Dziennik Gazeta Prawana logo

Prohibicja w internecie

2 lipca 2018

Sklepy handlujące alkoholem przez stronę www muszą się liczyć z odebraniem koncesji - wynika z precedensowego wyroku. W praktyce to koniec sprzedaży trunków w sieci

Sprzedawcy oferujący piwo, wino i wódkę poprzez sklep elektroniczny będą musieli poważnie przemyśleć, czy chcą dalej ryzykować. Mogą bowiem stracić prawo nie tylko do sprzedaży w internecie, lecz także w tradycyjnym lokalu. Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu w niedawnym wyroku uznał, że e-sprzedaż narusza warunki koncesji, która wskazuje konkretne miejsce handlu. Naruszenie koncesji może skutkować jej cofnięciem. Taka sytuacja miała już miejsce we Wrocławiu, gdzie miejscy urzędnicy pozbawili prawa sprzedaży jeden ze sklepów.

- Mam nadzieję, że tym tropem zaczną też podążać inni samorządowcy i alkohol zniknie z sieci - mówi Krzysztof Brzózka, dyrektor Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która od lat sprzeciwia się e-sprzedaży napojów wyskokowych.

Najwięcej do stracenia mają duże sieci handlowe - cofnięcie im zezwolenia na sprzedaż alkoholu oznaczałoby utratę sporych zysków. Większość, w tym m.in. Auchan, E.Leclerc czy Piotr i Paweł, prowadzi sprzedaż przez internet. Pierwsze dwie sieci nie chcą się wypowiadać, podkreślają tylko, że dokładnie sprawdzają wiek kupującego przy dostawie, co ich zdaniem oznacza wypełnienie obowiązku ustawowego.

Trzecia zapewnia z kolei, że nie boi się utraty pozwolenia. Poprzez jej stronę internetową można tylko zamówić alkohol. Odbioru trzeba dokonać osobiście w jednej z placówek sieci. Wtedy klient jest weryfikowany pod względem wieku.

Jak przyznaje Łukasz Zawolski, dyrektor sprzedaży internetowej w sieci Piotr i Paweł, do niedawna firma dostarczała zamówiony w sieci alkohol pod drzwi klienta. Z powodu niejasnych przepisów z tego się wycofuje. Wcześniej na taki krok zdecydowało się Tesco. W listopadzie 2012 r. z jego oferty internetowej usunięto napoje alkoholowe.

- Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że przepisy są na tyle niejasne co do miejsca sprzedaży, że mogą się obrócić przeciwko nam. Ich wykładnia jest uzależniona od interpretacji lokalnych urzędów i sądów - wyjaśnia Michał Sikora, rzecznik prasowy Tesco.

@RY1@i02/2013/232/i02.2013.232.00000010b.803.jpg@RY2@

W CIĄGU OSTATNIEGO ROKU STATYSTYCZNY POLAK WYPIŁ

Patrycja Otto

Sławomir Wikariak

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.