Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowe oblicze mediacji

31 maja 2017

Takie rozwiązywanie sporów sprawdzi się przede wszystkim w mniejszych miejscowościach - mówi dr hab. Magdalena Tabernacka z Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego

Z informacji o działalności sądów administracyjnych za 2016 r. wynika, że do postępowania mediacyjnego zostało skierowanych zaledwie osiem spraw, z czego nie załatwiono w tym trybie żadnej. Dlaczego mediacja w postępowaniu sądowoadministracyjnym jest tak mało popularna?

Początkowo statystyki dawały nadzieję, że nowa regulacja się przyjmie. W pierwszym roku jej obowiązywania do mediacji skierowano bowiem aż 679 spraw, z czego załatwiono 170. Z każdym rokiem było ich jednak coraz mniej. Jest kilka powodów, dla których tak się stało.

Po pierwsze, nie wszystkie sprawy zawisłe przed sądem administracyjnym nadają się do mediacji. Co prawda przepisy prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi nie wprowadzają żadnych wyłączeń przedmiotowych, jednak w wielu przypadkach polubowne załatwienie sprawy jest niemożliwe. Należą do nich m.in. sprawy dotyczące aktów prawa miejscowego, gdzie trudno jest przewidzieć wynik uchwały organu kolegialnego.

Jakie są zatem szanse, że mediacja wprowadzona do postępowania administracyjnego się sprawdzi?

Wierzę, że spore. Aczkolwiek sprawy będą wyglądały odmiennie w sytuacji mediacji między organem i stroną oraz w przypadku sporu między stronami postępowania. Jeżeli chodzi o pierwszą sytuację, to można już zaobserwować praktykę, w której organ uzgadnia z petentem istotne elementy rozstrzygnięcia, więc jest szansa, że nowe przepisy będą formalną podstawą takich działań także i teraz. Po drugie, urzędnicy często w obawie przed zarzutem o przekroczenie uprawnień nie byli skłonni do zawierania ugody ze stroną. Teraz ich koncyliacyjne działania będą miały podstawę prawną.

Poza tym mediacje będą prowadzone przez mediatorów zawodowych, więc to również zwiększa szansę ich powodzenia. Niewłaściwe byłoby powierzenie ich urzędnikom, bowiem w przeważającej liczbie nie są oni przygotowani do mediowania. Ich praktyka zawodowa, która opiera się na władczym załatwianiu spraw, temu nie sprzyja, czego dowodem jest stosunkowo niewielkie wykorzystanie funkcjonującej od dawna w postępowaniu administracyjnym instytucji ugody, którą mogą zawrzeć strony o przeciwstawnych interesach. Lepiej by osobą zaangażowaną w rozwiązanie konfliktu był zawodowy podmiot organizacyjnie i społecznie usytuowany poza strukturą urzędu.

Jaki interes będzie miał organ w kierowaniu spraw do mediacji, prócz ograniczenia odpowiedzialności urzędników?

Panuje przekonanie, że organ nie musi się przejmować społecznymi racjami tkwiącymi u podstaw konfliktów, które ujawniają się w procesie stosowania prawa, ale zapewniam, że tak nie jest. Od 30 lat w Polsce jest budowane społeczeństwo obywatelskie i można zauważyć, że ludzie funkcjonują zgodnie z założeniami tej idei. Proszę pamiętać, że człowiek decydując się na pracę urzędnika nie przestaje być członkiem danej społeczności. Oczywiście w dużych aglomeracjach, gdzie petent i pracownik administracji są anonimowi, łatwiej jest wydać decyzję, która jest dla strony niekorzystna lub nie uwzględnia pewnych społecznie istotnych racji, ponieważ nie ma tu indywidualnych relacji. Dlatego jestem pewna, że mediacje sprawdzą się przede wszystkim w mniejszych miejscowościach, gdzie powiązania między członkami wspólnoty samorządowej są intensywne i wielopłaszczyznowe.

Ponadto każdy spór generuje duże koszty tak po stronie organu, jak i stron zaangażowanych w konflikt. Z kolei mediacja pozwala na zaoszczędzenie wydatków. Istnieje jeszcze kwestia społecznych uwarunkowań. Można pokusić się o stwierdzenie, że więcej mediacji będzie wszczynanych przed wyborami samorządowymi. Wówczas administracja będzie chciała wykorzystać ten instrument, aby pokazać się od strony proobywatelskiej.

Wprowadzenie instytucji mediacji do k.p.a. ma realizować wizję administracji z ludzką twarzą. Czy faktycznie tak będzie?

Zdecydowanie. W doktrynie funkcjonuje takie pojęcie jak zmiana paradygmatu administrowania. W skrócie chodzi o przechodzenie z cesarskich stosunków w urzędach do takich, gdzie ze stroną po prostu się rozmawia. Chociaż w tym względzie dużo nam brakuje np. do krajów skandynawskich, to jednak powoli się to zmienia. Musimy pamiętać, że administracja to nie jest abstrakcyjna siła nadana przez bóstwo, tylko są to ludzie dla ludzi. Myślę, że mediacje są szansą na podniesienie standardów administrowania, ale przede wszystkim na to, żeby obywatel w państwie czuł się u siebie.

Rozmawiała Paulina Szewioła

Cała rozmowa na www.gazetaprawna.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.