Zgłoszenie na numer alarmowy to nie materiał na reklamę
Eksperci krytykują pomysł udostępniania zapisów rozmów z operatorami numerów alarmowych w celach szkoleniowych lub promocyjnych. Przypadkowe natrafienie na takie nagranie może skutkować traumą osób w nich uczestniczących
Takie rozwiązanie przewiduje projekt ustawy o ochronie ludności oraz o stanie klęski żywiołowej, która wprowadza wiele rozwiązań z zakresu zarządzania kryzysowego, m.in. dwa stany podniesionej gotowości - pogotowia oraz zagrożenia. Jak pisaliśmy w tekście „Dyspozytor nie może pracować przez trzy czwarte doby” (DGP nr 199/2022), nowelizacja zakłada również zmiany w ustawie z 22 listopada 2013 r. o systemie powiadamiania ratunkowego (Dz.U. z 2021 r. poz. 268). Chodzi m.in. o wydłużenie dyżurów operatorów numerów alarmowych do 16 godzin (w wyjątkowych sytuacjach), wprowadzenia dyżurów domowych oraz rozliczania 40-godzinnych tygodniowych czasów pracy w półrocznych okresach rozliczeniowych. Na tym jednak nie koniec, bo projekt zakłada też wprowadzenie zmian w zakresie dostępu do rozmów pacjentów w sytuacjach kryzysowych.
A przypomnijmy, że podobny pomysł - choć w odniesieniu do nagrań ze stanowisk dyspozytorów medycznych oraz wojewódzkich koordynatorów ratownictwa medycznego - pojawił już w projekcie nowelizacji ustawy z 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. z 2021 r. poz. 2053 ze zm.) oraz innych ustaw, którego założenia opublikowano na początku czerwca br. (o wątpliwościach związanych z regulacją pisaliśmy m.in. w tekście „Zmian w dostępie do nagrań na razie nie będzie”, DGP nr 145/2022). Sam projekt ukazał się wczoraj po południu (patrz: ramka), jednak wspomniane regulacje zmodyfikowano w stosunku do założeń.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.