Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawnik

Adwokacki relatywizm czy sędziowska krótkowzroczność?

17 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

Z askakująca polemika w stosunku do tez wywiadu, którego udzieliłem DGP („Nie wolno poświęcić interesu klienta dla realizacji własnych wizji” – DGP nr 145/20), pojawiła się w felietonie pana sędziego Piotra Mgłośka „Adwokacki relatywizm” (DGP nr 157/20). Zaskakująca, bo w miejsce rzetelnej prawnej analizy, zaklinająca rzeczywistość na podstawie emocji i życzeń. Wprowadzająca w błąd czytelników co do prawnych mechanizmów wynikających z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z listopada 2019 r. i uchwały trzech izb Sądu Najwyższego z 23 marca 2020 r., a nadto opacznie przedstawiająca rolę adwokata w procesie sądowym. Niezasadnie i chyba bez głębszego przemyślenia suponująca, na podstawie wyrwanych z kontekstu fragmentów zdań, „mentalną akceptację bezprawności”, „adwokacki relatywizm” oraz zagubienia wśród różnych pełnionych funkcji profesorskiej, adwokackiej i dziekańskiej. Wreszcie niezasadnie obciążająca adwokatów powinnością, nawet kosztem interesów ich klientów, składania wniosków o wyłączenie sędziego, których sądy w świetle prawa nie będą uwzględniać z uwagi na samą treść wspomnianych w wyroku TSUE, jak i uchwały trzech izb SN, a dodatkowo na „ustawę kagańcową” i podstawy właściwości w świetle art. 26 par. 2 i 3 ustawy o SN, a także na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z marca 2020 r.

Wbrew twierdzeniom polemisty wskazane w listopadowym wyroku TSUE kryteria określające wymogi bezstronnego i niezawisłego sądu (nazywane przez P. Mgłośka „testem niezależności”) to zupełnie co innego niż składany przez adwokata wniosek o wyłączenie sędziego. Wywiedziony przez TSUE z art. 47 Karty Praw Podstawowych UE i art. 9 ust. 1 dyrektywy Rady 2000/78/WE wymóg, by spory dotyczące stosowania prawa Unii należały do niezawisłego i bezstronnego sądu, TSUE pozostawił do rozstrzygnięcia SN, przy użyciu wskazanych przez TSUE kryteriów: (1) samo powoływanie przez prezydenta sędziów nie ogranicza niezawisłości, (2) wyłonienie kandydatów przez Krajową Radę Sądownictwa nie budziłoby wątpliwości, gdyby organ ten był wystarczająco niezależny od władzy ustawodawczej, wykonawczej i Prezydenta RP. Wymaga to zbadania przez SN: (1) jej niezależności od władzy, (2) zakresu kontroli sądowej w zakresie uchwał KRS, (3) okoliczności, w których członkowie KRS zostali wybrani, (4) sposobu, w jaki sposób KRS faktycznie stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Trybunał zaakcentował, że o ile żadne z tych kryteriów z osobna nie podaje w wątpliwość organu, to jednak współwystępowanie czynników wyżej opisanych może stanowić podstawę stanowczych ocen w przedmiocie braku niezależności i niezawisłości. Gdyby okazało się, że sprawę ma rozpoznać sąd niespełniający kryteriów niezawisłości i niezależności, TSUE wskazał, że zasada pierwszeństwa prawa Unii zobowiązuje sąd odsyłający do odstąpienia od stosowania przepisu prawa krajowego. Rozwinięcie wyroku TSUE przedstawiono w uchwale trzech izb SN. W zakresie prawnego znaczenia powołania sędziów na wniosek neo-KRS SN stwierdził, że udział tak powołanego sędziego w składzie orzekającym sądów powszechnych skutkuje wadliwością składu jedynie, gdy „wadliwość procesu powołania prowadzi w konkretnych okolicznościach do naruszenia standardu niezawisłości i bezstronności” (względna wadliwość). Wadliwość bezwzględna wedle uchwały trzech izb występuje w SN, gdzie powodować ma „nienależytą obsadę sądu” w rozumieniu art. 439 par. 1 pkt 2 kodeksu postępowania karnego oraz „sprzeczność składu sądu z przepisami prawa w rozumieniu art. 379 pkt 4 kodeksu postępowania cywilnego”. A polemika dotyczy wywiadu dotyczącego właśnie sądów powszechnych.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.