Milion złotych kary za handel dopalaczami
Wytwarzanie i sprzedaż dopalaczy będą zakazane - takie rozwiązanie przyjął wczoraj rząd. Każdy, kto złamie przepis, zapłaci od 20 tys. zł do 1 mln zł. Karę będzie nakładał inspektor sanitarny.
W przyjętej wczoraj ustawie dopalacze zostały uznane za środki zastępcze. Są nimi psychoaktywne substancje pochodzenia naturalnego i syntetycznego.
W przypadku podejrzenia, że nowy na rynku specyfik jest środkiem zastępczym i stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia, środek - nim zostanie zbadany - trafi do poczekalni na 18 miesięcy. Badania będą przeprowadzane na koszt właściciela fun shopu. Jeśli analiza rozwieje wątpliwości, jej koszty zostaną zwrócone. W sytuacji gdy specyfik okaże się jednak groźny dla zdrowia, dopalacz nie wejdzie do obrotu, a właściciel zapłaci za zniszczenie trujących substancji.
Już dziś trwają badania nad produktami zabezpieczonymi w sklepach z dopalaczami w trakcie sobotniej akcji. - Jeśli okaże się, że zawierają one substancje szkodliwe dla zdrowia, nie będą mogły być sprzedawane. Większość zamkniętych sklepów nie powinna być już otwarta - wyjaśnia wiceminister zdrowia Jakub Szulc.
Gdy rząd przyjmuje ustawę, prokuratura już walczy ze sprzedawcami dopalaczy. Z danych Prokuratury Generalnej wynika, że dziś w Polsce toczy się 19 takich śledztw. Ze statystyk wynika, że najczęściej zatrucia powodują dopalacze Voo Doo, Coco Power, Tajfun, Melanż oraz Masakrator.
Obecnie śledztwa przeciwko sprzedawcom dopalaczy prowadzą prokuratury rejonowe podległe pięciu prokuraturom apelacyjnym. Na Podlasiu najnowsze wszczęto we wrześniu. Pięciu licealistów zatruło się specyfikiem o nazwie Voo Doo.
Prokuratorzy z Katowic prowadzą dwa śledztwa. Pierwsze wszczęto 4 października, gdy na imprezie u przyjaciół zmarł Patryk K. Drugie dotyczy dwóch nastolatków z Tarnowskich Gór. 1 października i oni zatruli się środkiem Voo Doo. Podobnie wyglądają sprawy z innych rejonów Polski.
W samej Polsce szacuje się liczbę konsumentów dopalaczy na 360 tys. Zjawisko zatruć i śmierci po ich spożyciu przybiera na sile. - Coraz bardziej przypomina to walkę z handlarzami narkotyków - mówi prokurator Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej. Dziś w przypadku zatruć sprzedawcom grozi do 3 lat więzienia. Zaś w przypadku śmierci ofiary do 5 lat.
Z inicjatywy polskich europarlamentarzystów problemem dopalaczy zajmie się Komisja Europejska. - Zabiegamy o unijny zakaz produkowania i sprzedaży środków psychoaktywnych - mówi Bogusław Sonik, wiceszef komisji zdrowia i środowiska w PE.
@RY1@i02/2010/195/i02.2010.195.000.003b.001.jpg@RY2@
Fot. Filip Klimaszewski/Agencja Gazeta
Maciej Duda
Iwona Aleksandrzak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu