Dziennik Gazeta Prawana logo

Reklama linii lotniczych Emirates w języku angielskim łamie polskie prawo

29 czerwca 2018

Jeden z najlepszych światowych przewoźników, wchodząc do Polski, od razu zaliczył wpadkę

Od początku lutego 2013 r. linie Emirates będą latały z Polski do Dubaju. Na samym starcie nie obyło się jednak bez kłopotu. Prasowa kampania reklamowa linii ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest prowadzona, wbrew polskim przepisom, w języku angielskim.

"Emirates Arrives in Warsaw" - takim sloganem reklamują się linie z siedzibą w Dubaju w polskiej prasie, przy okazji ogłaszając rozpoczęcie rekrutacji. Reklamy nie są tłumaczone na język polski, choć wymaga tego nasze prawo. Tymczasem zgodnie z ustawą o języku polskim na terytorium Rzeczypospolitej w obrocie z udziałem konsumentów, w tym w reklamach (o ile pojawiają się w nich informacje o właściwościach reklamowanego towaru lub usługi), należy używać języka urzędowego.

Co grozi za złamanie przepisów ustawy? Najwyżej symboliczna grzywna, nieprzekraczająca 5 tys. zł. Taka kwota nie wywołałaby raczej paniki wśród menedżerów linii. W roku fiskalnym zakończonym 31 marca 2012 r. Tajaran al-Imarat, bo taką nazwę w oryginale noszą linie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, wydały w sumie 60,5 mld tamtejszych dirhamów, czyli 54,4 mld zł.

Polskie przepisy na tle międzynarodowym nie są niczym niezwykłym. Jedną z najbardziej restrykcyjnych ustaw o ochronie języka urzędowego przyjęli Francuzi. Prawo, od nazwiska ówczesnego ministra kultury nazwane ustawą Jacquesa Toubona, nakłada obowiązek formułowania reklam wyłącznie w języku francuskim, a użycie innych języków jest dozwolone, jedynie jeśli towarzyszy im francuskie tłumaczenie. Za złamanie ustawy grożą znacznie wyższe kary niż nad Wisłą. W 2006 r. francuski oddział General Electric Medical Systems został ukarany grzywną w wysokości 500 tys. euro tylko za to, że swoim pracownikom dostarczył dokumentację i programy komputerowe w języku angielskim.

Na straży czystości francuszczyzny stoi 40-osobowa Akademia Francuska, która obecnie skupia się na walce z zalewem angielszczyzny. I tak Academie francaise proponuje, by komputer zastąpić słowem "ordinateur", a e-mail określać mianem "courriel". Podobne zwyczaje panują też w kanadyjskim Quebecu, którego jedynym językiem urzędowym jest właśnie język francuski. Za anglojęzyczne reklamy bądź ogłoszenia również grożą surowe kary, choć rzadko są one w praktyce stosowane.

Zasady stosowania obcojęzycznych reklam wywołują duże kontrowersje również na Ukrainie. Do niedawna jedynym językiem reklam musiał być ukraiński. W ten sposób nawet w rosyjskojęzycznej prasie (a taka stanowi większość) bądź na billboardach w rosyjskojęzycznych częściach kraju można było znaleźć reklamy wyłącznie w języku urzędowym. Odkąd jednak rządząca Partia Regionów przeforsowała w lipcu nową ustawę językową, w regionach, w których co najmniej 10 proc. ludności uznaje za język ojczysty języki inne niż ukraiński, mogą zostać one dopuszczone na porównywalnych zasadach, jako języki regionalne. Stosowne przepisy - mimo zdecydowanych protestów opozycji - wprowadziło już kilka obwodów, w tym odeski i zaporoski.

Polskie prawo chroniące język nie jest niczym niecodziennym

@RY1@i02/2012/160/i02.2012.160.00000020c.803.jpg@RY2@

Emirates to esencja lotniczego luksusu, szczególnie w airbusach A380

współpraca mk

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.