Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagraniczne kilometrówki posłów pod lupą Sejmu

30 grudnia 2014

Podróże służbowe

Od kilku tygodni opinia publiczna żyje rozliczeniami kilometrówek przez parlamentarzystów. Ile? Za co? Dlaczego tak dużo? Kto ma kontrolę nad rozliczeniami? Tego typu pytania przewijają się w kontekście afery madryckiej oraz wątpliwości towarzyszących podróżom służbowym innych posłów, w tym marszałka Sejmu. Efektem politycznej burzy jest to, że chyba każdy, względnie zorientowany w wydarzeniach na arenie politycznej, poznał już limit obowiązujący posłów - to 3500 km miesięcznie i zwrot w kwocie 2,9 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że obowiązuje on zaledwie od kilku lat i został początkowo wprowadzony - po sprawie poselskiego małżeństwa Łyżwińskich, którzy w latach 2005-2007 pobrali na przejazdy służbowe ponad 300 tys. zł - w kwocie 1,5 tys. zł. Dla porównania pracownikowi zatrudnionemu w budżetówce przysługuje stawka za jeden kilometr przebiegu pojazdu w maksymalnej wysokości 0,8358 zł za kilometr. Przy czym zatrudniony może w podróży służbowej korzystać z samochodu osobowego, motocykla, motoroweru, niebędących własnością pracodawcy, ale tylko za zgodą pracodawcy i w ramach obowiązujących limitów.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.

Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.