Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak dla zmian w kodeksie wyborczym. Nie dla skrócenia kadencji wybranych

29 czerwca 2018

Wybitni prawnicy poproszeni przez DGP proponują rozwiązania, które jeszcze bardziej uwiarygodniałyby wyniki wyborów, a także definiowały przyczyny nieważnych głosów

Po ostatnich wyborach samorządowych i kłopotach związanych z obliczaniem wyników oraz liczbą nieważnych głosów rozgorzała dyskusja na temat ewentualnych zmian w prawie. Problem był tak poważny, że sprawił, iż wszyscy członkowie Państwowej Komisji Wyborczej, w tym jej przewodniczący, złożyli rezygnację. Politycy opozycji wychodzili natomiast z różnymi propozycjami, m.in. skrócenia kadencji nowo wybranych samorządowców czy umieszczenia w lokalach przezroczystych urn oraz kamer. DGP zadał więc ekspertom pięć kluczowych pytań o potrzebę zmian w ustawie z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy (Dz.U. nr 21, poz. 112 ze zm.). Ci uznali, że są one niezbędne, choć nie należy ich przeprowadzać w pośpiechu, a wejść w życie powinny dopiero po przyszłorocznych wyborach. Oto ich propozycje. Kancelaria Prezydenta prowadzi już nawet prace nad swoimi.

Czy należy zmienić sposób liczenia głosów?

To pytanie nie do mnie, tylko do konstytucjonalistów. Wszelkie usprawnienie i uwiarygodnienie wyników wyborów jest pożądane. Nie można jednak tych zmian przeregulować. Nie można też ulegać atmosferze, że wszystko jest tragiczne. Podczas ostatnich wyborów zawiódł tylko program komputerowy do zbierania głosów z poszczególnych okręgów, co doprowadziło do stworzenia, pierwotnie chyba przez media, wizji chaosu i braku panowania przez PKW nad wyborami.

Jestem zwolennikiem okręgów jednomandatowych we wszystkich jednostkach samorządowych. To by uprościło procedury głosowania, a także liczenia głosów. Oczywiście obecny sposób liczenia bardzo się rozmija z wymogami prawa. Głosy powinny być liczone przez gremium komisji, a nie podzielone na kupki między poszczególnych członków. Taka praktyka bardzo odbiega od przepisów, które wskazują, że komisja liczy głosy. Trzeba przyznać, że w wyborach samorządowych to gigantyczna praca. Dlatego powinniśmy zmierzać do elektronicznego głosowania przez internet, jednocześnie pozostawiając tradycyjną możliwość. Trzeba też jeszcze bardziej rozszerzyć możliwość głosowania korespondencyjnego, obecnie mają ją tylko osoby niepełnosprawne, a powinni ją zyskać również wyborcy, którzy wyjeżdżają poza miejsce zamieszkania. Nie powinno się natomiast wprowadzać dodatkowych rubryk, np. liczba głosów, które zostały oddane bez dokonania wyboru.

Liczenie głosów przy każdych wyborach powinno być dokonywane tak samo. Komisja musi ustalić, ile głosów padło na konkretnego kandydata i konkretną listę. Matematycznie nic się nie zmieni. Natomiast niewątpliwie to liczenie powinno przebiegać w obecności mężów zaufania, członków komisji. Ich obecność jest wystarczająca dla zabezpieczenia prawidłowości ustalenia wyników komisji obwodowych. Bardzo istotne jest to, że na drzwiach powinien zostać wywieszony protokół po to, aby można było go utrwalić. Ewentualnie później można skontrolować, czy protokół o tej samej treści znalazł się w okręgowej komisji, a potem został przedstawiony PKW. Te zasady zostały wprowadzone nawet już w 1989 r. i nie dokonywałbym tu rewolucji. Doświadczenie z ostatnimi wyborami pokazuje, że może warto wykazywać, z jakich przyczyn głos był nieważny. Wcześniej to już obowiązywało, warto do tego wrócić. Skorzystają na tym socjologowie i politolodzy, bo na wynik wyborów nie będzie się to przekładało.

Trzeba jasno zaznaczyć w przepisach, że liczenie głosów przez poszczególnych członków komisji nie powinno się odbywać z osobna, ale przez cały skład obecny w trakcie wyborów na sali. Wzorem innych państw można wprowadzić w karcie rubrykę, w której wyborca mógłby zaznaczyć, że nie głosuje na żadnego z kandydatów. Możliwość wskazywania przez komisję powodu nieważności też byłaby pomocna, rozdzielając głosy oddane błędnie od pustych.

Czy w kodeksie wyborczym powinien być określony wzór karty do głosowania?

