Litera przepisu nad prawami dzieci i rodziców
Jarosław Jagura: Podobno urzędnicy są zdziwieni, że uchwała siódemkowa NSA, która miałaby zobowiązywać ich do wydania dziecku dokumentów bez transkrypcji aktu urodzenia, w ogóle zapadła. Obawiam się, że to podejście szybko się nie zmieni
NSA oddalił 10 lutego skargę matki czteroletniego Victora, któremu odmówiono transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodziców wpisano matkę i jej partnerkę. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która była uczestnikiem postępowania, wniosła o zadanie pytania prejudycjalnego do TSUE. O co?
Chodziło o znalezienie odpowiedzi na pytanie, czy swoboda przepływu osób w Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie takiej transkrypcji. Wciąż jest ona bowiem zgodnie z polskim prawem niezbędna do tego, by wydać dziecku dokument tożsamości i nadać mu numer PESEL. Bez tego, choć jest obywatelem polskim, nie może korzystać ze swobody przemieszczania, gdyż nie posiada paszportu. Problemem jest także brak potwierdzenia więzi łączącej dziecko z rodzicem i to w dwóch aspektach: w odniesieniu i do dziecka, i do rodziców. Skoro bowiem skorzystali oni z unijnej swobody przemieszczania, to zgodnie z orzecznictwem sądów europejskich nie mogą doświadczać przeszkód czy trudności w powrocie do swojego kraju urodzenia. Oznacza to m.in., że w kraju swojego pochodzenia mogą kontynuować życie rodzinne rozwinięte w innym państwie. Tak było przykładowo w sprawie Coman.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.