W nowym prawie medialnym blogi internetowe nie zostały zaliczone do prasy
Czy po wejściu w życie nowelizacji prawa prasowego, którego projekt został przygotowany w Ministerstwie Kultury, prasę internetową również trzeba będzie rejestrować?
Zdecydowaliśmy się na wprowadzenie do ustawy rozwiązań opcjonalnych. Jeżeli ktoś zakłada tytuł internetowy i chciałby, żeby funkcjonował jako tytuł prasowy, może to uczynić. Nie będzie jednak przymusu.
Przede wszystkim prawo prasowe zakłada pewne uprawnienia dla wszystkich tych, którzy w takich tytułach pracują - prawo uzyskania informacji w określonym czasie, tytuł i możliwość ubiegania się o akredytację na konferencjach. To są różne przywileje, które są związane z samym zawodom dziennikarskim.
Blogerzy nie chcieli, by ich twórczość było podciągana pod prasę. Tych, którzy chcieliby zostać zaliczeni do prasy, jest garstka. W tym przypadku kierowaliśmy się pragmatyką. Przekształcenie blogu internetowego w tytuł prasowy jest bardzo proste. Więc jeżeli ktoś używa blogu jako sposobu komunikowania się, przekazywania informacji i jego blog wypełnia funkcje charakterystyczne dla prasy, zawsze będzie mógł go potraktować jako tytuł prasowy. Wtedy też będzie podlegał rejestracji.
Autoryzacja w projekcie nowelizacji została lepiej zdefiniowana. Nie będzie już możliwości zmieniania całego wywiadu, który wcześniej został udzielony. Nie ma tu dobrego rozwiązania. Dla wolności słowa lepiej byłoby, żeby autoryzacji w ogóle nie było, ale z drugiej strony - dla rzetelności i chęci identyfikacji z wypowiedzią - lepiej byłoby, żeby jednak, przynajmniej na razie, pozostała. Często zdarza się bowiem, że to dziennikarze zmieniają wywiady nie do poznania. Dlatego instytucja autoryzacji odgrywa w Polsce ważną rolę.
Jest wielki spór o terminy i o czas autoryzacji. Z jednej strony ci, którzy udzielają wypowiedzi, chcą mieć maksimum czasu, a z drugiej strony ci, którzy robią wywiady, chcą mieć natychmiast efekt. Trzeba znaleźć kompromis. Strony będą więc mogły inaczej ustalić czas na autoryzację. Ważna jest swoboda. Na przykład dziennikarz może przyjść do polityka i umówić się, że czas na autoryzację wynosi godzinę i odwrotnie - w przypadku dużego, poważnego wywiadu praca nad nim może potrwać dłużej.
Tak. Taka zmiana nie wypełnia wymogów autoryzacji. Można więc opublikować wersje odtworzoną z nagrania. Musi być zgodna z rzeczywistą wypowiedzią. Jeżeli autoryzacja nie wypełnia określonych warunków w określonym czasie, konsekwencje są jasne. Chciałbym zaznaczyć także, że w nowelizacji zlikwidowano prawo do odpowiedzi, które funkcjonowało kompletnie anachronicznie. Było też nadużywane.
Nie. Ja zazwyczaj nie korzystam z autoryzacji, chyba że życzy sobie tego druga strona.
@RY1@i02/2010/027/i02.2010.027.183.008c.001.jpg@RY2@
Fot. Leszek Szymański/PAP
Bogdan Zdrojewski: zazwyczaj nie korzystam z autoryzacji
minister kultury i dziedzictwa narodowego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu