Monopolizacja pieniędzy z hazardu
REGULACJE Eksperci nie mają wątpliwości: plany rozlokowania automatów do gier po całej Polsce jasno wskazują, że rządowi chodzi o pieniądze, a nie o zdrowie
Przedstawiciele branży liczyli na liberalizację rynku, a zostaną z niego wyrzuceni całkowicie. Projekt nowelizacji ustawy o grach hazardowych zakłada bowiem wyraźnie: urządzanie gier na automatach poza kasynami będzie wyłączną kompetencją państwa. W jego imieniu wykonywać ją będzie Totalizator Sportowy.
Dlaczego? Tłumaczył to niedawno w wypowiedzi dla Wirtualnej Polski wiceminister finansów Wiesław Jańczyk. "Często gracze nie mają wiedzy, czy te gry są urządzane legalnie. Chcemy to uporządkować" - stwierdził.
Innymi słowy rząd chce wprowadzić jasną regułę - legalna gra na jednorękich bandytach dostępna wyłącznie w kasynach oraz punktach Totalizatora. Wszędzie indziej będzie to biznes niezgodny z prawem, za co do odpowiedzialności karnoskarbowej pociągnięty może zostać nie tylko organizator gry, lecz także uczestnik.
W ocenie resortu państwowy monopol korzystnie wpłynie na zdrowie obywateli. W salonach gier pracownicy będą pilnowali, aby nie grały osoby niepełnoletnie, a na ekranach automatów mają się wyświetlać komunikaty, ile dany gracz przegrał już pieniędzy.
Po pierwsze zysk
Eksperci jednak nie mają wątpliwości - rządowi nie chodzi wcale o zdrowie obywateli, lecz o pieniądze. Z urządzania gier można rocznie wyciągnąć kilka miliardów złotych. - I o to chodzi ministerstwu. A tym samym rozwiązanie wydaje się niezgodne z prawem Unii Europejskiej - twierdzi adwokat Dawid Korczyński.
Wszelkie ograniczenia w swobodzie prowadzenia biznesu - a bez wątpienia państwowy monopol jest takim ograniczeniem - muszą bowiem realizować cel nadrzędny. Mogłaby nim być ochrona zdrowia, ale już nie chęć zwiększenia wpływów budżetowych.
Mecenas Korczyński wskazuje przy tym na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE dotyczący austriackiej ustawy o grach losowych (wyrok z 30 kwietnia 2014 r., sygn. C-390/12). W uzasadnieniu tego orzeczenia czytamy, że "cel polegający na zwiększeniu przychodów skarbu państwa nie może uzasadniać (...) ograniczenia swobody świadczenia usług". - Inaczej mówiąc, państwo nie może wprowadzać oligopolu czy monopolu tylko po to, by konsumenci zamienili prywatnego dostawcę usług na państwowego - wyjaśnia Dawid Korczyński.
To, że właśnie taki cel przyświeca ustawodawcy, podejrzewa także dr Marcin Górski, radca prawny w kancelarii Tataj Górski. - Treść projektowanych przepisów w obecnym brzmieniu całkowicie rozmija się z uzasadnieniem projektu - twierdzi.
I dodaje, że sprawa jest o tyle ciekawa, że takie samo uzasadnienie pojawiało się już przy okazji wcześniejszych nowelizacji. - Skoro politycy dalej dostrzegają potrzebę nowelizowania, to może powinni się najpierw zastanowić, z czego wynika fakt, że oczekiwane rezultaty w postaci ograniczenia liczby uzależnień i szarej strefy są wprost odwrotne od rzeczywistych efektów, a dopiero potem podnosić rękę za przegłosowaniem ustawy - mówi dr Górski.
Po drugie monopol
Eksperci podkreślają, że dopóki rząd nie udowodni czarno na białym - np. poprzez przeprowadzanie rzetelnych badań rynkowych - że wprowadzenie monopolu zmniejszy problem uzależnienia od hazardu, dopóty tę branżę trzeba traktować tak samo jak każdą inną.
- Wyobraźmy sobie, że rząd objąłby monopolem wypiek i sprzedaż pieczywa. Wszyscy piekarze zostaliby z zakupionymi maszynami, budynkami gospodarczymi i nałożonym na nich realnym zakazem działalności. W takiej sytuacji stawia się właśnie branżę hazardową - wskazuje Artur Górczyński, były poseł, ekspert rynku gier hazardowych. - Monopol na władzę nie oznacza monopolu na wiedzę - konstatuje.
Jak mówi, próby monopolizowania rynku gier na automatach miały miejsce już w kilku państwach europejskich. I efekty są dalekie od oczekiwanych. - Jedynie kraje islamskie w pewnym stopniu poradziły sobie z problemem poprzez zakazy. Ale chyba nie jest to najlepszy przykład do naśladowania - uważa Górczyński.
To stanowisko zbieżne z opinią reprezentującej część branży Izby Gospodarczej Producentów i Operatorów Urządzeń Rozrywkowych. Apeluje ona do rządu, by zamiast pozbywać się z rynku przedsiębiorców, wprowadzić sprawdzający się w niektórych państwach UE system licencyjny. Wówczas z jednej strony państwo kontroluje rynek gier i zarabia na jego funkcjonowaniu, a z drugiej - nie narusza praw przedsiębiorców.
Izba zaznacza, że najlepiej widać to na przykładzie Włoch, które w 2008 r. znalazły się wśród państw z najwyższym zadłużeniem. By ratować budżet, Włosi dokonali znaczącej liberalizacji rynku gier hazardowych. W rezultacie gwałtownie wzrosły przychody branży, co przełożyło się na dodatkowe miliardy odprowadzane w podatkach do państwowej kasy.
- A monopol państwa nie ograniczy przecież wcale szarej strefy - uprzedza prezes izby Stanisław Matuszewski.
Przedstawiciele Ministerstwa Finansów uważają jednak inaczej. Ich zdaniem najważniejsze jest to, że ani państwu, ani Totalizatorowi Sportowemu zysk nie będzie przesłaniał dobra obywateli. Dzięki temu zaś uda się w końcu wprowadzić w Polsce odpowiedzialną politykę hazardową.
@RY1@i02/2016/154/i02.2016.154.18300040a.801(c).jpg@RY2@
Monopol z automatu
Patryk Słowik
Projekt ustawy trafił do Sejmu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu