Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo administracyjne

Prawo pozwala przymykać oczy na tykające bomby ekologiczne

16 lutego 2022
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Procedury stwierdzania, czy skażenie gruntu znacząco zagraża życiu ludzi i środowisku, będą wydmuszką. Dlaczego? Bo nie idzie za nimi obowiązek badania terenów przemysłowych przeznaczanych przez samorządy pod zabudowę mieszkaniową, usługową, rekreacyjną

Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie oceny występowania znaczącego zagrożenia dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska w przypadku zanieczyszczenia powierzchni ziemi. Znajduje się on obecnie w konsultacjach. Dokument ujednolica procedury, według których mają postępować regionalne dyrekcje ochrony środowiska (RDOŚ). Jeśli RDOŚ stwierdzi, że istotnego zagrożenia nie ma, będzie mógł zwolnić z konieczności remediacji terenu, czyli usunięcia zanieczyszczenia lub ograniczenia jego rozprzestrzeniania.

Sęk w tym, że aby sprawdzić, czy zanieczyszczenie znacząco zagraża życiu ludzi, czyli np. może powodować raka, potrzebne jest podstawowe badanie stwierdzające, że ziemia jest zanieczyszczona. Do wykonywania takich badań mało kto się jednak kwapi, nawet jeśli tereny poprzemysłowe przekształcane są pod zabudowę mieszkaniową, usługową lub grunty rekreacyjne. Dlaczego? Bo chociaż badanie nie jest w skali całej inwestycji kosztowne, to usuwanie zanieczyszczeń już tak.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.