Farmy wiatrowe - NIK kontra NSA
Zielona energia powinna dostarczać jedynie pozytywnych emocji. Tymczasem lokalizowanie elektrowni wiatrowych przyprawia inwestorów o ból głowy. Zasadniczym problemem są sprzeciwy organizacji społecznych. Receptą Najwyższej Izby Kontroli na złagodzenie konfliktów ma być zwiększenie udziału mieszkańców gmin w decydowaniu o lokalizacji farm wiatrowych poprzez referenda. Stoi to jednak w sprzeczności ze stanowiskiem Naczelnego Sądu Administracyjnego.
NIK negatywnie oceniła proces powstawania elektrowni wiatrowych. W raporcie zawierającym wyniki kontroli dotyczącej lokalizacji i budowy farm wiatrowych izba zarzuciła gminom m.in., że te wymuszały na inwestorach dokonywanie darowizn w zamian za zgodę na lokalizację lub uzależniały uchwalanie bądź dokonywanie zmian w planach przestrzennych od sfinansowania dokumentacji planistycznej. Ponadto wyszło na jaw, że w ok. 30 proc. kontrolowanych gmin były lokalizowane na gruntach należących do radnych, wójtów lub urzędników gminnych, którzy brali udział w procesie decyzyjnym.
Nie wszystkie zidentyfikowane przez NIK nieprawidłowości są tak oczywiste. Zarzucono np. gminom, że żadna z nich nie zdecydowała się na zorganizowanie referendum w tej sprawie, mimo że - zdaniem NIK - taką formę rozstrzygnięcia dopuszczają przepisy. Z kolei NSA w niedawnym wyroku z 20 marca 2014 r. (sygn. akt II OSK 344/14) wskazuje, że brak ku temu podstaw, i twierdzi, że referendum odnoszące się do lokalizacji elektrowni wiatrowych, a tym samym do formułowania założeń planistycznych, stałoby w sprzeczności z przepisami, w tym z ustawą o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. W podobnym tonie NSA wypowiadał się już wcześniej, choćby w wyroku z 13 listopada 2012 r. (sygn. akt II OSK 2467/12).
Zgodnie z ustawą o referendum lokalnym poddane pod rozstrzygnięcie społeczności gminnej mogą być sprawy dotyczące wspólnoty, o ile sprawa mieści się w zakresie zadań i kompetencji jej organów, a wynik referendum nie może prowadzić do rozstrzygnięć sprzecznych z prawem. Do zadań należą m.in. sprawy związane z ładem przestrzennym czy gospodarką nieruchomościami.
Przepisy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym są jasne: zamierzenie inwestycyjne musi być zgodne z planem zagospodarowania, a w jego braku - z decyzją o warunkach zabudowy. Plan jest prawem miejscowym, dla którego uchwalenia przewidziano szczególną procedurę opartą na systemie zawiadomień, uzgodnień, opiniowania, zgłaszania wniosków, zarzutów protestów, które mają na celu pogodzenie interesów jednostek z interesami ogółu. Z kolei indywidualna decyzja o warunkach zabudowy musi być poprzedzona szczegółowo zdefiniowanym postępowaniem.
Zdaniem NSA rozstrzygnięcie w drodze referendum o lokalizacji farm wiatrowych byłoby sprzeczne z prawem. Referendum nie może zastąpić aktu normatywnego, jakim jest miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, ani indywidualnej decyzji o warunkach zabudowy.
Cóż, w końcu nikt nie jest nieomylny...
@RY1@i02/2014/180/i02.2014.180.08800070a.802.jpg@RY2@
Maciej Górski aplikant adwokacki, ekspert w Instytucie Badań nad Prawem Nieruchomości
Maciej Górski
aplikant adwokacki, ekspert w Instytucie Badań nad Prawem Nieruchomości
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu