Skazani na uznaniową ocenę sędziego
Po co walczyć z zatorami w rozstrzyganiu skarg, skoro to syzyfowa praca. Naczelny Sąd Administracyjny musi prowadzić coraz to nowe postępowania, a więc końca nie widać. Średnio trwa to dwa lata, przy ciągłym napływie nowych spraw.
Co by zrobił pomysłowy Dobromir? Wpadłby na pomysł, że należy zlikwidować przyczynę, to i skutku nie będzie. Taki Dobromir pojawił się w NSA i wymyślił: niech sądy niższej instancji decydują, czy skarga na ich działania zasługuje na uwzględnienie. Same będą weryfikować, czy wydane przez nie orzeczenia są dobre, czy złe. I jest to genialne w swojej prostocie.
Sędziowie WSA będą zainteresowani filtrowaniem skarg, aby nie podlegać ocenie sądu wyższej instancji i po to, żeby nie przysparzać pracy kolegom. Ci z kolei będą mieli więcej czasu, a przez to powinny się zmniejszyć zatory w rozstrzyganiu skarg kasacyjnych.
Cała ta konstrukcja istotnie misternie obmyślona pomija tylko to, że istnieje prawo do dwuinstancyjnego sądu, które obywatel ma zagwarantowane w konstytucji. W sprawach karnych nie do pomyślenia byłoby takie upraszczanie przepisów. Przestępca swoje prawa zna, a jak nie będą przestrzegane, to odwoła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
W tym momencie podatnik będzie skazany, ale na uznaniową ocenę sędziego, który zdecyduje o zasadności złożonej skargi. A sprawiedliwości będzie musiał szukać też w ETPC.
@RY1@i02/2012/125/i02.2012.125.00000020a.802.jpg@RY2@
Bogdan Świąder, kierownik działu podatki
Bogdan Świąder
kierownik działu podatki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu