Mnożniki stawiają sędziów na przegranej pozycji
Rafał Puchalski, sędzia Sądu Rejonowego w Jarosławiu
- Przyjęty sposób ustalania uposażeń sędziów w oparciu o wysokość średniego wynagrodzenia w kraju jest jedynie częściowym spełnieniem postulatów środowiska. Trudno jednak przejść obojętnie wobec zaskakująco niskich mnożników dla poszczególnych stawek awansowych. Sędziowie sądów rejonowych nadal pozostaną na poziomie najniżej wynagradzanych zawodów prawniczych i przy nadchodzącym kryzysie wymiaru sprawiedliwości nie będzie to zawód dający satysfakcję w sferze finansowej. Zgodnie z założeniami miała to być incydentalna interwencja ustawodawcza. Nieuwzględnienie postulatów o wprowadzenie mnożników na następne lata jednoznacznie świadczy o tym, że uchwalona ustawa stanie się docelowym rozwiązaniem.
- Sędziowie podnosili zarzut, że Komisja Trójstronna, która ustalała kwotę bazową, robiła to bez udziału środowiska sędziowskiego. I teraz mamy podobną sytuację, bo przecież mnożniki będą jednostronnie ustalane przez władzę wykonawczą. Ustalanie mnożników przez pozostałe władze mogłoby znaleźć oparcie w konstytucyjnej zasadzie równowagi i wzajemnym oddziaływaniu władz, ale należy pamiętać, że zasada ta obowiązuje w obie strony. Tymczasem uchwalone mnożniki stawiają sędziów w pozycji „biedniejszego kuzyna”.
- Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiadało, że chce, aby do zawodu przychodzili przedstawiciele innych zawodów prawniczych. Aby tak się stało, trzeba zapewnić sędziom podwyżki rzędu 100 proc. dzisiejszej pensji. Tymczasem politycy nie tylko nadal lekceważą nasze postulaty, ale nawet w drodze przyjętych poprawek senackich obniżają części środowiska wynagrodzenia, przesuwając im o kilka lat wejście w życie najwyższych stawek awansowych. A przecież konstytucja nie uzależnia wysokości uposażeń sędziów od stanu budżetu państwa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.