TK nie poparł wspólników jednoosobowych spółek
Przepis mówiący, że jedyny udziałowiec sp. z o.o. prowadzi działalność, jest zgodny z konstytucją, a obowiązek opłacania przez niego składek nie powinien budzić wątpliwości. Niestety wciąż budzi, i to niemałe
25 września 2014 r. Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął, że art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych (dalej: ustawa), w zakresie odnoszącym się do wspólnika jednoosobowej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością jest zgodny z art. 64 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP (sygn. akt SK 4/12).
W sprawie, w której złożona została skarga kasacyjna podniesiono, że sporny przepis różnicuje wspólników spółek z o.o. ze względu na liczbę udziałowców. Takie działanie, zdaniem osoby skarżącej narusza konstytucję i pozbawione jest racjonalnego uzasadnienia. Ku zdziwieniu ekspertów Trybunał tego poglądu nie podzielił.
Kilku w lepszej sytuacji
Zgodnie z art. 8 ust. 6 pkt 4 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych, za osobę prowadzącą pozarolniczą działalność uważa się tylko takiego wspólnika sp. z o.o., który jest jej jedynym udziałowcem. To oznacza, że z tytułu tej działalności podlega on wszystkim ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnemu. Tym samym musi zgłosić się do ZUS i odprowadzać składki.
Natomiast udziałowiec spółki, w której jest co najmniej dwóch wspólników nie ma takiego obowiązku. Ponadto może być pracownikiem spółki i jako taki podlegać ubezpieczeniom, co nie budzi oporu ze strony ZUS i sądów.
Stanowisko trybunału
TK uznając, że badany przepis jest zgodny z konstytucją, podkreślił, że kryterium różnicujące ze względu na liczbę wspólników tak naprawdę nawiązuje do konstrukcji jednoosobowej spółki z o.o. Jest ona bowiem oparta o element osobowy. Charakteryzuje się skupieniem w jednym ręku uprawnień o charakterze majątkowym oraz tych korporacyjnych. W osobie jedynego wspólnika dochodzi do połączenia pracy i kapitału. A to z kolei pozwala na zakwalifikowanie takiej osoby jako prowadzącej pozarolniczą działalność. TK podkreślił przy tym, że zróżnicowanie traktowania wspólników sp. z o.o. ze względu na ich liczbę, nie narusza nakazu równej ochrony. Jest bowiem racjonalnie uzasadnione i pozostaje w związku z treścią i celem przepisów, w których jest zawarte. Jednocześnie zapobiega zawieraniu przez takie osoby umów o pracę ze spółką w celu uzyskania statusu pracowniczego oraz związanych z tym świadczeń z ubezpieczeń. Realizuje też postulat powszechności ubezpieczenia społecznego.
Trybunał wskazał także, że zróżnicowanie sytuacji wspólników jednoosobowych spółek z ograniczoną odpowiedzialnością nie jest nadmiernie obciążającym rozwiązaniem ustawodawczym, a przy tym realizuje konstytucyjną gwarancję zabezpieczenia społecznego.
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2014/196/i02.2014.196.03300010a.802.jpg@RY2@
Paweł Ziółkowski specjalista w zakresie podatków i prawa pracy
Trybunał uznał, że opłacanie składek od wspólnika jednoosobowej spółki z o.o. na zasadach przewidzianych dla przedsiębiorców jest zgodne z Konstytucją RP. Wyrok oczywiście należy uszanować, ale nie jest on bezdyskusyjny.
W ogóle ma się wrażenie, że ustawodawca zwraca szczególną uwagę na wspólników jednoosobowych spółek z o.o. Notarialna forma zawierania umów (zob. art. 210 par. 2 ustawy z 15 września 2000 r. - Kodeks spółek handlowych; t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1030) oraz konieczność opłacania składek powoduje, że faktycznie są oni traktowani inaczej niż wspólnicy pozostałych spółek, a stąd tylko krok do poczucia dyskryminacji.
W zakresie samych składek argumenty TK są mało przekonujące. W szczególności że składki płacą wyłącznie wspólnicy jednoosobowych spółek z o.o., a z obowiązku tego są zwolnieni wspólnicy jednoosobowych spółek akcyjnych - różnica między tymi spółkami jest na tyle mała, że wydawałaby się nieistotna dla celów ubezpieczeniowych, gdy tymczasem jest inaczej.
Ciekawą kwestią jest także możliwość zatrudnienia w spółce jej jednoosobowego wspólnika. Od strony formalnej nie ma tu większych przeszkód. Spółka ma osobowość prawną i jest odrębnym podmiotem od swojego wspólnika. W doktrynie podkreśla się jednak często, że taka umowa ma wątpliwą ważność, gdyż w gruncie rzeczy jest to umowa z samym sobą, a więc czynność nieważna.
Dodatkowym argumentem jest pewna fikcyjność regulacji. Na rynku występuje wiele podmiotów, w których np. 99 proc. kapitału znajduje się w rękach jednej osoby (a nawet więcej - znane są spółki, w których udział jednej osoby przekracza 99 proc.). Formalnie spółka jest wtedy co najmniej dwuosobowa, przy czym wspólnik mniejszościowy nie ma na nią żadnego wpływu. Nie ma szczególnej formy zawierania umów z członkami zarządu będącymi wspólnikami, możliwe jest ich zatrudnienie w ramach stosunku pracy, nie płaci się składek ZUS. Regulacja jest zatem zgodna z prawem, ale niekoniecznie z logiką.
Katarzyna Ukos
ekspert od ubezpieczeń społecznych i zdrowotnego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu