Przepisy o petycjach pilnie potrzebne
Samorządy narzekają na bierność mieszkańców, którzy nie przejawiają chęci do wywierania wpływu na sprawy publiczne. Z kolei obywatele twierdzą, że nie mają odpowiednich narzędzi umożliwiających im zgłaszanie problemów w interesie dobra publicznego i społecznego. Gdy domagają się załatwienia konkretnej sprawy, to wówczas składają wnioski, a gdy wzywają do naprawienia szkody, to wnoszą skargi. Natomiast mogliby zwracać uwagę samorządom na zaniedbania, nienależyte wykonywanie zadań przez ich organy albo pracowników, naruszenie praworządności, a także interesów skarżących oraz przewlekłe załatwianie problemów regionu, powiatu czy gminy. W takich sprawach składane bywają petycje. Polacy wnoszą najwięcej petycji do Parlamentu Europejskiego spośród 27 państw Unii Europejskiej. Ale w kraju jest to instytucja mało rozpowszechniona. Jedna z przyczyn to brak konkretnych przepisów. Prawo do wnoszenia petycji w Polsce zapewnia jedynie konstytucja w art. 63, natomiast ustawa z 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U. z 2000 r. nr 98, poz. 1071 z późn. zm.) w sposób ogólny określa procedurę ich wnoszenia. Przypomina jedynie o tym, że każdy obywatel ma prawo składania petycji, skarg i wniosków do organów państwowych, organów samorządu terytorialnego, samorządowych jednostek organizacyjnych oraz organizacji i instytucji społecznych. Petycje wnoszone do organizacji i instytucji społecznych mogą być składane w związku z wykonywanymi przez nich zadaniami z zakresu administracji publicznej. Obywatel może je składać w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą.
Zgodnie z przyjętą w prawie konstytucyjnym wykładnią, oprócz osób fizycznych petycję mogą składać również różne społeczne podmioty zbiorowe niezależnie od posiadanej osobowości prawnej. Mogą to być np. związki zawodowe, stowarzyszenia czy fundacje.
Przepisy nie regulują, w jaki sposób musi być sporządzona petycja oraz w jakim terminie samorząd lub inny adresat musi na nią odpowiedzieć. Brak tych unormowań powoduje, że często adresaci w samorządach rozpoznają ją w dowolnym terminie albo wręcz kwitują adnotacją, że przyjęli do wiadomości, bądź inną również lakoniczną odpowiedzią.
Dlatego nie ma sensu składanie petycji w kraju. Projekt ustawy w tej sprawie przygotował Senat w poprzedniej kadencji, ale dopiero w 2011 r., i dlatego parlament nie zdążył jej uchwalić. Obecnie w Senacie trwają prace nad przepisami o petycjach.
Autorzy projektu chcą w nim uregulować przede wszystkim termin rozpoznawania petycji - 30 dni i wprowadzić obowiązek zamieszczenia jej na stronie internetowej. W internecie adresat powinien też zawiesić informację o tym, w jaki sposób petycja jest rozpoznawana, i wtedy do petycji dołączyć mogłyby się inne osoby, ale tylko wówczas gdy dalsze petycje dotyczyłyby tej samej sprawy. W ten sposób powstałaby petycja wielokrotna, składana w celu skłonienia adresata do podjęcia określonego działania, zaniechania podjętego działania lub zajęcia określonego stanowiska. Ale nawet przygotowywane przepisy przewidują możliwość pozostawienia wniesionej petycji bez rozpoznania, o czym jednak należałoby powiadomić wnoszącego.
Aby zdyscyplinować samorządy i innych adresatów rozpoznających petycje, autorzy projektu planują nałożyć na nich obowiązek zamieszczania w internecie informacji raz w roku - w terminie do 30 czerwca o rozpatrzonych petycjach.
Ustawa o petycjach ma też nałożyć określone obowiązki na adresatów: zbadania sprawy, rozpatrzenia jej, zajęcia stanowiska i udzielenia odpowiedzi podmiotowi, który je składa. Powinna też gwarantować składającemu niewyciąganie w stosunku do niego konsekwencji, ale pod warunkiem że treść petycji nie ma znamion przestępstwa.
@RY1@i02/2012/148/i02.2012.148.088000200.802.jpg@RY2@
Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu