Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Informacje trudne do zdobycia? Absurdalne tłumaczenia

30 czerwca 2018

Izdebski: Urzędnicy traktują prawo obywateli do dostępu do informacji bardzo wybiórczo

13 maja wysłaliśmy do wszystkich ministerstw i kancelarii premiera pytania o kontrakty na usługi PR, marketingowe i reklamowe. Mimo iż urzędy mają zgodnie z ustawą o dostępie do informacji publicznej dwa tygodnie na udzielenie odpowiedzi, tylko około połowy urzędów dotrzymało tego terminu.

Niestety wcale nie jestem tym zaskoczony. Urzędnicy wciąż traktują prawo obywateli do dostępu do informacji bardzo wybiórczo. Pewnie ministerstwa tłumaczyły się, że sprawa jest skomplikowana, że wymaga wiele pracy od wielu urzędników i wykonania analiz.

Dokładnie tak. Przykładowo resort rolnictwa podał nam tylko sumę wartości wszystkich takich kontraktów bez ich treści, bo wymagałoby to "pracochłonnego zbierania i przetwarzania danych".

To jedno z najpowszechniej stosowanych tłumaczeń czy raczej wybiegów. Równie często pojawia się też traktowane jako furtka w ustawie tłumaczenie, że informacja, o którą się wnioskuje, to informacja przetworzona, którą urzędnicy mają obowiązek udostępnić nie w terminie 14 dni, tylko już nie dłuższym niż dwa miesiące.

Tak nam odpowiedziało Ministerstwo Skarbu Państwa i stwierdziło, że odpowie dopiero po czterech tygodniach.

Ależ w żadnym wypadku, takie tłumaczenie jest absurdalne. Informacja przetworzona byłaby wtedy, gdyby pytanie było np. o to, jaki procent ogólnych wydatków resortu stanowiły te na promocję i jak zmieniał się on w poszczególnych latach. Gdy wniosek jest tylko o wykaz umów, to rozsądnym terminem na odesłanie odpowiedzi to 2-3 dni, a nie kilka tygodni. Przecież wszystkie rejestry kontraktów prowadzone są dziś nie w papierowych segregatorach, tylko w postaci elektronicznej. Niestety wygląda to tak, jakby urzędom zależało na tym, by tych informacji nie udzielić, jak najdłużej przeciągać sprawę, zniechęcić do jej drążenia. Sami mamy takie przykłady, np. z wnioskiem o szczegóły tarczy antykorupcyjnej, gdzie na odpowiedzi czekaliśmy prawie cztery lata.

Może najłatwiej by było te wszystkie umowy publikować w Biuletynach Informacji Publicznej?

Oczywiście, że tak, i powinna to być norma. Niestety wciąż jest to wyjątek. Ale są pierwsze jaskółki zmian. Początek dała Warszawa, która zaczęła prowadzić Centralny Rejestr Umów, a podążyły za nią kolejne samorządy. Łącznie takie rejestry prowadzi ich już prawie setka. Gorzej jest z jawnością kontraktów w urzędach centralnych.

@RY1@i02/2014/110/i02.2014.110.000001000.802.jpg@RY2@

wojtek górski

Krzysztof Izdebski, prawnik specjalizujący się w dostępie do informacji publicznej, prawnych aspektach kontroli społecznej oraz przeciwdziałaniu korupcji, ekspert Pozarządowego Centrum Dostępu do Informacji Publicznej

Rozmawiała Sylwia Czubkowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.