Obiady odchudzają szkolną kasę. Dyrektorzy mają dość
Deklaracje i regulaminy nie uchronią placówek od ponoszenia kosztów wyżywienia uczniów, których rodzice zalegają z płatnościami, a zapisana w nich egzekucja zaległych opłat nie ma podstaw prawnych. Konieczna jest zmiana przepisów
W czasie epidemii nie można wykluczyć zwiększonej absencji uczniów na lekcjach. To zaś może się przełożyć na koszt szkolnych obiadów, zwłaszcza gdy rodzic nie poinformuje wcześniej o nieobecności dziecka. Choć szkole go nie ma, to obiad został przygotowany i czeka. I trzeba za niego zapłacić.
Przy czym problemy z rodzicami, którzy nie płacą za szkolne posiłki dzieci (nawet te faktycznie zjedzone) jest znany od lat, lecz w tym roku ma znaczenie szczególne, bo gdy potrzebne są dodatkowe pieniądze na bezpieczeństwo sanitarne, liczy się każdy grosz. Dyrektorzy nie chcą już dokładać do posiłków i apelują o takie rozwiązania prawne, które ich przed tym uchronią. Sęk w tym, że przepisy oświatowe w ogóle nie regulują kwestii opłat za usługi stołówki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.