Dziennik Gazeta Prawana logo

Ujęcie sprawcy to za mało

19 lipca 2020

K oniec lipca to nowa data, którą podała właśnie Kancelaria Prezydenta, odpowiadając na pytanie, kiedy zakończą się prace nad obiecaną ustawą wprowadzającą do systemu prawnego procedury analizowania przypadków krzywdzenia dzieci zakończonego ich śmiercią. Nowa data, bo jeszcze w lutym Andrzej Dera, prezydencki sekretarz stanu, zapewniał DGP, że prace są mocno zaawansowane. Słyszeliśmy wówczas, że projekt może ujrzeć światło dzienne na wiosnę. Tak się nie stało.

fot. Piotr Molęcki/East News

Ustawa, nad którą pracuje grupa robocza powołana z inicjatywy kancelarii prezydenta, wciąż nie jest gotowa

Pytanie skierowała do kancelarii Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, zaniepokojona, że sprawa się przeciąga. W lipcu 2019 r., po tragicznym czerwcu, gdy w wyniku przemocy ze strony dorosłych zmarło pięcioro dzieci, FDDS wystosowała do prezydenta petycję, pod którą podpisało się blisko 22 tys. osób. Przedstawiła pomysł oparty na procedurze serious case review, obowiązującej w Wielkiej Brytanii od 2007 r. Polega ona na tym, że grupa składająca się z przedstawicieli służb społecznych, policji, szkoły i ochrony zdrowia przygotowuje po każdym przypadku takiej śmierci rekomendacje dla władz. Sprawdza, czy potrzebne są zmiany legislacyjne, proceduralne, większe nakłady finansowe albo dodatkowi pracownicy. Władze w ciągu następnych sześciu miesięcy mają obowiązek zaraportowania, co zrobiono, by usunąć wady.

Przypomnijmy serię tragedii z ostatnich miesięcy: zwłoki noworodka znalezione kilka dni temu na wysypisku śmieci w Sianowie (Zachodniopomorskie), a dwa miesiące wcześniej w Czerwonym Borze (Podlaskie). Dwuletni chłopiec, który trafił do szpitala w Szprotawie z pękniętą wątrobą, śledzioną, uszkodzoną nerką i widocznymi na ciele śladami wcześniejszych dotkliwych urazów. Matka i jej konkubent zapewniali, że Szymon uderzył się na placu zabaw. Sekcja zwłok wykazała jednak, że obrażenia mogły być spowodowane silnym kopnięciem albo uderzeniem pięścią. Gdyby istniało rozwiązanie rodem z Wysp, nie skończyłoby się na ustaleniu winnego. Równie ważne byłoby wyłapanie luk w systemie, które przyczyniły się do zdarzenia. Zbadano by, czy rodzina była znana policji, czy znajdowała się pod opieką ośrodka pomocy społecznej, czy dana placówka zatrudnia dostatecznie dużo pracowników, by nadzór był realny itd.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.