Dziennik Gazeta Prawana logo

Sąd nad ustawą dezubekizacyjną

Wczorajsza manifestacja pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie
Wczorajsza manifestacja pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawieembuk-importer
19 sierpnia 2020

Zanim prezes Trybunału Konstytucyjnego zarządziła przerwę w rozprawie do września, przedstawiciele Sejmu i prokuratury musieli odpowiedzieć na długą listę trudnych pytań

Ustawa dezubekizacyjna z grudnia 2016 r. po dwóch i pół roku doczekała się dyskusji w Trybunale Konstytucyjnym. Pytania, które zadawali sędziowie przedstawicielom Sejmu i prokuratury, wykraczały poza te skierowane do TK przez Sąd Okręgowy w Warszawie w 2018 r. – Dlaczego projektodawca wycofał się z pierwotnej propozycji naliczania emerytury według przelicznika 0,5 proc. podstawy wymiaru za każdy rok służby na rzecz totalitarnego państwa i wprowadził przelicznik zerowy? – pytał Jakub Stelina, II sędzia sprawozdawca. Prosił o wyjaśnienie: skoro ustawodawcy zależy na przywróceniu sprawiedliwości społecznej, to jak skrajne rozwiązanie można uznać za proporcjonalne?

– W sprawie byłego ustroju nigdy nie było konsensusu społecznego. Ustawodawca skorzystał z okienka politycznego, kiedy można było taką zmianę prawną przeprowadzić. Doszło do decyzji politycznej, parlamentarnej. Rozważano różne koncepcje. Ostatecznie zwyciężyła ta o współczynniku zero za każdy rok służby na rzecz totalitarnego państwa przed 1990 r. – przyznał poseł Arkadiusz Mularczyk z PiS. Stelina prosił też o uzasadnienie, dlaczego ustawodawca wprowadza limity również wobec tych funkcjonariuszy, którzy służyli po 1990 r. Ustawa pozbawia dodatku z tytułu inwalidztwa osoby, które uszczerbku na zdrowiu doznały już w demokratycznej Polsce.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.