Sądzę, że kodeks, jako podstawowy akt prawny regulujący wybory, nie służy określaniu takich wzorów, ale w tej sprawie powinni się wypowiedzieć znawcy prawa problemu. Oczywiście najprościej obwiniać post factum PKW za oddane głosy nieważne, ale o ilości nieważnie oddanych głosów decydują wyborcy, a nie PKW. Może należało ich lepiej wyedukować, a może część z nich chciała oddać takie właśnie głosy. Tego nie wiemy. Pragnę dodać, że przed wyborami nikt nie krytykował formatu kart do głosowania.

I tak nikt nie czyta kodeksu wyborczego, tylko instrukcję przygotowaną przez komisję. Należałoby się posłużyć taką formułą, która jednoznacznie wskazuje na osobę wybraną. Niezależnie, czy to będzie kółko, krzyżyk czy też podkreślenie. Ważna jest jednoznaczność wskazania. Przed wyborami istotne jest prowadzenie odpowiedniej kampanii informacyjnej. W telewizji i radiu powinny być programy z ekspertami, w których bardzo przystępnie by wyjaśniano zasady głosowania w poszczególnych wyborach. Trzeba też wygospodarować kilka godzin lekcyjnych w szkołach ponadgimnazjalnych na omówienie procesu wyborczego i zasad głosowania.

Trzeba pamiętać, że wzór karty się zmienia przy każdych wyborach i musi go określać PKW. Nie komplikujmy tego i pozostawmy, że tworzone są na podstawie wytycznych komisji. Wydaje mi się, że w ostatnich wyborach zawiodła komunikacja PKW ze społeczeństwem. Również emitowany spot wyborczy PKW, który wskazywał, że należy oddać jeden głos na jedną kartę, był mylący dla części wyborców. Należało wyciągnąć wnioski z wyborów w 2010 r., gdy były już podobne problemy na Mazowszu z kartą w formie broszury. Dlatego trzeba było m.in. wyjaśnić, że kartą wyborczą jest broszura i że na taką kartę oddaje się jeden głos.

Nie da się wszystkiego zapisać w ustawie. Chyba że ktoś chce wpisywać nawet gramaturę papieru. Uważam, że w kodeksie powinny być wpisane najważniejsze kwestie związane z drukiem karty wyborczej, np. format czy instrukcja sposobu głosowania. PKW, tak jak obecnie, na podstawie tych wytycznych ma określać szczegóły i zamieszczać je w Monitorze Polskim. Natomiast nie jestem przekonany, czy forma książeczki jest najszczęśliwsza. W ustawie należy zapisać, że są to karty do głosowania - niezbroszurowane. PKW musi się wtedy do tego dostosować. A tego, jaki będzie kolor karty czy układ rubryczek, nie trzeba określać w ustawie.

Czy powinna być wprowadzona kadencyjność PKW?

Siłą rzeczy rotacja członków PKW istnieje i jest wymuszona ich wiekiem. Przypomnijmy, że mogą oni pracować do 70. roku życia. Wprowadzenie kadencyjności byłoby jednak słusznym rozwiązaniem, zgodnym z powszechnymi standardami obsadzania stanowisk publicznych. Po dymisji poprzedniej komisji, w atmosferze ataku i nagonki niełatwo było namówić sędziów do kandydowania na członków PKW. Sędziowie mają jednak duże poczucie odpowiedzialności za kraj i suma summarum zgodzili się na objęcie tych stanowisk. Jako pierwszy prezes SN najchętniej wycofałabym swoich sędziów z PKW, ponieważ Sąd Najwyższy orzeka o ważności wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Obecnie do wykonywania funkcji członka PKW nigdy nie są zgłaszani sędziowie Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych, która orzeka o ważności wyborów. Chcę przypomnieć, że obecna formuła zasiadania sędziów w PKW była aprobowana przez całe społeczeństwo. Teraz to zaufanie stale się podrywa. Jeśli go nie będzie, to trzeba się zastanowić, czy sędziowie powinni zasiadać w PKW. Profesor Andrzej Rzepliński powiedział, że PKW jest administracją wyborczą. Sędzia nie mieści się w tym zakresie pojęciowym. Zawsze jest piastunem władzy sądowniczej, a nie piastunem administracji wyborczej. Na marginesie pragnę wskazać, że żyjemy w czasach podrywania wszelkich autorytetów, posłowie także nie cieszą się estymą społeczeństwa, ale nie oznacza to, że mamy zlikwidować parlament.

Kadencyjność powinna zostać wprowadzona np. na wzór Trybunału Konstytucyjnego. To powinno być naturalne, że co kilka lat część gremium się wymienia.

Można ją wprowadzić, ale to niewiele zmieni. Ma to bardziej symboliczne znaczenie niż praktyczne. W kodeksie wyborczym wprowadzono granicę 70 lat. Według mnie taka kadencyjność powinna być dłuższa niż parlamentu i prezydenta. Powinna więc wynosić sześć lat. Idealnym rozwiązaniem byłoby, aby wymieniano połowę składu, bo wymiana całego skutkowałaby tym, że trzeba byłoby się dłużej uczyć.

