Dziennik Gazeta Prawana logo

Inwestorzy w kolejce do kasy miasta

21 lutego 2014

Warszawa nie miała prawa pobierać od deweloperów pieniędzy za zmiany umów użytkowania wieczystego. Teraz za to płaci. To może być jednak dopiero początek roszczeń

Pierwsi inwestorzy wygrywają z Warszawą sprawy o zwrot setek tysięcy złotych bezpodstawnie pobranych za zmianę umów użytkowania wieczystego gruntów.

- Jak dotąd toczyły się dwa takie postępowania. Łącznie w ich rezultacie miasto zwróciło inwestorom około 1,2 miliona złotych - przyznaje Bartosz Milczarczyk, rzecznik prasowy Urzędu m.st. Warszawy.

Opłata bez podstawy

Sprawa dotyczy lat 2007-2010, kiedy w stolicy obowiązywała uchwała rady miasta z 22 listopada 2007 roku (nr XIX/634/2007), zmieniająca uchwałę w sprawie zasad nabywania, zbywania i obciążania nieruchomości m.st. Warszawy oraz ich wydzierżawiania lub najmu na okres dłuższy niż trzy lata. Zgodnie z jej par. 6b użytkownik wieczysty, który chciał zmienić cel przeznaczenia gruntu (np. z komercyjnego na mieszkaniowy), zobowiązany był do wpłaty na rzecz miasta kwoty "odpowiadającej 12,5 proc. różnicy pomiędzy aktualną wartością nieruchomości określoną dla dotychczasowego sposobu użytkowania i zagospodarowania nieruchomości a aktualną wartością nieruchomości określoną dla nowego sposobu użytkowania i zagospodarowania nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste". Kwota ta nie mogła być jednak mniejsza niż 12,5 proc. aktualnej wartości działki.

Uchwala obowiązywała trzy lata: do momentu, gdy Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, rozpoznając skargę jednego z inwestorów, stwierdził jej nieważność w części dotyczącej zmiany umów użytkowania wieczystego (wyrok z 28 grudnia 2010 r., sygn. akt I SA/Wa 1563/10).

- Podstawą rozstrzygnięcia było przyjęcie przez WSA, że rada miasta nie posiada kompetencji do podejmowania uchwał w przedmiocie ustalenia zasad zmiany umów użytkowania wieczystego - wyjaśnia radca prawny Renata Robaszewska, wspólnik w kancelarii Robaszewska & Płoszka, Radcowie Prawni.

Podstawą prawną uchwały był bowiem art. 18 ust. 2 pkt 9 lit. a ustawy o samorządzie gminnym (t.j. Dz.U. z 2001 r. nr 142, poz. 1591 z późn. zm.). Zgodnie z nim do wyłącznej właściwości rady gminy należało podejmowanie uchwał w sprawach majątkowych gminy przekraczających zakres zwykłego zarządu.

- WSA zwrócił uwagę, iż wskazany przepis odnosi się do wyraźnie w niej określonych czynności przekraczających zwykły zarząd, takich jak np. zbycie, nabywanie, czy też obciążanie nieruchomości, a nie do zasad zmiany umów użytkowania. WSA zauważyło, że wykonywanie umów użytkowania wieczystego, a w tym dokonywanie zmian jej warunków, należy do czynności zwykłego zarządu nieruchomością. A do tego nie jest wymagana uchwała o charakterze aktu prawa miejscowego - wskazuje mecenas Robaszewska.

Pieniądze do zwrotu

Po wyroku część z deweloperów, którzy ponieśli opłaty w oparciu o nieważne zapisy uchwały, podjęła decyzję o domaganiu się ich zwrotu.

- Wraz z rozstrzygnięciem WSA, od którego nie wniesiono skargi kasacyjnej, odpadła bowiem podstawa naliczenia opłat, i to z mocą wsteczną. Opłaty te nie są jednak zwracane automatycznie. Wymagana jest tu aktywność ze strony inwestora - wyjaśnia mec. Robaszewska.

I podkreśla, że patrząc na okres obowiązywania unieważnionej uchwały, można przypuszczać, że roszczenie o zwrot pieniędzy ma wiele podmiotów.

- To była końcówka boomu nieruchomościowego, ale biorąc pod uwagę, że w Warszawie znaczna część inwestycji powstaje na użytkowaniu, zmiany umów w tym okresie były na porządku dziennym - twierdzi ekspertka.

Dlaczego jednak w sądach do tej pory wygrało dopiero dwóch inwestorów?

- Przypuszczam, że z niewiedzy. Te dwie sprawy są sprawami pionierskimi i zapewne zainicjują aktywność kolejnych deweloperów - wskazuje radca prawny Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Dodaje, że przyczyna małej aktywności przedsiębiorców na salach sądowych może być jeszcze jedna.

- Nie wykluczam, że pomiędzy miastem a warszawskimi deweloperami trwają nieformalne rozmowy. Często dla miasta bardziej dotkliwe jest wyłożenie żywej gotówki z kasy, niż dokonanie jakiś ruchów na majątku czy też w decyzjach, co jest korzystniejsze dla miasta - mówi Płochocki.

Opłaty nie są zwracane automatycznie. Wymaga to aktywności inwestora

@RY1@i02/2014/036/i02.2014.036.18300040c.803.jpg@RY2@

Od czego zależy wysokość opłaty

Anna Krzyżanowska

 anna.krzyzanowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.