Nie ma powodu do reprywatyzacyjnej burzy
Wojciech Hermeliński orzekał w sprawie reprywatyzacji, a parlament, nowelizując kodeks postępowania administracyjnego, powoływał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W rozmowie z DGP sędzia ocenia zmiany, które wywołały spór na linii Polska–USA–Izrael
Nowelizacja kodeksu postępowania administracyjnego, którą dziś zajmą się senackie komisje, wywołała konflikt dyplomatyczny z USA i Izraelem. PiS i opozycja tłumaczą, że regulacje są realizacją wyroku TK z maja 2015 r. Pan zasiadał wówczas w składzie orzekającym. Czy rzeczywiście ustawa realizuje ten wyrok i intencje, które wówczas przyświecały Trybunałowi?
Nie widzę odejścia od istoty naszego wyroku. Uznaliśmy, że fragment przepisu jest niekonstytucyjny i ustawodawca miał to naprawić. Choć projekt noweli jest szerszy niż trybunał orzekał. Przewodniczyłem wówczas 5-osobowemu składowi, który odnosił się do pytania prawnego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Nie było potrzeby rozpatrywania go w dużym składzie, bo to nie była sprawa skomplikowana. Właściciel nieruchomości warszawskiej, która przeszła na rzecz gminy m.st. Warszawy, nie złożył w terminie wniosku o tzw. własność czasową. A art. 7 dekretu Bieruta przewidywał taką możliwość i dawał na to pół roku. Dekret komunalizował nieruchomości, ale tylko grunty, budynki zostawały przy właścicielach. Potem w 1947 r. skarżący wystąpił do prezydenta Warszawy o przywrócenie terminu i ten się zgodził. Do 2011 r. była cisza i wówczas samorządowe kolegium odwoławcze unieważniło decyzję przywracającą termin, wychodząc z założenia, że jest on nieprzywracalny. Większość prawników się do tej tezy przychyla. Od tego skarżący wnieśli skargę do WSA.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.