Reklamy i pieniądze w kodeksowych ryzach
O tym, że zbliża się kampania wyborcza, przypominają nam rosnące jak grzyby po deszczu billboardy i plakaty wyborcze. I z każdym dniem pewnie będzie ich więcej. Zlecające taką reklamę komitety muszą jednak pamiętać, że nie wszystkie chwyty są dozwolone. I tak w ostatnim czasie w wielu miejscach Polski pojawiły się tablice informujące, że PiS wziął miliony złotych i nie spełnił kilku głoszonych obietnic. Problem w tym, że nie było wiadomo, kto jest ich autorem. To znaczy, takiej informacji nie było na billboardzie. A to jest naruszenie kodeksu wyborczego, który wymaga, by materiały agitacyjne były sygnowane przez komitet wyborczy. Komitety wyborcze muszą także pamiętać, że przy drogach publicznych nie mogą umieszczać bez zgody zarządcy plakatów wyborczych. Te, które jej nie zdobędą, muszą się liczyć ze słonymi karami finansowymi.
Nowy kodeks wyborczy wprowadził za to ułatwienie, jeśli chodzi o kolportaż wyborczych ulotek. Obecnie osoba, która będzie je rozdawała, nie musi mieć pisemnej zgody pełnomocnika wyborczego. Wcześniej za jej brak groziła grzywna, a nawet areszt. O tych i innych zasadach związanych z agitacją wyborczą, a także finansowaniem kampanii wyborczej piszemy w drugiej części cyklu poświęconego wyborom samorządowym. ©℗ C4–5
Lj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu