"Gdybym mogła zmienić jeden przepis..."
Wszyscy pamiętamy manifestacje młodych ludzi w sprawach ACTA. Czyż nie leży w interesie publicznym, aby młodzież, poruszona do głębi jakąś sprawą, demonstrowała legalnie, zgłaszając swój zamiar i posiadając odpowiedzialnego przewodniczącego zgromadzenia? Oczywiście tak! Ale obecne prawo o zgromadzeniach - które zaskarżyłam właśnie do Trybunału Konstytucyjnego, składając odpowiedni wniosek - przewiduje uprawnienie do organizowania manifestacji tylko dla osób pełnoletnich. Są wyjątki: jeżeli kobieta wyszła za mąż po ukończeniu 16. roku życia za zgodą sądu, stała się tym samym pełnoletnia i może organizować zgromadzenie. Niektóre kraje europejskie przesuwają dzisiaj granicę wieku wyborczego na 16. rok życia - a my wpychamy aktywną politycznie młodzież w nielegalność. Mam nadzieję, że Trybunał Konstytucyjny podzieli mój pogląd w tej sprawie. Zwłaszcza że wykluczenie młodzieży do 18. roku życia z możliwości organizacji zgromadzenia jest też sprzeczne z naszymi zobowiązaniami międzynarodowymi.
Ustalenie minimalnej liczby uczestników zgromadzenia na 15 osób, która to liczba powoduje, że przedsięwzięcie znajduje się pod pełną ochroną konstytucyjną
i ustawową, jest również raczej absurdalne. Związek zawodowy może utworzyć już 10 osób, ale nie mogą one zorganizować legalnie manifestacji, dopóki nie doproszą co najmniej pięciu koleżanek lub kolegów. Także osoba z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim, która została ubezwłasnowolniona choćby częściowo, nie może zorganizować w obecnym stanie prawnym demonstracji - bo jest pozbawiona pełnej zdolności do czynności prawnych. W rezultacie prawo o zgromadzeniach zawiera regulację niezgodną z ratyfikowaną w ubiegłym roku Konwencją ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych, która nakłada obowiązek zagwarantowania osobom z niepełnosprawnością praw politycznych i możliwości korzystania z nich oraz zapewnienia, że będą mogły efektywnie i w pełni uczestniczyć w życiu publicznym i politycznym.
Przed ponad 20 laty wolność zgromadzeń była dla nas ważna jako taka, teraz pora uporządkować same zasady zgromadzeń. Niedobrym trendem u polskiego ustawodawcy jest kolejna próba nałożenia odpowiedzialności odszkodowawczej na organizatora zgromadzenia za szkody wyrządzone przez uczestników (przepisy w tej sprawie także zaskarżyłam do TK).
Już poprzednią nowelizację trybunał uznał za niezgodną z konstytucją (wyrok sygn. Kp 1/04). Nakładanie tego typu odpowiedzialności na organizatora, który przecież nie ma środków pozwalających wpływać na - nieraz setki - uczestników zgromadzenia (takie środki mogą stosować jedynie odpowiednie służby porządkowe) prowadzi do zniechęcenia obywateli do organizowania manifestacji.
Zastrzeżenia budzi również zaproponowana ostatnio nowelizacja, która miała zapobiec starciom "wrogich" demonstracji. Jej kształt osiągnięcia założonego celu w zgodzie z ustawą zasadniczą. Orzecznictwo zarówno Trybunału Konstytucyjnego, jak i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że obowiązek zagwarantowania bezpieczeństwa zgromadzeń spoczywa na władzy publicznej. Tymczasem polski ustawodawca umożliwia zakazanie manifestacji, która została zgłoszona później, z powodu potencjalnego zagrożenia w przypadku spotkania się dwóch zgromadzeń, wyrażających odmienne poglądy. W rezultacie ogranicza się debatę publiczną, której elementem zgodnie z konstytucją jest także interakcja dwóch manifestacji. Nie do przyjęcia jest więc zwalnianie się przez państwo z obowiązku zapewnienia pokojowego przebiegu zgromadzeń poprzez naruszenie gwarantowanej w konstytucji wolności zgromadzeń. Ale to już chyba temat na następny felieton.
@RY1@i02/2013/056/i02.2013.056.07000080b.802.jpg@RY2@
prof. Irena Lipowicz rzecznik praw obywatelskich
prof. Irena Lipowicz
rzecznik praw obywatelskich
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu