedzialny za utrzymanie wału przeciwpowodziowego.

- Budowla, która chroni grunty rolne przed powodzią, zgodnie z ustawą - Prawo wodne, powinna być utrzymywana przez marszałka, jako reprezentanta Skarbu Państwa - wskazywała pełnomocniczka starosty.

Z kolei zdaniem marszałka województwa mazowieckiego nie jest to wał, a jedynie nasyp ziemny. W jego ocenie określając charakter spornej budowli, trzeba brać pod uwagę, czy np. przeprowadzano jej przeglądy oraz czy została ona uznana za urządzenie hydrologiczne.

- Niniejsza kwestia w ogóle nie jest sprawą z zakresu sporu kompetencyjnego. Nie zachodzi tu bowiem np. sytuacja, w której któryś z organów (starosta albo marszałek) zobowiązany jest do wydania decyzji administracyjnej - podkreślał pełnomocnik marszałka.

- Starosta jednak chciałby wiedzieć, kto jest odpowiedzialny za te działki. Na przykład aby móc wystąpić o środki na modernizację wału - wskazywała pełnomocniczka starosty. - Problem pojawi się, gdy przyjdzie powódź - dodawała.

NSA oddalił jednak wniosek. - Spór o właściwość musi dotyczyć indywidualnej sprawy i tylko takiej, która jest załatwiana decyzją podlegającą sądowi administracyjnemu. Niewątpliwe jest to, że między starostą a marszałkiem jest spór, ale sprowadza się do tego, że dany organ nie chce zajmować się terenem, który w jego ocenie podlega innej jednostce. Tym nie zajmuje się sąd administracyjny - wskazał sędzia sprawozdawca NSA.

Dodał, że gdyby sąd miał uwzględnić żądanie, musiałby rozstrzygając ten wniosek, wskazać organ właściwy do rozwiązania tejże sprawy, a w tym wypadku taka sytuacja nie zachodzi.

Urszula Mirowska-Łoskot

urszula.mirowska@infor.pl

ORZECZNICTWO

Postanowienie NSA z 2 czerwca 2015 r., sygn. akt II OW 211/14. www.serwisy.gazetaprawna.pl/orzeczenia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.