Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Turysta będzie musiał zgłosić trasę wycieczki

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

● Ratownictwo górskie zostanie oddzielone od ratownictwa narciarskiego

● Autorzy projektu zrezygnowali z wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia dla turystów

● W razie wypadku właściciel wyciągu będzie musiał zapewnić narciarzom pomoc

Turyści, którzy wybierają się w góry, będą musieli pozostawić w miejscu zakwaterowania informację o przewidzianej trasie wędrówki i planowanej godzinie powrotu. Takie rozwiązania przewiduje projekt ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich. Nowe przepisy nie wprowadzają jednak żadnych sankcji dla lekkomyślnych turystów.

- Projektowana ustawa nie wprowadza odpłatności za akcje ratownicze w górach - mówi Wioletta Paprocka z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Kosztami pomocy nie zostanie więc obarczony lekkomyślny narciarz, który nie dopasuje wybranej przez siebie trasy zjazdowej do umiejętności. Dotyczy to nie tylko tras narciarskich. Wędrowiec, który wybierze się w klapkach na Giewont również nie zapłaci za akcję ratowniczą.

- Perspektywa konieczności poniesienia kosztów akcji mogłaby powstrzymać osoby potrzebujące pomocy służb ratowniczych przed ich wezwaniem, co w szerszej perspektywie mogłoby mieć fatalne skutki - komentuje Piotr Xięski, wiceprezes Polskiego Związku Alpinizmu.

Z drugiej strony wizja ponoszenia wysokich kosztów akcji ratunkowej mogłaby powstrzymać niefrasobliwych turystów przed ryzykownymi zachowaniami i uratować kilka istnień ludzkich. Rocznie ginie w polskich Tatrach około 20 osób. Większość na skutek brawury. Największa tragedia miała miejsce sześć lat temu, kiedy to lawina, która zeszła z Rysów, porwała uczestników szkolnej wycieczki. Mimo złej pogody licealistów na Rysy prowadził wychowawca. Pod zwałami śniegu śmierć poniosło siedmioro nastolatków i jeden z ich opiekunów.

Projekt ustawy przewiduje duże zmiany w systemie niesienia pomocy w górach. Ratownictwo górskie zostanie oddzielone od ratownictwa narciarskiego.

- Rozdział jest powieleniem wzorów obowiązujących w większości krajów i jest to ze wszech miar wskazane - komentuje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.

Także według GOPR to dobre rozwiązanie.

- Zwiększająca się z roku na rok liczba urządzeń narciarskich powoduje, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich zabezpieczyć - mówi Jacek Dębski, naczelnik GOPR.

Według projektowanej ustawy ratownictwo górskie dotyczy organizowania pomocy osobom, które uległy wypadkowi w górach i jaskiniach, a ratownictwo narciarskie - pomoc na zorganizowanych terenach narciarskich. Ratownikami górskimi będą osoby należące do GOPR lub TOPR. Uprawnienia ratowników narciarskich będą mniejsze i będzie łatwiej je zdobyć. Do prowadzenia szkoleń będą uprawnione GOPR i TOPR.

- Będzie to gwarancja, że uczestnicy szkoleń nabędą właściwe kwalifikacje niezbędne do prowadzenia działań ratowniczych na zorganizowanych terenach narciarskich - mówi Jacek Dębski.

Ratownicy GOPR i TOPR będą także zabezpieczać imprezy sportowe oraz imprezy rekreacyjne i turystyczne na wniosek organizatora.

Bezpieczeństwo na stoku będzie musiał zapewnić narciarzom właściciel wyciągu. Do jego zadań będzie należało prawidłowe oznakowanie trasy zjazdowej i zagwarantowanie pomocy osobom, które uległy wypadkowi lub są narażone na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Osoby zarządzające terenem narciarskim sfinansują także działania ratownicze.

- Zarządzający będzie mógł zatrudnić osobę posiadającą odpowiednie kwalifikacje lub zlecić to podmiotowi uprawnionemu do wykonywania ratownictwa górskiego - mówi Wioletta Paprocka.

W tym celu właściciel wyciągu będzie mógł podpisać umowę z GOPR, TOPR lub grupą świadczącą usługi ratownictwa narciarskiego.

Z postulowanych przez ministerstwo rozwiązań nie są zadowoleni właściciele obiektów narciarskich.

- Właściciele autostrad nie ponoszą kosztów związanych z wypadkami na ich drogach. Dlaczego więc właściciele wyciągów muszą być obciążani takimi wydatkami - pyta Robert Szuber, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej w Szklarskiej Porębie.

Według Lokalnej Organizacji Turystycznej Szklarska Poręba projekt ustawy był pisany pod dyktando TOPR i GOPR, którym zagwarantuje stały dopływ pieniędzy od właścicieli wyciągów narciarskich. W ten sposób budżet państwa nie będzie ponosił wszystkich kosztów.

- Dobrym rozwiązaniem byłoby wliczanie ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków do karnetów narciarskich - dodaje Robert Szuber.

Szersza perspektywa

Na Słowacji od 1 lipca 2006 r. akcje ratownicze i poszukiwawcze w górach są odpłatne. Skipass jest jednocześnie ubezpieczeniem narciarskim. Odpłatne jest również ratownictwo w krajach alpejskich. Koszt siedmiodniowej polisy dla jednej osoby wybierającej się do Austrii lub sąsiedniego alpejskiego kraju wynosi ok. 13 euro. Warto ją wykupić - długa i skomplikowana akcja z użyciem śmigłowca może kosztować nawet ponad 3,3 tysiąca euro.

@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.183.010a.001.jpg@RY2@

Bezpieczeństwo w górach

Katarzyna Wójcik-Adamska

katarzyna.wojcik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.