Uważam, że tak. Mamy kadencyjność w Trybunale Konstytucyjnym, która wynosi dziewięć lat. Również w PKW mogłaby tyle trwać. Obecnie jest cała nowa kadra, ale w przyszłości nie będzie wymiany całego składu, bo część sędziów będzie odchodzić wcześniej po ukończeniu 70 lat.

Czy należy wprowadzić przepisy, które przewidywałyby możliwość skrócenia kadencji wybranych lub powtórzenia wyborów?

Byłby to zamach na demokrację. Kwestię ważności należy pozostawić do rozstrzygania sądom. Z pewnością nie powinni o tym decydować politycy.

Zdecydowanie nie. Podstawowy standard prawa w państwach demokratycznych jest taki, że prawidłowość i ważność wyborów sprawdzają sądy, a nie parlamenty. Mieliśmy już sytuacje, że sądy w poprzednich wyborach nakazały powtórzenie głosowania w określonej gminie. I to się może zdarzyć także w tych wyborach. Nawet jeśli 20 proc. osób oddało głosy nieważne, to dlaczego ma cierpieć 80 proc., które zrobiło to prawidłowo?

Utrudniłoby to zmiany opcji rządzącej. To jest budowanie sobie pola do tego, aby przejąć rządy autorytarne. Mogłoby doprowadzić do tego, że jeśli ekipa rządząca przegra wybory, to może jeszcze szybko uchwalić ustawę o skróceniu kadencji jej następców, a nawet unieważnieniu wyborów. Manipulacja z wyborami ze strony polityków oznacza, że żegnamy się z demokracją.

Politycy nie mogą ustalać wyników wyborów. To nie ma nic wspólnego z demokracją.

Czy przepisy kodeksu wyborczego trzeba zmienić? Kiedy ewentualna nowelizacja powinna wejść w życie?

Byłoby niedobrze uchwalać zmiany w kodeksie wyborczym przed przyszłorocznymi wyborami. Prace mogą się już rozpocząć, ale nie mogą się toczyć w atmosferze pośpiechu i awantury medialnej. Pragnę zaznaczyć, że Sąd Najwyższy do regulacji zawartych w kodeksie wyborczym też ma swoje uwagi, które zgłaszałam w dorocznym sprawozdaniu z działalności SN. O tych propozycjach pisze szerzej dr Eliza Maniewska z Biura Sądów i Analiz SN w artykule skierowanym do "Przeglądu Sejmowego".

Jest potrzeba zmian w kodeksie wyborczym. Poza wymienionymi wcześniej zakazałbym też kandydowania na urząd wójta czy prezydenta miasta osobie, która nie mieszka na terenie danej gminy. Takie ograniczenie dotyczy radnych. Ponadto trzeba wrócić do rozwiązań, które przewidują, że osoba skazana prawomocnym wyrokiem za przestępstwo na karę grzywny również nie powinna kandydować. Wydaje mi się, że mamy dużo czasu, aby dokonać stosownych zmian przed kolejnymi wyborami samorządowymi. Nie bardzo wierzę, aby ten parlament to zrobił. Z pewnością na sześć miesięcy przed wyborami prezydenckimi nie można dokonywać zmian.

Trzeba zrobić dokładną analizę. Należy skonsultować zmiany z byłymi już członkami PKW. Nie należy się na nich obrażać, ale skorzystać z ich doświadczenia. To są ludzie, którzy się na tym znają. Prace mogą trwać i zmiany mogą być uchwalone, ale ich wejście w życie powinno się dopiero odbyć po wyborach parlamentarnych.

Prezydent zapowiedział, że będzie składał inicjatywę ustawodawczą dotyczącą nowelizacji i takie prace w jego kancelarii już trwają. Wejście w życie zależy od parlamentu. Musimy pamiętać, że zmiany nie powinny wchodzić na sześć miesięcy przed przeprowadzeniem kolejnych wyborów.

@RY1@i02/2014/242/i02.2014.242.183000600.805.jpg@RY2@

Prof. Małgorzata Gersdorf I prezes Sądu Najwyższego

@RY1@i02/2014/242/i02.2014.242.183000600.806.jpg@RY2@

Jerzy Stępień były prezes Trybunału Konstytucyjnego

@RY1@i02/2014/242/i02.2014.242.183000600.807.jpg@RY2@

Prof. Andrzej Zoll były rzecznik praw obywatelskich, były prezes TK, były przewodniczący PKW

@RY1@i02/2014/242/i02.2014.242.183000600.808.jpg@RY2@

Krzysztof Hubert Łaszkiewicz sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.