Wyrok jest, leku wciąż brak
ZDROWIE
Ministerstwo Zdrowia nie ma podstaw, żeby odmawiać leczenia kilkuletniego Pawła cierpiącego na wrodzoną dystrofię mięśni - orzekł przed miesiącem Naczelny Sąd Administracyjny (II GSK 2765/16). Chłopiec do tej pory nie otrzymał jednak pomocy. Urzędnicy twierdzą, że czekają na pisemne uzasadnienie wyroku. Ale nie dają gwarancji, że wówczas pomogą choremu. Gra toczy się o 1,5 mln zł rocznie.
- Zgodnie z wyrokiem NSA resort zdrowia nie może odmówić refundacji w oparciu o przepisy, na które dotychczas się powoływał - uważa Marta Balcerowska z kancelarii Domański Zakrzewski Palinka, która prowadziła sprawę chłopca. Podkreśla, że urzędnicy nie powinni czekać na uzasadnienie, bo znają je już z orzeczenia I instancji.
- Zgodnie z wyrokami leczenie powinno być sfinansowane - stwierdza prawniczka Paulina Kieszkowska, która wygrała dla pacjentów dwie podobne sprawy w NSA i sześć w WSA. Wie tylko o jednym wyroku NSA na korzyść resortu. We wszystkich chodzi o drogie leki, które muszą być sprowadzane z zagranicy.
Prawnicy nie mają wątpliwości, że grając na zwłokę, urzędnicy szukają sposobów, by nie płacić. W zeszłym roku - za poprzedniej ekipy - resort zignorował wyrok NSA dotyczący 11-letniego Kacpra z zespołem Traps. ⒸⓅ
Klara Klinger
A8
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu