Dziennik Gazeta Prawana logo

W pojedynkę trudno blokować decyzje gminy

29 czerwca 2018

KRZYSZTOF IZDEBSKI Aby włączyć się do postępowania w sprawie szkodliwej dla środowiska inwestycji, mieszkańcy powinni założyć stowarzyszenie albo zwrócić się do organizacji pozarządowej

W ubiegłym tygodniu Naczelny Sąd Administracyjny wydał wyrok, w którym odmówił mieszkańcowi prawa do kwestionowania decyzji gminy w sprawie budowy nowej spalarni. Co w takiej sytuacji można zrobić?

Mieszkaniec, który nie zgadza się z decyzją gminy w indywidualnej sprawie dotyczącej innych podmiotów, ma ograniczone możliwości działania. Trudno jest wskazać, że naruszony został jego interes prawny, a więc nie będzie mógł brać udziału w postępowaniu administracyjnym. Pozostaje skorzystanie z prawa do składania skarg i wniosków do organów samorządu. Nie są one jednak zobowiązane do ich uwzględnienia i negatywne ich rozpatrzenie nie podlega badaniu przez sąd administracyjny.

Czy obywatel jest bezradny wobec decyzji gminy?

Nie. Może się starać walczyć o swoje prawa także w drodze postępowania cywilnego. Wnioskować o naprawienie szkody, jeśli np. w wyniku decyzji organów gminy narażono go na straty np. z uwagi na silną emisję hałasu z terenu inwestycji. Ale to działanie dopiero po fakcie, czyli w momencie, gdy już dane przedsięwzięcie zostanie przez gminę lub inwestora zrealizowane. Nie zablokuje on zatem realizacji decyzji, a jedynie będzie mógł zrekompensować sobie wyrządzoną mu działaniem innych osób szkodę. Na tym skuteczne środki walki w pojedynkę w zasadzie się wyczerpują. Znacznie łatwiej mieszkańcom kwestionować decyzje gminy, gdy działają zbiorowo.

Na przykład?

Mogą założyć stowarzyszenie albo też zwrócić się do organizacji pozarządowej, która najczęściej ma w tej kwestii doświadczenie. W ten sposób można się starać o wszczęcie lub włączenie w postępowanie, w toku którego wydana będzie decyzja. Organizacja taka działa wtedy na prawach strony i może dzięki temu np. kwestionować decyzję gminy przed sądem administracyjnym.

Z czego to wynika, że mieszkańcy, działając grupowo, np. jako stowarzyszenie, mogą być stroną?

Organizacje społeczne mogą na gruncie przepisów postępowania administracyjnego, jak i prawa o postępowaniu przed sądami przystępować do spraw dotyczących innych osób. Muszą wykazać, że przedmiot postępowania dotyczy ich statutowej działalności. W przypadku postępowania administracyjnego o dopuszczeniu organizacji do sprawy musi za tym jeszcze przemawiać interes społeczny.

Czy uważa pan, że prawo do posiadania przymiotu strony powinni mieć także indywidualni mieszkańcy? I czy w ogóle da się to zmienić?

Dyskusja na temat tego, kto może być stroną postępowania administracyjnego oraz jak definiuje się w tym kontekście interes prawny, jest przedmiotem imponującego dorobku naukowego i orzecznictwa sądowego. Wydaje się, że padły w niej wszystkie argumenty za i przeciw i obecnie obowiązująca regulacja oraz jej wykładnia, nie zawsze idealna, nie wymaga zmian. Choć jestem radykalnym zwolennikiem włączania obywateli w podejmowanie decyzji, to w przypadku postępowania w indywidualnej sprawie dopuszczenie do możliwości bycia stroną w każdym wypadku, w oderwaniu od tego, czy ktoś faktycznie ma interes prawny, spowodowałoby więcej szkód niż pożytku. Dlatego to organizacje pozarządowe powinny działać tam, gdzie istnieje ryzyko naruszenia praw mieszkańców czy ogólnie interesu publicznego.

Czasem zdarza się też tak, że gminy świadomie zwlekają z włączeniem stowarzyszenia jako strony postępowania. Zanim się to stanie, postępowanie jest już zakończone, a niekorzystna dla mieszkańców decyzja w sprawie konkretnego przedsięwzięcia została podjęta. Co w takiej sytuacji można zrobić?

To prawda, że nie można przystąpić do postępowania, które zostało już zakończone. Są zapewne organy, które to wykorzystują i odwlekają moment przystąpienia organizacji - czy to przez przewlekłość postępowania, czy też nieuzasadnioną odmowę. Oprócz wykorzystywania instrumentów postępowania administracyjnego i sądowoadministracyjnego regulujących sposób zwalczania przewlekłości można również rozważyć, czy nie doszło do popełnienia przestępstwa. Za organami stoją przecież konkretne osoby, które swoich działaniem, podyktowanym chęcią niedopuszczenia organizacji do postępowania w rozsądnym terminie, świadomie nie dopełniają swoich obowiązków.

Jak więc mogą walczyć mieszkańcy o zablokowanie decyzji gminy, jeśli nawet działając jako stowarzyszenie niekoniecznie osiągną zamierzony efekt?

Prawo nie zawsze jest najbardziej skutecznym instrumentem. Chociażby ze względu na bariery, o których wcześniej mówiłem. Istnieją bez wątpienia takie sytuacje, w których decyzja władz, chociaż skierowana jest do konkretnej osoby, np. inwestora, oddziałuje również na inne osoby. Dlatego mieszkańcy powinni korzystać też z takich form jak demonstracje, petycje czy zainteresowanie sprawą mediów. To są normalne formy wpływania na władze w każdym demokratycznym kraju. I władza powinna się z tym osobami liczyć. Nie tylko w okresie przedwyborczym.

@RY1@i02/2014/210/i02.2014.210.18300060b.802.jpg@RY2@

fot. wojtek górski

Krzysztof Izdebski, ekspert prawny Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska i akcji Masz Głos, Masz Wybór

Rozmawiała Urszula Mirowska-Łoskot

Darmowa komunikacja miejska: Populistyczna propozycja wyborcza czy realna szansa dla miast -

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.