Turysta będzie musiał zgłosić trasę wycieczki
● Ratownictwo górskie zostanie oddzielone od ratownictwa narciarskiego
● Autorzy projektu zrezygnowali z wprowadzenia obowiązkowego ubezpieczenia dla turystów
● W razie wypadku właściciel wyciągu będzie musiał zapewnić narciarzom pomoc
Turyści, którzy wybierają się w góry, będą musieli pozostawić w miejscu zakwaterowania informację o przewidzianej trasie wędrówki i planowanej godzinie powrotu. Takie rozwiązania przewiduje projekt ustawy o bezpieczeństwie i ratownictwie w górach i na zorganizowanych terenach narciarskich. Nowe przepisy nie wprowadzają jednak żadnych sankcji dla lekkomyślnych turystów.
- Projektowana ustawa nie wprowadza odpłatności za akcje ratownicze w górach - mówi Wioletta Paprocka z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Kosztami pomocy nie zostanie więc obarczony lekkomyślny narciarz, który nie dopasuje wybranej przez siebie trasy zjazdowej do umiejętności. Dotyczy to nie tylko tras narciarskich. Wędrowiec, który wybierze się w klapkach na Giewont również nie zapłaci za akcję ratowniczą.
- Perspektywa konieczności poniesienia kosztów akcji mogłaby powstrzymać osoby potrzebujące pomocy służb ratowniczych przed ich wezwaniem, co w szerszej perspektywie mogłoby mieć fatalne skutki - komentuje Piotr Xięski, wiceprezes Polskiego Związku Alpinizmu.
Z drugiej strony wizja ponoszenia wysokich kosztów akcji ratunkowej mogłaby powstrzymać niefrasobliwych turystów przed ryzykownymi zachowaniami i uratować kilka istnień ludzkich. Rocznie ginie w polskich Tatrach około 20 osób. Większość na skutek brawury. Największa tragedia miała miejsce sześć lat temu, kiedy to lawina, która zeszła z Rysów, porwała uczestników szkolnej wycieczki. Mimo złej pogody licealistów na Rysy prowadził wychowawca. Pod zwałami śniegu śmierć poniosło siedmioro nastolatków i jeden z ich opiekunów.
Projekt ustawy przewiduje duże zmiany w systemie niesienia pomocy w górach. Ratownictwo górskie zostanie oddzielone od ratownictwa narciarskiego.
- Rozdział jest powieleniem wzorów obowiązujących w większości krajów i jest to ze wszech miar wskazane - komentuje Jan Krzysztof, naczelnik TOPR.
Także według GOPR to dobre rozwiązanie.
- Zwiększająca się z roku na rok liczba urządzeń narciarskich powoduje, że nie jesteśmy w stanie ich wszystkich zabezpieczyć - mówi Jacek Dębski, naczelnik GOPR.
Według projektowanej ustawy ratownictwo górskie dotyczy organizowania pomocy osobom, które uległy wypadkowi w górach i jaskiniach, a ratownictwo narciarskie - pomoc na zorganizowanych terenach narciarskich. Ratownikami górskimi będą osoby należące do GOPR lub TOPR. Uprawnienia ratowników narciarskich będą mniejsze i będzie łatwiej je zdobyć. Do prowadzenia szkoleń będą uprawnione GOPR i TOPR.
- Będzie to gwarancja, że uczestnicy szkoleń nabędą właściwe kwalifikacje niezbędne do prowadzenia działań ratowniczych na zorganizowanych terenach narciarskich - mówi Jacek Dębski.
Ratownicy GOPR i TOPR będą także zabezpieczać imprezy sportowe oraz imprezy rekreacyjne i turystyczne na wniosek organizatora.
Bezpieczeństwo na stoku będzie musiał zapewnić narciarzom właściciel wyciągu. Do jego zadań będzie należało prawidłowe oznakowanie trasy zjazdowej i zagwarantowanie pomocy osobom, które uległy wypadkowi lub są narażone na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Osoby zarządzające terenem narciarskim sfinansują także działania ratownicze.
- Zarządzający będzie mógł zatrudnić osobę posiadającą odpowiednie kwalifikacje lub zlecić to podmiotowi uprawnionemu do wykonywania ratownictwa górskiego - mówi Wioletta Paprocka.
W tym celu właściciel wyciągu będzie mógł podpisać umowę z GOPR, TOPR lub grupą świadczącą usługi ratownictwa narciarskiego.
Z postulowanych przez ministerstwo rozwiązań nie są zadowoleni właściciele obiektów narciarskich.
- Właściciele autostrad nie ponoszą kosztów związanych z wypadkami na ich drogach. Dlaczego więc właściciele wyciągów muszą być obciążani takimi wydatkami - pyta Robert Szuber, prezes Lokalnej Organizacji Turystycznej w Szklarskiej Porębie.
Według Lokalnej Organizacji Turystycznej Szklarska Poręba projekt ustawy był pisany pod dyktando TOPR i GOPR, którym zagwarantuje stały dopływ pieniędzy od właścicieli wyciągów narciarskich. W ten sposób budżet państwa nie będzie ponosił wszystkich kosztów.
- Dobrym rozwiązaniem byłoby wliczanie ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków do karnetów narciarskich - dodaje Robert Szuber.
Szersza perspektywa
Na Słowacji od 1 lipca 2006 r. akcje ratownicze i poszukiwawcze w górach są odpłatne. Skipass jest jednocześnie ubezpieczeniem narciarskim. Odpłatne jest również ratownictwo w krajach alpejskich. Koszt siedmiodniowej polisy dla jednej osoby wybierającej się do Austrii lub sąsiedniego alpejskiego kraju wynosi ok. 13 euro. Warto ją wykupić - długa i skomplikowana akcja z użyciem śmigłowca może kosztować nawet ponad 3,3 tysiąca euro.
@RY1@i02/2009/190/i02.2009.190.183.010a.001.jpg@RY2@
Bezpieczeństwo w górach
Katarzyna Wójcik-Adamska
katarzyna.wojcik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu