Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Telewizyjne reklamy wreszcie przycichną

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

KRRiT obiecuje, że za pół roku nie będzie już problemu zbyt głośnych reklam.

Kontrolowany ma być nie tylko poziom głośności, ale też manipulacje dźwiękiem i częstotliwościami, jakie powszechnie stosowali twórcy spotów. Nadawcy twierdzą, że to mrzonka.

Jeśli nadawcy nie będą się stosować do postanowień KRRiT, czekają ich upomnienia i uciążliwe kary finansowe. - Prawdopodobnie nasz dział techniczny będzie wyrywkowo sprawdzał, czy nadawcy wypełniają rozporządzenie - mówi Tomasz Borysiuk, członek rady.

Rada opracowała bardzo szczegółową specyfikację dotyczącą sposobu i wymogów pomiaru głośności reklam oraz urządzeń, jakie będą musieli zastosować nadawcy. - Chodzi o to, żeby nikt nie mógł już wciskać kitu, że reklamy nie są głośniejsze, skoro każdy widz słyszał wyraźnie, że tak jest - mówi Witold Kołodziejski, szef KRRiT.

Do tej pory telewizje samodzielnie sprawdzały poziom decybeli spotów. To nie wyeliminowało problemu, bo twórcy reklam okazali się sprytniejsi. Zaczęli zwiększać głośność, podkręcając niektóre częstotliwości dźwięku. Przede wszystkim te, które ucho ludzkie odbiera lepiej niż inne. Zwykłe urządzenia pomiarowe tego nie wychwytują. Ale widz słyszy je kilka razy głośniej, niż wskazuje pomiar. - Wystarczy podkręcić wysokie tony, podkreślić bas i reklama na dzień dobry się wybija - tłumaczy szef biura reklamy TVP Zbigniew Badziak.

Takie metody stały się standardem reklamodawców. Podwyższony poziom dźwięku i przyspieszony głos lektora mają być, z psychologicznego punktu widzenia, bardziej perswazyjne i dotrzeć do przysypiającego albo robiącego herbatę w kuchni widza. - Każdy chce, żeby jego reklama była głośniejsza. To pozwala przykuć uwagę, zwłaszcza że odporność na reklamę z roku na rok rośnie - mówi Przemysław Bogdanowicz z agencji reklamowej BBDO.

Ponieważ badania nie wykazywały nieprawidłowości w poziomie głośności dźwięku, telewizyjne biura reklamy nie miały podstaw, by odrzucać spoty. KRRiT twierdzi, że teraz się to zmieni. Nadawcy nie są już tego tacy pewni. - Podkłady muzyczne spotów zazwyczaj znacząco się różnią od programu nadawanego w tym czasie. Choćby dlatego, że są bardziej dynamiczne. Ta różnica nie byłaby chyba widoczna tylko wtedy, gdybyśmy przerywali programy w rodzaju koncertu w Opolu - przyznaje Badziak.

TVN proponował, żeby zamiast narzucać konkretne rozwiązania, postawić na samoregulację branży. - To będzie kolejne martwe prawo. Co jeśli będziemy przerywać film w momencie, gdy na ekranie będzie panowała absolutna cisza? Spoty też mają być wtedy bezgłośne? A jak przewidzieć poziom głośności programu nadawanego na żywo? - pyta Tomasz Berezowski, wiceprezes ITI Neovision ds. technologii. Dodaje, że prawo nie będzie obowiązywać wielu kanałów, które nie działają na podstawie polskiej koncesji. - A technologia, którą narzuca Krajowa Rada jest dopiero w powijakach - mówi Berezowski.

- To nie leży w interesie nadawców, żeby ich ktokolwiek kontrolował. Ale działamy w słusznej sprawie - mówi Kołodziejski, szef KRRiT.

Tylko twórcy reklam nie zgłaszają większych zastrzeżeń. - Ma być ciszej, będzie ciszej. Znajdziemy inne sposoby na to, by się wyróżnić - mówi Bogdanowicz z BBDO.

nie tylko dostosowania głośności reklam do poziomu całego programu, ale też zabrania stosowania dźwięków, takich jak dzwonki czy syreny.

Izrael czy Holandia stosują urządzenia techniczne umożliwiające automatyczne ściszanie głośnych reklam.

Wielka Brytania zjawisko poddała samoregulacji, wpisując do kodeksu standardów reklamy telewizyjnej stosowny zakaz, który powinien być respektowany przez samych nadawców.

Francja wprowadziła przepis, zgodnie z którym poziom głośności w trakcie emisji reklam nie może przekraczać średniego poziomu głośności pozostałych części programu.

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.