Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szkoły jazdy nie będą musiały co chwilę wymieniać aut

1 lipca 2018

Procedury

Dziś Senat będzie obradował nad nowelizacją ustawy o kierujących pojazdami (Dz.U. z 2011 r. nr 30, poz. 151 ze zm.). Uchwalona przez Sejm ustawa wprowadza kilka istotnych zmian dla przedsiębiorców prowadzących szkoły jazdy. Fundamentalną jest umożliwienie zdawania egzaminu dla kandydatów na kierowców przy wykorzystaniu samochodu, w którym odbywano szkolenie w ośrodku szkolenia kierowców. Dla zdających taka zmiana nie ma wielkiego znaczenia, bowiem bardzo rzadko zdarza się, aby osoba, która odbywała szkolenia w samochodzie danej marki, musiała zdawać egzamin innym pojazdem. Dzieje się tak dlatego, że szkoły jazdy natychmiast wymieniają swój tabor za każdym razem kiedy robią to poszczególne wojewódzkie ośrodki ruchu drogowego.

- Kłopot w tym, że niektóre WORD-y, które wynajmują auta, zmieniają tabor zbyt często. Przykładowo w Skierniewicach w ciągu czterech lat egzaminy odbywały się trzema samochodami. Klienci chcą się uczyć w takich autach, w jakich później będą zdawać egzamin, więc szkoły jazdy muszą sprzedawać niezamortyzowany tabor, by kupić lub wynająć nowy - tłumaczy Krzysztof Bandos, prezes Stowarzyszenia Właścicieli i Instruktorów Ośrodków Szkolenia Kierowców MOST.

Przedsiębiorcy są jednak nie tyle zakładnikami WORD-ów, ile dealerów, którzy wynajmują WORD-om auta nawet za 1 grosz miesięcznie. To oznacza, że wynajem 12 aut przez cztery lata kosztuje ich 5,76 złotych brutto. Podczas gdy OSK zapłacą za to 700 tys. zł (ok. 1 tys. zł za miesiąc). Zmiana ustawy, która umożliwi przyszłym kierowcom zdawanie egzaminu samochodem należącym do OSK, pozwoli szkołom jazdy na uniezależnienie się od częstych zmian aut przez WORD-y.

Przyjęta przez Sejm nowelizacja likwiduje też obowiązkowe szkolenie teoretyczne, przy zachowaniu egzaminu z teorii.

- Każdy będzie mógł sam wybrać, jaka forma nauki mu odpowiada, czy w szkole jazdy, czy poprzez e-learning, czy też nauczy się z podręczników - wyjaśnia Arkadiusz Litwiński z PO, członek sejmowej komisji infrastruktury. Zdaniem posła przełoży się to też na obniżenie cen kursów dla osób niekorzystających z zająć teoretycznych.

- Nie ma powodów, aby osoba, która nie uczestniczy w wykładach, płaciła tyle co ta, która przeszła szkolenie w pełnym zakresie - dodaje poseł.

Jednak w opinii Krzysztofa Bandosa obniżki opłat za zajęcia nie są takie oczywiste, bo obecna cena kursów jest de facto ceną za zajęcia praktyczne.

- Ośrodki, które traktują teorię po macoszemu, są z tej zmiany zadowolone. Jednak to rozwiązanie przyniesie negatywne skutki dla bezpieczeństwa ruchu drogowego - prognozuje instruktor.

- Dowolność szkolenia teoretycznego została zaczerpnięta z modelu brytyjskiego. Tylko że nikt nie przeanalizował działania całego systemu, a jedynie skopiowano jeden z trybików. A przecież tam dzieci już od przedszkola w trakcie całej swojej edukacji mają obowiązkowe wychowanie komunikacyjne - zaznacza Bandos.

Instruktorzy krytykują też wprowadzenie możliwości jazdy motocyklem o pojemności silnika do 125 cm sześć. z automatyczną skrzynią biegów (w praktyce dotyczy to większych skuterów) każdemu, kto posiada prawo jazdy kat. B przynajmniej przez trzy lata. Co prawda posiadacze prawa jazdy autem osobowym mogą już dziś jeździć skuterami, ale tylko takimi, które rozwijają prędkość do 50 km/h. Skutery z silnikiem do 125 cm sześć. mogą rozwijać prędkość do 140 km/h.

- Jazda jednośladem różni się jednak od jazdy samochodem. Dlatego dobrym pomysłem byłoby umożliwienie posiadaczom prawa jazdy kat. B, jazdy takimi pojazdami po zdaniu egzaminu bez konieczności przechodzenia szkolenia - postuluje Bandos.

Piotr Szymaniak

 piotr.szymaniak@infor.pl

Prace w Senacie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.