Wikipedystom podoba się projekt otwartych zasobów
Dowolne korzystanie z utworów powinno być cechą zasobów publicznych - uważają organizacje pozarządowe
Pomysł szerokiego otwarcia publicznych zasobów ma nie tylko przeciwników, lecz także grono gorących zwolenników. Należy do nich m.in. Stowarzyszenie Wikimedia Polska, które promuje i wspiera Wikipedię. Planowaną przez ministra Michała Boniego ustawę o otwartych zasobach publicznych docenia także Centrum Cyfrowe, które przekonuje obywateli do większego zaangażowania przy wykorzystaniu narzędzi cyfrowych.
Bariery
Wikipedyści uznają założenia nowej ustawy za krok w dobrą stronę. Argumentują, że otwarcie zasobów publicznych ma szczególne znaczenie dla projektów internetowych tworzonych przez wolontariuszy i udostępnianych bezpłatnie na wolnych licencjach. Takich projektów nie stać bowiem na wykup praw do udostępniania danych i utworów na zasadach komercyjnych. Obecne borykają się więc z barierami w dostępie do różnego rodzaju zasobów publicznych. Postulują, aby swobodnie dostępne były np. zasoby zdjęciowe Narodowego Archiwum Cyfrowego, dane geograficzno-statystyczne udostępniane w Geoportalu czy fotokopie obiektów przechowywanych przez archiwa i muzea państwowe, do których już dawno wygasły ewentualne majątkowe prawa autorskie, a są udostępniane w restrykcyjny sposób.
"Ustawa powinna odnieść się w zdecydowany sposób do już istniejących barier dostępu do różnego rodzaju zasobów publicznych rozproszonych w ustawach sektorowych" - wskazuje stowarzyszenie. Chodzi na przykład o regulacje zawarte w ustawie o archiwach państwowych, ustawie muzealnej, ustawie geodezyjnej, ustawie o mediach publicznych. Bez tego pojawią się wątpliwości, którą ustawę stosować w konkretnych przypadkach. "Niepokoją nas mało precyzyjne zapisy dotyczące stopni otwartości zasobów oraz dowolności ich wyboru przez udostępniające instytucje" - stwierdzają Wikipedyści.
Uważają, że minimalną zasadą powinno być w pełni otwarte udostępnianie przynajmniej tych zasobów, do których majątkowe prawa autorskie ma Skarb Państwa, prawa te wygasły lub na mocy ustawy nie są one uważane za utwory chronione.
Dowolność
Pozytywnie ocenia pomysł ministra Boniego także Centrum Cyfrowe, część Fundacji Projekt: Polska. Dostrzega jednak, że wymaga on jeszcze poprawek. Nie zgadza się natomiast z zarzutami, że nowa ustawa prowadzi do wywłaszczenia z praw oraz odbiera możliwość zarabianie przez twórców. Warunki udostępniania powinny być dyktowane przez zleceniodawcę, czyli obywateli, którzy w równy sposób finansują zasoby, a więc powinni mieć możliwość otrzymania zwrotów z inwestycji - przekonują przedstawiciele centrum. "Dowolne i powszechne wykorzystywanie utworów, także do celów komercyjnych, powinno być cechą zasobów autentycznie publicznych" - postuluje Centrum Cyfrowe.
Podkreśla, że ustawa ma przewidywać możliwość wyłączeń i ograniczeń, dzięki którym wiele zasobów nie będzie dostępnych do dowolnego wykorzystania. Założenia ministra Boniego mają zdaniem Centrum Cyfrowego podstawową wadę: pozostawiają instytucjom publicznym swobodę wyboru stopnia, w jakim zasoby będą otwarte. "Stwarza to zagrożenie, że faktyczna zmiana będzie niewielka - gdyż wszystkie instytucje wykorzystają dostępne im wyłączenia od zasady otwartości, by ostatecznie nie dzielić się zasobami ze społeczeństwem" - argumentują przedstawiciele Centrum.
Ewa Ivanova
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu