Rząd chce kamer w rzeźniach i wzmocnienia inspekcji
W Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi trwają prace nad wprowadzeniem obowiązku całodobowego monitorowania większości ubojni w Polsce – dowiedział się DGP. To odpowiedź na proceder nocnego uboju tzw. leżaków
Projekt ustawy wprowadzającej obowiązkowe stosowanie monitoringu w rzeźniach znajduje się na etapie prac wewnątrzresortowych. Kamery miałyby obejmować miejsca wyładunku zwierząt oraz pomieszczeń do ich ogłuszania i wykrwawiania. Nagrania musiałyby być udostępniane w każdym czasie osobom sprawującym urzędowy nadzór nad ubojem zwierząt w rzeźni w imieniu powiatowego lekarza weterynarii, a także przekazywane Inspekcji Weterynaryjnej na jej żądanie oraz niszczone przez ten organ po trzech miesiącach. Nowy obowiązek miałby dotyczyć aż 710 z 775 ubojni funkcjonujących obecnie w Polsce. To pomysł na zatrzymanie procederu skupowania przez rzeźnie od handlarzy bydła leżącego oraz – w niektórych przypadkach – nawet padłego.
Ale Marek Sawicki, poseł PSL i były minister rolnictwa, mówi nam, że nowe obowiązki w zakresie monitoringu to za mało. Trzeba wzmocnić jeszcze Inspekcję Weterynaryjną, co zresztą resort już planuje. W końcu nagłośnione przez media nieprawidłowości były możliwe tylko dzięki współpracy właścicieli niektórych rzeźni z powiatowymi lekarzami weterynarii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.