Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Co z kosztami? Znosi się je czy zwraca

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Zaryzykuję tezę, że przepisy rozporządzenia z 15 marca 2010 r. w sprawie wysokości i sposobu pobierania wpisu od odwołania oraz rodzajów kosztów w postępowaniu odwoławczym i sposobu ich rozliczania (Dz.U. z 2010 r. nr 41, poz. 238) są sprzeczne z ustawą z 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 113, poz. 759). Chodzi o art. 186 tej ostatniej (p.z.p.). Wynika zeń, iż w kilku sytuacjach koszty postępowania odwoławczego znosi się wzajemnie. W regulacjach procesowych pojęcie "znosi się wzajemnie" od dawien dawna znaczy tyle, że tego, co strony już zapłaciły, nikt im nie będzie zwracał. Za taką wykładnią p.z.p. przemawia również to, że do procedury odwoławczej stosuje się odpowiednio unormowania kodeksu postępowania cywilnego o sądzie polubownym. Tymczasem - niespodzianka.

Nim przejdziemy do sedna, mała rekapitulacja dla tych, którzy nie fascynują się zamówieniami publicznymi: W postępowaniu o udzielenie zamówienia wolno odwoływać się do Krajowej Izby Odwoławczej od niezgodnych z prawem czynności zamawiającego. Za skorzystanie z tego przywileju należy zapłacić, uiszczając wpis. W zależności od okoliczności jego wysokość waha się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Kończąc postępowanie - czy to merytorycznie, czy to przez umorzenie - izba orzeka o kosztach. Ustawodawca wyróżnił tu kilka sytuacji. Po pierwsze, do zamawiającego nie przystąpił żaden z wykonawców, a on uwzględnił wszystkie zarzuty odwołującego. Po drugie, jakiś wykonawca co prawda do zamawiającego przystąpił, ale nie sprzeciwił się uznaniu przezeń zarzutów jeszcze przed otwarciem rozprawy. Po trzecie, przystąpił i nie sprzeciwił się, ale zamawiający zarzuty uwzględnił już po otwarciu rozprawy. Kombinacji jest więcej, ale pomińmy je, bo dla naszych rozważań nie mają akurat znaczenia.

Ustawa stanowi, że w sytuacji pierwszej i drugiej koszty znosi się wzajemnie, podczas gdy w trzeciej ponosi je zamawiający. A przecież w prawie procesowym założenie jest generalnie takie, że jeśli rację ma atakujący, to mu się koszty zwraca, w przeciwnym razie - sam musi płacić. Dokładnie tę właśnie zasadę zdaje się realizować wspomniane na wstępie rozporządzenie. Wynika z niego, że we wszystkich trzech sytuacjach wpis ma do odwołującego wrócić. Problem polega na tym, że jest ono aktem niższego rzędu niż ustawa i nie może naprawiać błędów w niej popełnionych.

W zawartym w p.z.p. upoważnieniu do wydania rozporządzenia mowa tylko, że określi się tam rodzaje kosztów w postępowaniu odwoławczym i sposób ich rozliczania, mając na względzie zróżnicowaną wysokość wpisu, zależną od wartości i rodzaju zamówienia, a także zasadność zwrotu stronie kosztów koniecznych do celowego dochodzenia praw lub do celowej obrony. Można by na upartego bronić poglądu, że to właśnie jest podstawa prawna uregulowania w rozporządzeniu spraw związanych z rozliczaniem kosztów inaczej niż w ustawie. Moim zdaniem argument jest jednak słaby, bo byłaby to chyba jedyna ustawa, w której uregulowano coś po to, żeby w rozporządzeniu tę samą kwestię ująć inaczej.

Pozostaje zatem chyba tylko jeden sposób rozwiązania tej zagadki. Otóż jeśli p.z.p. stanowi, że koszty znosi się wzajemnie, to wcale nie chodzi o to, że się je wzajemnie znosi. Chodzi o to, że zwraca się je odwołującemu. Moim zdaniem idzie to trochę na przekór założeniu racjonalności naszego ustawodawcy i kanonom prawidłowej legislacji wymagającym wszak, aby tych samych pojęć nie używać w systemie prawa w różnych znaczeniach.

W prawie procesowym założenie jest generalnie takie, że jeśli rację ma atakujący, to mu się koszty zwraca, w przeciwnym razie - sam musi płacić

@RY1@i02/2012/171/i02.2012.171.21500020c.802.jpg@RY2@

Paweł Wrześniewski adwokat

Paweł Wrześniewski

adwokat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.